niedziela, 9 września 2012

Rozdział 20.

PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY, NIE SPRAWDZAŁAM.

WERONIKA

- Wyglądasz strasznie- zaśmiała się Vanessa, siedząc na kolanach swojego chłopaka i przytulając się do jego klatki piersiowej. Obdarzyłam ją wkurzonym spojrzeniem i obrażona skrzyżowałam ręce, bardziej owijając się kocem, który miałam na sobie już podczas schodzenia na dół.
- Dobrze się czujesz?- usłyszałam tuż obok siebie głos Nialla, na który zareagowałam kichnięciem. Blondyn zaśmiał się pod nosem i ręką wskazał na schody- Wracasz do pokoju i grzecznie się położysz- powiedział głosem, niczym moja mama patrząc na mnie poważnie.
- Nic mi nie jest- powiedziałam od razu, pomiędzy atakami kaszlu.
- Tak, oczywiście- skomentował chłopak i ponownie pokazał, żebym poszła na górę. Przewróciłam oczami, jednak posłusznie ruszyłam na górę. Daleko nie zaszłam, bo już po chwili potknęłam się i poleciałam do tyłu.
- Jesteś chora- usłyszałam, kiedy wylądowałam w czyichś ramionach. Uniosłam głowę, zauważając lekko zatroskany wyraz twarzy Zayna, który trzymał mnie na rękach.
- Nie wiedziałam- odpowiedziałam z westchnieniem. Mulat pokręcił głową i postawił mnie na podłodze, lustrując mnie od góry do dołu.
- Idź się połóż, dziewczyno- pokiwałam głową, nie mając ani siły ani ochoty na sprzeczanie się z kimkolwiek i zrobiłam krok do przodu.
- Weronika, miałaś iść na górę. Już- ponaglił Niall, trzymając herbatę w rękach. Ponownie westchnęłam i podnosząc koc do góry, weszłam po schodach. Udałam się do swojego pokoju i zrezygnowana usiadłam na łóżku. Niall wszedł na mną i siadając obok mnie, podał mi herbatę.
- Dzięki Niall- uśmiechnęłam się, na co blondyn wzruszył ramionami i szczelniej przykrył mnie kocem. Kątem oka spojrzałam na zegarek- Niall.. jest za dziesięć ósma- powiedziałam, na co blondyn spojrzał na mnie zdziwiony- Macie próbę za dziesięć minut- dokończyłam, a chłopak jak oparzony zerwał się z miejsca i krzycząc po drodze 'zajrzę później' zbiegł na dół.

Od dobrych dwóch godzin, przechodziłam ze strony na stronę, szukając jakiejś fajnej torby do szkoły. Nie wiem kto wstawia te ogłoszenia do internetu, ale mógłby spiąć swoje zacne pośladki i wrzucić coś ładnego, bo wszystkie torby, które widziałam do tej pory, nie nadają się nawet do spalenia w kominku. Kątem oka spojrzałam na porozrzucane po biurku rzeczy, kupione wczoraj. Większość, to zeszyty i książki, które przydadzą mi się już za niecałe cztery dni. Wtedy właśnie zaczyna się szkoła. Szkoła, nigdy nie przynosi mi na myśl dobrych wspomnień. Kojarzy mi się głównie z częstym płaczem po nocach i chęcią zabójstwa wszystkich idiotów, którzy uprzykrzali mi w niej życie. Teraz, pewnie wszystko do tego wróci. Nie pasuję do idealnego obrazka prywatnej szkoły, do której będę chodzić. Pasuje mi tam jedynie wysoki poziom, który odciągnie moja uwagę od wszystkich myśli, które ciągle krążą po mojej głowie. Powrót do rzeczywistości dobrze mi zrobi.

Odstawiłam laptopa na szafkę i zwlekłam się z łóżka, w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia. Po kilku kichnięciach i kolejnym zawrocie głowy, z wyraźną ulga stanęłam przed lodówką. Wyciągnęłam z niej Nutellę i sok pomarańczowy, po czym zasiadłam przy stole, zabierając po drodze chleb.
- Wróciłam!- usłyszałam donośny krzyk Vanessy i głośne szuranie butów kilku osób. Przeklęłam pod nosem, nalewając soku do szklanki.
- Ciszej, Weronika jest chora. Poza tym może spać- skarcił ją Niall, po czym na mojej twarzy mimowolnie pojawił się ogromny uśmiech. Jak mniemam, tylko on pojmuje fakt mojej grypy- Cześć- w drzwiach zobaczyłam uśmiechniętego blondyna.
- Jak się czujesz?- zaraz za nim wszedł Harry i Zayn, przepychający się w drzwiach.
- Świry- skomentowałam, wstając z miejsca- Idźcie sobie, albo was zarażę- powiedziałam z cwaną miną, na co Zayn z piskiem wyleciał z kuchni. Harry tylko przewrócił oczami i teatralnie otrzepał spodnie, wchodząc do wnętrza pomieszczenia- A teraz przepraszam, idę cierpieć w samotności- mruknęłam pociągając nosem i udałam się w stronę drzwi. Harry westchnął głośno i łapiąc mnie za rękę, obrócił w swoją stronę- Styles, zostaw mnie zboczeńcu.
- Chyba już lepiej się czujesz- stwierdził ze śmiechem, poruszając brwiami.
- Jeszcze chwila, a wysmarkam się w twoją koszulkę- syknęłam i wysunęłam się z uścisku chłopaka- Dobranoc- przewróciłam oczami i mocniej chwytając rączkę od kubka, ruszyłam na górę.
PIERWSZY DZIEŃ SZKOŁY

- Przeżyjesz- zachichotała Vanessa, uśmiechając się szeroko. Puściłam jej groźne spojrzenie i kontynuowałam jedzenie swojego tosta, nie przestając gromić przyjaciółki spojrzeniem. Wzięłam głęboki oddech i nalałam soku pomarańczowego do szklanki. Prawą ręką, nerwowo stukałam w blat stołu mając nadzieję, że pomoże mi to rozładować napięcie.
- Zbieraj się- obok mnie usiadł Harry, kręcąc kluczykami w dłoni.
- Mówiłam ci, że pójdę sama. Nie mam zamiaru pierwszego dnia w szkole robić nie wiadomo jakiego szumu, bo przyjechałam samochodem z Harrym Stylesem, posiadaczem jakże uroczych loków i nieziemskiego spojrzenia- teatralnie przewróciłam oczami i narzuciłam torbę na ramię. Loczek zalotnie poruszył brwiami i w tempie błyskawicznym znalazł się obok mnie.
- Mam nieziemskie spojrzenie?- spytał, z iskierkami w oczach unosząc brwi.
- To nie jest moje zdanie. Poczytaj w internecie- prychnęłam i zabierając jabłko ze stołu, pomachałam do niego ręką- Cześć- przekręciłam oczami i zamknęłam za sobą drzwi.

Do szkoły, miałam niecałe piętnaście minut drogi na pieszo. Mundurek, który obowiązywał w tej szkole, już zaczął mnie drażnić. Jedyny plus był taki, że szary i czerwony, całkiem dobrze ze sobą wyglądają, co nie zmienia faktu, że dziwnie czułam się w zakolanówkach. Zlustrowałam budynek szkoły z bardzo dziwnym spojrzeniem. Przypominał Hogwart. Dobra, trochę przegięłam. Okna były jakieś takie za duże i wszystko kompletnie się ze sobą nie komponowało. Skrzywiłam się, słysząc za sobą pogwizdywania grupy chłopaków, siedzących przy głównym wejściu, na murku. Przewróciłam oczami i mocniej przyciskając do siebie torbę, pociągnęłam za klamkę. Korytarz, wydawał się bardzo przypominać moją poprzednią szkołę w Polsce. Zaciekawione spojrzenia wszystkich uczniów, jakoś nie były mi na rękę.
- Ej, to ta ruda od Ode direction?- przeklęłam w myślach, słysząc te słowa. Nawet w prywatnej szkole, gdzie ogólnie powinny być same kujony i debile, oczywiście wykluczając mnie, od razu skojarzyli mnie z moimi przyjaciółmi. Nie wiem który raz dzisiejszego dnia, ale już kolejny, przewróciłam oczami. Kurczowo trzymając pasek od torby ruszyłam w poszukiwaniu sekretariatu.
- Ty jesteś pewnie Weronika?- obok mnie stanęła czarnowłosa dziewczyna, ostro wytapetowana, co aż zanadto rzucało się w oczy. Nie odpowiedziałam, tylko przyglądałam się jej kpiarskiemu uśmieszkowi- Słyszałam, że jesteś już po chorobie psychicznej. Niezły start w nowej szkole- mruknęła, na co ja tylko obojętnie wzruszyłam ramionami i posłałam jej znudzony uśmiech. W środku, miałam ogromną ochotę wybuchnąć płaczem. Skąd ona to wie?- Miłego pierwszego dnia w nowej szkole- syknęła, przechodząc obok i szturchając mnie w ramię, czym spowodowała wylądowanie mojej torby na podłodze.
- Dzięki- szepnęłam do siebie, zgarnęłam torbę z podłogi i rozejrzałam się dookoła. Postanowiłam nie zwracać uwagi na tę dziwną sytuację i wzrokiem szukałam sekretariatu.
- To było dziwne- przede mną stanęła blondynka, z ogromnym uśmiechem na ustach- Jestem Lottie, siostra Louisa- uśmiechnęła się, ukazując rząd idealnie białych zębów- Mój brat, pewnie ci nie powiedział, że chodzę do tej szkoły. Pewnie dlatego, że sam nie wie. No nie ważne, chodź zaprowadzę cię do sekretariatu- powiedziała i pociągnęła mnie za ramię.
- Miło mi cię poznać. Weronika- odpowiedziałam z głośnym westchnieniem, stając przed wejściem do sekretariatu.
- Poczekam na ciebie- powiedziała Lottie i uśmiechnęła się w moją stronę. Pokiwałam głową i weszłam do środka.
- Ty pewnie jesteś Weronika Lewandowska?- pokiwałam głową, kątem oka spoglądając na starszą kobietę w eleganckim koku, siedzącą na biurkiem- Dobrze, to twój plan lekcji i plan szkoły, jakbyś się czasem zgubiła. Po piątej lekcji, jest duża przerwa trwająca godzinę. Można wtedy pójść do domu. Regulamin szkoły wysłaliśmy, wszystkie spisy się zgadzają, także to byłoby wszystko. Miłego dnia w szkole.
- Dziękuję- powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Blondynka faktycznie czekała na mnie przed drzwiami. Wzięła mój plan i przyglądała mu się przez dłuższą chwilę.
- Mamy kilka lekcji razem, a teraz wygląda na to, że mamy obok siebie. Pozostaje nam poszukać odpowiedniej sali- westchnęła.
- To będzie ciekawe- powiedziała ze śmiechem, ruszając przed siebie.

- Jestem Weronika, pochodzę z Polski i chciałabym już usiąść- na polecenie nauczyciela, powiedziałam 'kilka słów o sobie'. Wychowawca, a zarazem nauczyciel historii westchnął głośno i ręka pokazał na jedyną wolną ławkę, w rzędzie przy oknie. Pokiwałam głową i zajęłam wyznaczone miejsce.
- Masz ładną torbę!- pisnęła jedna z dziewczyn, podbiegając do mnie- Skąd ją masz? Przecież one wychodzą dopiero za miesiąc!- powiedziała podekscytowana blondynka, robiąc maślane oczy.
- Mam swoje sposoby- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Na miejsca!- krzyknął wychowawca, z wkurzoną miną patrząc na stojące wkoło mnie dziewczyny. Wszystkie jednogłośnie westchnęła i machając do mnie ręką, zajęły swoje miejsca.
- Tyłek też ma niezły- stwierdził któryś z chłopaków, siedzący niedaleko mnie.
- I jedyne co możesz robić, to patrzeć, skarbie- mruknęłam, na co wszyscy zgromadzenia w klasie ryknęli śmiechem. Stłumionym chichotem uraczył nas nawet nauczyciel, jednak od razu spoważniał i posłał nam obojgu karcące spojrzenie.
- Pogadamy za kilka dni- odwróciłam się do tyłu. Przed sobą zauważyłam uśmiechniętego bruneta, który puszczał mi perskie oko. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego zaciekawiona.
- A co, masz operację plastyczną czy przeszczep mózgu?- spytałam, uśmiechając się od ucha do ucha. Całą klasa ponownie wybuchnęła śmiechem. Chłopak siedzący za mną na początku obdarzył mnie krytycznym spojrzeniem, jednak po chwili sam się zaśmiał i wystawił w moją stronę rękę. Przybiłam z nim piątkę i odwróciłam się przodem do tablicy.
- Musisz pójść ze mną na randkę, słońce- westchnął rozmarzonym tonem głosu, na który pokręciłam głową.
- Cisza!- zarządził historyk, starając się zastąpić uśmiech poważnym wyrazem twarzy. Pomachałam do niego radośnie, sama nie wiedząc skąd dostałam nagle takiego przypływu odwagi. Szara myszka w dużych okularach, przeszła metamorfozę?

Beznamiętnie gapiłam się za okno, modląc się o zakończenie lekcji pod tytułem 'życie szkolne wersja skrócona'. Jakby kogoś te wszystkie nakazy i zakazy obchodziły. Na blacie mojej ławki, wylądowała niewielka karteczka. Nadal znudzona wzięłam ją w ręce i otworzyłam. 'Robisz coś w przerwie na lunch? Podpisano: ten przed operacją plastyczną' Zaśmiałam się pod nosem i wyciągnęłam długopis ze swojej torby. 'Idę zjeść coś normalnego. Stołówkowe żarcie mnie przeraża.' Odpisałam i zrzucając długopis na podłogę, schyliłam się i odrzuciłam karteczkę. W tym samym momencie zdzwonił dzwonek, na który wszyscy zareagowali szybkim zerwaniem się z miejsc.

- Cześć- podniosłam głowę, po czym wstałam z krzesła- Jestem Adam- powiedział szatyn, podając mi rękę.
- Weronika- odpowiedziałam, kulturalnie chwytając jego dłoń- I przepraszam, ale jestem umówiona.
- Do prawdy? A mógłbym mieć nadzieję, na spotkanie w innych okolicznościach niż w szkolnej ławce?- spytał z ogromnym uśmiechem.
- Może- powiedziałam i wyminęłam go, wychodząc z klasy.
- Wreszcie! Chodź! Chcę zobaczyć minę Lou, jak mnie zobaczy- blondynka 'złowieszczo' zatarła ręce i pociągnęła mnie za koniec czerwonej marynarki w stronę drzwi.
- Nie odpuszczę ci!- krzyknął za mną chłopa, na co ja tylko się zaśmiałam.

Umówiłam się z chłopakami w kawiarni niedaleko mojej szkoły. Zgodzili się od razu, zważając na dzień wolny od nagrywania. Tylko Liam poszedł na randkę z Vanessą, co uważam za niesprawiedliwość, bo Van obiecała mi, że będzie dzisiaj mogła zjeść ze mną lunch. Przez cały dzień spędzania przerw z siostrą Louisa, dowiedziałam się wielu rzeczy. Dziewczyna mieszka w internacie, a nie powiedziała Lou o swoim przyjeździe, żeby zrobić sobie z niego jaja. Stwierdziła, że jest to zemsta za miliony nieprzespanych godzin, przez jego chrapanie i irytowanie jej, dziwnymi byłymi dziewczynami. Na każdej przerwie dziwnym trafem, natrafiałam na jakiś złośliwy komentarz ze strony owej czarnowłosej dziewczyny, jak się dowiedziałam Victorii. Nie mam pojęcia skąd ona zna dużą część mojej biografii, ale chyba wole tego nie wiedzieć.

- Lottie?! Co ty do kurwy nędzy robisz w Londynie?!- pisnął Louis, na widok swojej siostry. Ta, posłała mu uradowane spojrzenie i skrzyżowała ręce- Macie takie same mundurki czyli.. o ja pierdole, chodzisz tu do szkoły?!- wybuchnęłam głośnym śmiechem, przyglądając się wymachującemu rękami Louisowi. Blondynka podbiegła do niego i przytuliła się, do bardzo dziwnie wyglądającego brata.
- Witam- powiedziałam ze śmiechem, zajmując miejsce obok Nialla i Zayna. Blondyn uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałował w policzek, podsuwając mi pod nos sok pomarańczowy i moje ulubione ciasto- Dziękuję! Strasznie chce mi się słodkiego- zmarszczyłam brwi i chwyciłam za widelec.
- Jak mogłaś mi nie powiedzieć?!- Louis zdzielił Lottie po głowie, po czym pocałował w policzek i rozczochrał jej włosy. Dziewczyna oburzona skrzyżowała ręce, przyglądając się swojemu odbiciu w szybie.
- Normalnie- odpowiedziała, podchodząc do każdego z chłopaków po kolei i przytulając każdego z nich. Najdłużej zatrzymała się przy Harrym, co nie powiem, bardzo mnie zaciekawiło. Wymieniłam spojrzenia z Zaynem, który widocznie myślał o tym samym. Wydał z siebie odgłos tak zwanego 'cmokania' na co ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Jesteście parą?- spytała Lottie, siadając obok Hazzy i pokazując na mnie i Zayna.
- No ty chyba żartujesz- powiedzieliśmy w jednym momencie, po czym od razu się zaśmialiśmy.
- Ah, no tak. Zapomniałam, że ciebie kręci Adam- zaśmiała się dziewczyna, wyjadając bratu ciasto z talerzyka.
- Oczywiście- przewróciłam oczami- Bez obrazy wolę blondynów- mruknęłam ciszej. Najwidoczniej moją uwagę usłyszał Zayn, który szturchnął mnie w ramię. Kątem oka spojrzałam na Nialla, który uśmiechnął się szeroko, wpatrując się w stojącą niedaleko cukierniczkę- Nic nie słyszałeś- syknęłam w stronę Zayna, który w geście obronnym podniósł ręce do góry i posłał mi buziaka w powietrzu.


Weszłam do domu chłopaków w towarzystwie Lottie, nawet nie bawiąc się w 'pukanie do drzwi'. Obie stanęłyśmy w miejscu, zauważając biegającego po domu Hazzę, który miał na sobie jedynie ręcznik przepasany wokół pasa. Lottie momentalnie całą się zarumieniła, na co w mojej głowie natychmiast pojawiła się myśl zestawiania jej ze Stylesem. Uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam w głąb domu, już przyzwyczajona do podobnych widoków.
- Ubierz się, debilu tu jest moja siostra!- syknął ostrzegawczo Louis idąc do kuchni i ciągnąc za sobą siostrę.
- Cześć Harry- powiedziałam, klepiąc chłopaka po klatce piersiowej.
- Ty. Ja. Mój pokój. Teraz- powiedział, zalotnie poruszając brwiami.
- Chyba śnisz- odpowiedziałam i pobiegłam przed siebie, w stronę salonu- Ratunku, Harry chce mnie zgwałcić!- krzyknęłam, biegnąc przed siebie. Loczek pobiegł za mną, jednak a całe szczęście wpadłam na Nialla, który zwinnie przesunął mnie za siebie i groźnie spojrzał na Harrego.
- Do pokoju, już- mruknął blondyn w stronę przyjaciela. Ten tylko w dumnie wypiętą klatką piersiowa ruszył po schodach.
- Harold, ręcznik- zaśmiałam się pod nosem, na co ten tylko wzruszył ramionami i wszedł do góry- Niall, jesteś moim rycerzem- zaśmiałam się i pocałowałam chłopaka w policzek- Ładnie ci, jak się rumienisz- mruknęłam do niego okiem i wymijając, usiadłam obok Zayna w salonie.
- Podrywasz mała, podrywasz- stwierdził z dezaprobatą kręcąc głową.
- Goń się, Malik.

_____________________________________________________
Jak na razie bez obrazków. Jeśli będę miała więcej czasu, to na pewno jeszcze je tutaj uzupełnię ♥
Jak ostrzegałam, rozdział dopiero po tygodniu. Z góry dziękuję, że czekacie na nowe rozdziały. Jesteście wspaniałe. ; *Mam teraz sporo zajęć i niezbyt mam czas. Korepetycje, wolontariat, kółka, oaza, a do tego wszystkiego jeszcze szkoła. Jakby to powiedzieć, chociaż grafiku nie mam, to i tak jest napięty. Poza tym, ostatnio stwierdziłam, że życie jest piękne, więc wolę poświęcać czas, na właśnie TE PIĘKNE RZECZY. Domyślcie się w jakim sensie, skoro moje opowiadania polegają głównie na miłości. *if you know what i mean*

To trzymajcie się. ♥
Kolejny, w przyszły weekend, chyba że uda mi się wygospodarować trochę czasu w tygodniu <3
LOVE YOU SO MUCH ♥

20 komentarzy:

  1. uwielbiam twoje opowiadanie ! z niecierpliwością czekam na więcej ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam na ten rozdział cały tydzień. No i w końcu sie doczekałam. : D
    Baaardzo mi się podoba. Aczkolwiek myślałam, że więcej będzie w nim Niall'a i Weroniki. ; c Ej no, proszę Cię dziewczyno! Zrób coś, żeby oni w końcu ten tego, no! Jakiś buziak czy coś. : D No pliiiiiska! <3
    Tylko mi tutaj tego Adama nie wplątuj między moją kochaną parkę, bo Cię uduszę. ; D
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Dodawaj szybciutko. ; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuu .
    `Ty. Ja. Mój pokój. Teraz`
    Hahaha ; **

    I to:
    `w mojej głowie natychmiast pojawiła się myśl zestawiania jej ze Stylesem`

    E no ! On leci na Weronikę .; pp
    Na Lottie raczej nie poleci ! ; D (mam nadzieję)
    ____________________________________

    To czekam do następnego weekendu xD

    OdpowiedzUsuń
  4. z niecierpliwością czekałam na ten rozdział. ; d
    cały tydzień siee po prostu męczyłam czekając na niego ; )
    no, a co do tego cudownego rozdzialiku... był nieziemski! < 3
    Weronika i Niall < 3 ta końcówka z nimi ; d ahh!
    uwielbiam jak Zayn troszke pociska Werce ; d znaczy siee nie dosłownie pociska, ale odrobine złośliwie i przyjacielsko komentuje jej poczynania ; d to jest zabawne ;d
    a ta Victoria... to ją podesłały te dwie? Ell i Lena? takie w każdym razie mam podejrzenia ; d
    czekam na kolejny, mam nadzieje, że jakimś cudem uda ci siee go dodać w środku tygodnia ; d ; *
    takie małe moje marzenie ; d ; *

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże, jak ja kocham te Twoje riposty :p Fajnie wymysliłaś ten wątek z Adamem, mam nadzieję że go rozwiniesz :) Genialny rozdział, na nowy będziemy czekać tak długo jak będzie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham ♥ + przepraszam że nie obserwuje :(
    ale zawsze wchodzę < 3 nie mogę się doczekać następnego !
    Niall i Weronika ♥_♥
    + zapraszam na dziewiąty rozdział
    http://give-you-heart-a-break.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Akcja z Harrym była THE BEST! I jeszcze z Adamem... Uuu chłopak nie odpuści..!
    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ! :D Kocham twój blog :*
    Czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  9. '- Tyłek też ma niezły
    - I jedyne co możesz robić, to patrzeć, skarbie'
    Rozwalasz, niewiasto XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Świeetny !!!!!! ;D Ja chcę już kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie błędy?!
    Rozdział jest genialny.
    Rozumiem co do szkoły i tp. ;)
    Nie mogę doczekać się kolejnego i będę czekała tydzień ;)

    keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ajajajajaj !
    Słodko i fajnie, że dziewczyny chodzą do tej samej szkoły :)
    Tylko szkoda, że Victoria też ;/
    Czekam na nn. :D
    ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szybko! Szybko! Next :* to bylo zajebiste !! ;) :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Więc tak... ROZDZIAŁ JAK ZAWSZE GENIALNY.
    Hahaha... Weronika mnie rozwala : "- Tyłek też ma niezły- stwierdził któryś z chłopaków, siedzący niedaleko mnie.
    - I jedyne co możesz robić, to patrzeć, skarbie- mruknęłam" hhaha
    Uuu czyżby Lena i El zaczęły działać? Wolę nie myśleć nawet o tym jak to się skończy...
    Harry i Lottie? Hm... Bardzo dobry pomysł wtedy Weronika bez przeszkód mogłaby być z Niall'em.
    No właśnie! Błagam nie trzymaj nas tyle czasu w niepewności ! Niech oni będą już razem!
    Już nie mogę się doczekać następnego rzdziału.
    A tak wgl to jak tam pierwsze dwa tygodne szkoły? ;)

    Pozdrawiam
    Harriet xx

    PS Wpadnij czasem do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze? W szkole, jak to w szkole. Pierwsza piąteczka już jest i niedługo nawet pierwsza jedyneczka będzie ♥ Uczeń bez jedynki, to jak żołnierz bez karabinu, prawda? Jeszcze trochę i artylerię założę :D Wracając, jestem raczej optymistycznie nastawiona do szkoły, pomijając to, że w tym roku czekają mnie testy gimnazjalne :D

      Usuń
  15. Świetny rozdział :D Główna Bohaterka ma tak samo na imie jak ja :) :) Malinowa Mamba . xX .

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialny rozdział :) Twoje teksty są rozwalające :p Kiedy nowy? Tzn. dodasz coś dzisiaj czy raczej dopiero w sobotę albo niedzielę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy będzie w ten weekend. Mogę dodać go dopiero w następnym tygodniu.

      Usuń
  17. kiedy nn ? :(
    ja chcę już ! ;******* <3

    OdpowiedzUsuń