poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 18.


NIALL

Obudziły mnie jakieś krzyki dobiegające z zewnątrz. Otworzyłem oczy i delikatnie podniosłem się z miejsca, żeby nie obudzić Weroniki. Ponownie przykryłem dziewczynę śpiworem, w tym samym momencie w którym krzyki ustały. Westchnąłem cicho i wróciłem na poprzednie miejsce. Rudowłosa najwidoczniej przez sen, mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem i odwróciła się do mnie tyłem. Obracając się, zahaczyła ręką o zamek swojego plecaka. Musiała to poczuć, bo momentalnie zerwała się z miejsca.
- Nosz kurwa- jęknęła patrząc na swoją dłoń. Pokręciłem głową i rzuciłem w jej kierunku pudełko z plastrami- Kubuś Puchatek- powiedziała ucieszona- Ciekawe czy są z Prosiaczkiem- mruknęła, szperając w pudełku. Wybuchnąłem śmiechem, na co dziewczyna posłała mi wkurzone spojrzenie- Ja tu cierpię, co?- prychnęła, starając się przykleić plaster na nadgarstek. Westchnąłem i w miarę możliwości przysunąłem się do niej. Bez problemów przykleiłem plaster i spojrzałem na nią rozbawiony. Dziewczyna również uniosła na mnie wzrok i przygryzając dolną wargę, spuściła głowę w dół. Przez moje ciało, przeszedł przyjemny dreszcz, który najwidoczniej spowodowany był dotykiem dziewczyny. Założyłem kosmyk jej włosów, za jej ucho i przejechałem ręką po jej policzku.
- Wstawać!- krzyknął ktoś, próbując wejść do naszego namiotu. W tempie natychmiastowym odskoczyliśmy od siebie. Dziewczyna wzięła swój telefon, a do środka wszedł roześmiany Harry- Jemy- oznajmił. Na te słowa humor trochę mi się polepszył i w tempie natychmiastowym, wstałem z miejsca. Dziewczyna wstała, jednak zachwiała się i prawie upadła. Na całe szczęście razem z Harrym zdążyliśmy ją złapać.
- Wszystko w porządku?- spytałem, trzymając dziewczynę. Kilkakrotnie zamrugała i rozejrzała się dookoła.
- Tak. Jest okej- powiedziała, wysuwając się z moich objęć. Przetarła oczy i szybkim krokiem wyszła z namiotu. Wymieniłem spojrzenia z Harrym i obaj ruszyliśmy za nią. 
- Cze..- zaczęła rudowłosa, po czym kichnęła- Szlag- jęknęła i usiadła na swoim stałym miejscu. Zlustrowałem wzrokiem wszystkich zgromadzonych wokół drewnianego stolika. Vanessa wpatrywała się w swojego chłopaka, co chwilę posyłając mu dwuznaczne spojrzenia. Liam spoglądał na nią kątem oka i tylko się śmiał. Zayn siedział przy stole, podpierając głowę na ręce, pusto patrzył na pudełko z ciastkami. Louis szturchał Zayna w rękę i jadł marchewkę, rozglądając się w poszukiwaniu, pewnie Harrego. Loczek zajął miejsce obok Weroniki, które było wolne ze względu na to, że Liam zamienił się z nim miejscami. Usiadłem pomiędzy Weroniką a Zaynem, od razu zabierając się za jedzenie słodyczy- Skąd wy wzięliście pizzę na tym zadupiu?- spytała rudowłosa, zmęczona opierając głowę na ramieniu Harrego. W odpowiedzi, wszyscy wzruszyli ramionami, więc dziewczyna postanowiła o więcej już nie pytać.
- Spanie w namiocie jest do chrzanu- mruknął Zayn, ziewając głośno. Weronika mu przytaknęła i ze znużeniem wpatrywała się w ekran telefonu Hazzy. Loczek obdarował ją złym spojrzeniem, na które ona tylko przewróciła oczami.
- Ale z was marudy! Ogarnąć się proszę- prychnął Louis, kończąc swoją marchewkę- To ostatni taki wyjazd, w ciągu najbliższych trzech miesięcy, a może i dłużej. Możecie przestać psuć mi humor?- mruknął, szukając kolejnej marchewki. Westchnąłem i rzuciłem w stronę chłopaka warzywo. 
- On ma rację!- poparła Vanessa, przestając patrzeć w stronę Liama. 
- Dobra- mruknęła Weronika, krzywo się uśmiechając- Ale do łódki z tobą nie pójdę- powiedziała, podnosząc głowę z ramienia Harrego. Louis wybuchnął śmiechem i wystawił dziewczynie język. Wziął kilka żelków, kolejno rzucając w rudowłosą- Menda- syknęła, wstała z miejsca i pobiegła za uciekającym chłopakiem.
- Menda to choroba weneryczna!- krzyknęła do niej Vanessa, wybuchając śmiechem. Tym razem nawet ja wybuchnąłem głośnym śmiechem i pokręciłem głową. Doszedł do nas plusk i głośny pisk Louisa, na który Harry pobiegł w kierunku pomostu. Zauważyłem uradowaną dziewczynę, z cwaną miną patrzącą na stojącego w wodzie Lou. Kiedy Harry do nich dobiegł, wziął dziewczynę na ręce i razem z nią wskoczył do wody.



WERONIKA

- Harry, idioto- syknęłam, cała mokra wynurzając się na powierzchnię. Loczek razem z Louisem, podeszli do mnie i obaj zaczęli mnie chlapać. Jęknęłam głośno i zasłoniłam oczy, czekając aż im się znudzi. Poczułam, jak coś bądź ktoś ciągnie mnie w dół. Nabrałam powietrza i już po chwili wylądowałam w wodzie- Zamorduję cię- mruknęłam po wynurzeniu, patrząc w stronę ucieszonego Hazzy. Louis postanowił się wycofać i jak najszybciej umiał, wszedł na pomost. Spojrzałam w stronę chłopaka i pchnęłam go do wody, wybuchając śmiechem.
- Na bombę!- usłyszeliśmy nad sobą, już po chwili w wodzie wylądował Zayn i Louis, tyle że przebrani w stroje kąpielowe.
- Ładny stanik- stwierdził Harry, wypluwając wodę. Spojrzałam na swoją koszulkę, która nie dość że biała, była cała mokra i pokazywała mój przepiękny fioletowy stanik z koronką.
- A dziękuję- powiedziałam zwyczajnie, wzruszając ramionami. Loczek uniósł brew i zalotnie poruszył brwiami, ciągnąc mnie w swoją stronę za koszulkę. Objął mnie w pasie, uważnie mi się przyglądając- Słońce, naprawdę chcesz powtarzać poprzednią scenę?- mruknęłam, na co ten z głośnym westchnieniem mnie puścił. Po chwili jednak szeroko się uśmiechnął i posłał mi buziaka w powietrzu- Głupek z ciebie- dodałam i wystawiając mu język, wyszłam z wody. Ruszyłam w stronę stolika. Usiadłam na swoim poprzednim miejscu, wkurzona i całkowicie przemoczona. Niall zaśmiał się pod nosem i zabawnie poruszył brwiami.
- Pójdziemy się przejść- powiedziała Vanessa i pociągnęła za sobą swojego chłopaka.
- Będziemy spędzać czas razem, pojedź z nami, będzie fajnie- prychnęłam zdenerwowana i usiadłam po turecku, krzyżując ręce.
- Słyszałem- szepnął blondyn, nachylając się nade mną. Naburmuszona, przekręciłam oczami i starając się wyrzucić ze swojej głowy wszystkie towarzyszące mi w tej chwili myśli, spowodowane tak małą przestrzenią między nami, zabrałam mu żelki z ręki i zaczęłam je jeść- Moje- mruknął chłopak, jednak po chwili machnął ręką i uśmiechnął się w mój stronę- Zauważyłem, że jak jesteś zła jesz słodycze- stwierdził, szturchając mnie w ramię.
- Albo oglądam dołujące sceny z filmów- dodałam, odwracając się przodem do niego. Blondyn pokręcił głową i delikatnie się do mnie uśmiechnął- W poniedziałek wracacie do studia?- spytałam, wpatrując się w słodycze.
- Tak, najwyższa pora- uśmiechnął się blondyn, opierając się plecami o stół. Skinęłam głową i wrzuciłam puste opakowanie po żelkach do torby Vanessy.
- Pójdę coś ze sobą zrobić- westchnęłam i nie czekając na odpowiedź, ruszyłam w stronę namiotu.


Siedziałam w namiocie, chcąc odizolować się od wszystkich możliwych ludzi. Miałam ogromną ochotę na zwyczajną rozmowę z Vanessą. Taką, na jaką mogłam liczyć jeszcze niedawno, a ostatnio już przestałam. Miałam cichą nadzieję, że chociaż teraz będę mogła porozmawiać z nią o tym, co się dzieje. Taka rozmowa, jest mi teraz potrzebna jak nic innego. Czuję coś dziwnego. Coś, czego nie da się określić słowami. Już nawet nie chodzi o te przewroty w brzuchu, na JEGO widok, ale o te wszystkie mrówki i to, co dzieje się teraz w mojej głowie. Tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać i wszystko wydaje się być jeszcze bardziej skomplikowane niż było na samym początku.
- Dobrze się czujesz?- do środka wszedł Zayn, zajmując miejsce niedaleko mnie. Pokiwałam głową, co chyba go nie przekonał, bo zerknął na mnie dziwnym wzrokiem- Wyczuwam kryzys. Chodź- wyszedł i wyciągnął rękę w moją stronę. Spojrzałam na niego zdziwiona- No chodź, dziewczyno. Widzę co się dzieje. Już- westchnęłam głośno, jednak posłuchałam się i posłusznie opuściłam namiot. Zayn pociągnął mnie za rękę, prowadząc na ławki znajdujące się trochę dalej od wszystkich. Wychwyciłam jeszcze zaciekawione spojrzenia Nialla i Harrego, oraz rozbawiony wzrok Louisa- Co się z tobą dzieje, co?
- Absolutnie nic- zaprzeczyłam od razu, na co chłopak tylko się zaśmiał- A dlaczego cię to właściwie interesuje?
- Interesuje mnie to właściwie dlatego, że już nie mogę na to patrzeć- westchnął, patrząc na mnie znaczącym spojrzeniem- Chodzi o Nialla, prawda?
- Skąd takie przypuszczenia?- spytałam, trochę wymijająco spuszczając głowę w dół.
- A co, może się mylę?- na to już nie odpowiedziałam. Moje milczenie okazało się jednoznaczną odpowiedzią, bo chłopak poklepał mnie po ramieniu- Wiedziałem, że to cię męczy. Może tego nie widać, ale odkąd Lena ze mną zerwała, wszystko wydaje się być dla mnie jaśniejsze. Także to, że nie potrafisz przyznać się samej sobie, jak cholernie ci na tym zależy. Tylko pytanie, czego się boisz?- spytał, uważnie mi się przyglądając. Jęknęłam głośno i odwróciłam się tyłem do wpatrującej się w nas trójki. Zayn powtórzył mój gest, również odwracając się plecami.
- Niall to tylko przyjaciel- wybąknęłam, uparcie krzyżując ręce.
- Chcesz oszukać siebie czy mnie?- spytał, czym kompletnie zbił mnie z mojego toku myślenia. Spojrzałam na niego, zapewne trochę przestraszona, czym widocznie rozbawiłam Zayna. Mulat pokręcił głowę i przytulił mnie do siebie- Jeśli zmienisz zdanie, wiesz gdzie mnie szukać- powiedział i pocałował mnie w głowę, po czym wstał z miejsca.
- Zayn- chłopak odwrócił się w moją stronę, z zaciekawionym wyrazem twarzy- dziękuję. Poza tym, jak z tobą? Trochę mi głupio, że od razu nie pogadałam z tobą o Lenie, ale nie miałam pojęcia, że jest zdolna kogoś aż tak potraktować. Jest wredna, ale to tylko pozory. Nie wiem co ją do tego nakłoniło i wcale nie chcę jej usprawiedliwiać, bo zachowała się okropnie, ale i tak mam na sumieniu to co się stało- westchnęłam, spuszczając głowę. Mulat wrócił na swoje miejsce i wbił wzrok przed siebie.
- To nie była twoja wina. Zakochałem się w kimś, w kim nie powinienem był się zakochać. Jest okej, chyba się jakoś pozbierałem. Właściwie, to Harry mnie pozbierał- zaśmiał się, szturchając mnie w nogę- Jest jaki jest, ale jak trzeba to się przydaje. Chociaż mógłby przestać chodzić po domu bez ubrań- dodał zamyślony, na co ja momentalnie wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Nie chcę wiedzieć, co wy tam robicie- podpowiedziałam, przekręcając oczami. Zayn wstał i głową pokazał, żebyśmy wrócili do reszty. Pokiwałam głową i ruszyłam w kierunku chłopaków, którzy nawet na chwilę nie oderwali od nas wzroku. Dopiero po naszym odwróceniu się w ich stronę, zaczęli udawać że są bardzo zajęci sobą. Wymieniłam spojrzenia z Zaynem i oboje wzruszyliśmy ramionami. Muszę przyznać, że rozmowa z Mulatem trochę mi pomogła. Jestem mu za to wdzięczna, nie każdy zniósłby moje zmienne nastroje. Usiadłam obok Harrego, który udawał obrażonego. Zabrałam Louisowi orzeszki, za co oczywiście mnie ochrzanił, jednak postanowiłam załatwić to później i zaczęłam nimi rzucać w Hazzę.
- Nie w twarz! Czy ty wiesz, ile dziewczyn chciałoby dotknąć moją wspaniałą buźkę?- spytał, wyrywając mi pudełko i rzucając je Lou.
- Wiem ile nie. Ja na pewno- powiedziałam z przekonaniem, posyłając mu poważną minę.
- Jak możesz?- spytał z wyrzutem i skrzyżował ręce. Zaśmiałam się pod nosem i dźgnęłam go palcem w brzuch, na co Loczek zgiął się w pół i zleciał na ziemię- Mała!- krzyknął jeszcze bardziej zdenerwowany.
- Mała? No chyba twoja..- zaczęłam, ale Lou zakrył mi usta dłonią i z poważnym wzrokiem pokręcił głową. Leżący na ziemi Harry, podskoczył z miejsca i spojrzał na mnie oburzony. Otrzepał spodnie, pokazał Lou żeby się odsunął sam podchodząc do mnie i zaczynając mnie łaskotać. Po dłuższej chwili moich pisków i wyrywania się, oboje jak dłudzy runęliśmy na trawę.
- Masz mnie w tej chwili przeprosić- powiedział leżący na mnie chłopak.
- Przepraszam- mruknęłam, przewracając oczami.
- Zostaw mojego ukochanego!- pisnął Louis i obdarzył mnie złym spojrzeniem, ściągając ze mnie Harrego. Uśmiechnęłam się zwycięsko i posłałam Louisowi buziaka w powietrzu.


Bezczynnie siedziałam na pomoście ze wzrokiem utkwionym w tafli wody. Odkąd pamiętam, lubię przyglądać się powiewom wiatru, widocznym na wodzie. Rzadko widać wiatr, jest widoczny tylko poprzez drzewa, kwiaty czy coś, czym porusza. Trochę jak miłość, której jeszcze nie miałam okazji doświadczyć, ale rozumiem. Porusza kimś, dotyka ale jej nie widać. Można pokazać ją poprzez gesty, które mają utwierdzić druga osobę w przekonaniu, że bardzo ci na niej zależy. Właśnie takiej miłości, każdy powinien kiedyś doświadczyć. Przykładem na wytrwanie przy sobie długi czas, są moi rodzice. Każde z nich popełniało błędy, były sprzeczki, niedogodności, ale kiedy tylko poczuli, że coś właśnie ich dotknęło, bądź poruszyło potrafili dojść do zgody. Może i jestem naiwna, wierząc w to wszystko, jednak wiem, że takie uczucie się zdarza. Nie koniecznie wszystkim ludziom na świecie, przecież sporo osób nie zaznaje aż tak głębokiej miłości. Takiej, która porusza ich aż tak bardzo, że nie potrafią racjonalnie myśleć. Ale podobne uczucie, może również niszczyć. Co się dzieje, kiedy wiatr chce dać z siebie za dużo? Kiedy chce pokazać, ile on może i czego nie osiągnie? Sieje zniszczenie. Potrafi zaprzepaścić wszystko to, co ktoś kiedyś zdołał zrobić, zrealizować. Uczucia też mogą do tego doprowadzić. Chcesz mieć kogoś tylko dla siebie, nie widzisz jego potrzeb tylko chęć czucia jego bliskości. I wtedy wszystko się niszczy.

- Twoja mama do ciebie dzwoniła, więc pozwoliłem sobie odebrać. Prosiła, żebyś chociaż napisała jej smsa, że żyjesz- usłyszałam nad sobą głos blondyna. Uniosłam głowę i wzięłam od niego swoją komórkę, wystukując wiadomość ''Żyję'' do swojej mamy. Niall położył się obok mnie, schylił się nad wodą i mnie nią ochlapał.
- No i co robisz?- zaśmiałam się, przysuwając się bliżej chłopaka.
- Chciałem tylko, żebyś w końcu się do mnie uśmiechnęła- odpowiedział, rozkładając ręce. Ponownie się zaśmiałam i przytuliłam się do chłopaka- Właściwie, to wysłali mnie w jeszcze jednej sprawie- powiedział, na co ja kawałek się do niego odsunęłam- Dwa dni przed nowym rokiem szkolnym, to jest za dwa tygodnie w sobotę, mamy koncert. Pomyśleliśmy, czy miałabyś ochotę na niego przyjść- powiedział, mówiąc każde słowo tak wolno, że miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Dobrze, tylko już nie patrz tak na mnie- zaśmiałam się, odwracając wzrok.



LENA

- To nie jest najlepszy pomysł- szepnęłam patrząc w stronę brunetki. Dziewczyna wzięła głęboki oddech i kilka razy przeszła wzdłuż pokoju- Wiesz, jaką wojnę możesz rozpętać tym swoim planem? Ja się z tego wypisuję. Na początku myślałam, że to może być dobry pomysł, ale zmieniłam zdanie. To ją zniszczy! Nie chcę doprowadzać do tego wszystkiego.
- Zgodziłaś się, teraz już nie ma odwrotu- powiedziała z cwanym uśmiechem, zadowolona krzyżując ręce.
- Chrzanić to! Masz to, cholera jasna, odkręcić! Zgodziłam się na coś innego, a nie na zniszczenie Weronice życia- syknęłam, na co brunetka uśmiechnęła się do mnie kpiąco.
- Wiedziałam, że wymiękniesz. Tylko nie myśl sobie, że to wszystko. To, co zaczęłam robić to dopiero początek. Te fascynujące wiadomości, jakie mi powiedziałaś o Weronice, doprowadziły do sedna. Znalazłam jednego z największych wrogów naszej wspaniałej rudej. I mam nadzieję, że razem coś zdziałamy. Jeśli nie chcesz, to okej. Proszę cię bardzo, ale pamiętaj, że o tobie też sporo wiem- znacząco spojrzała w moją stronę- Albo mi pomożesz, albo wszyscy dowiedzą się o twoich problemach z narkotykami. Jak sądzisz, co zrobią twoi rodzice?- tym słowami, kompletnie mnie zatkała. Westchnęłam głośno i pokiwałam głową- Dzwoń do tej swojej kuzynki! Teraz!- wyciągnęłam telefon i wybrałam numer kuzynki, nawet nie sądząc że ktoś kiedyś będzie miał nade mną taką przewagę.


WERONIKA

- Nadal nie rozumiem, dlaczego akurat ja musiałam z tobą jechać- prychnęłam, kątem oka patrząc na Harrego. Chłopak zaśmiał się i poklepał mnie po kolanie, zdejmując rękę z biegów- Jakbyś nie mógł zabrać Lou i weź mnie nie podrywaj, bo jestem zła- mruknęłam, na co Loczek tylko pokręcił głową i zaparkował samochód przed sklepem- Co my właściwie mamy kupić?- spytałam, starając się odpiąć pas.
- Znając Nialla, najlepiej wszystko- na słowa Loczka jedynie pokiwałam głową. Chłopak obszedł samochód dookoła i otworzył moje drzwi. Spojrzał na mnie ze śmiechem i sam odpiął mój pas. Spojrzał w moje oczy, na co ja błyskawicznie, jednak dyskretnie, go od siebie odsunęłam i wyszłam z auta. Weszliśmy do sklepu. Miałam wrażenie, jakby sprzedawczyni zaraz miała zemdleć. Wpatrywała się w Loczka, jakby był co najmniej siódmym cudem świata. Harry spojrzał na mnie i objął mnie ramieniem, ciągnąc w głąb budynku.


VANESSA

- Musisz jej o tym powiedzieć. Chcesz ukrywać przed nią tak ważną sprawę? Obiecałaś jej mamie, że zrobisz to jak najszybciej i niestety, ale porozmawiaj z nią- westchnął po raz kolejny Liam, całując mnie w czubek nosa.
- Jak ja jej to powiem?- szepnęłam do siebie, patrząc na swojego chłopaka- Myślisz, że to takie proste? Cześć Weronika, są nowe okoliczności wypadku twojego taty i to wcale nie był wypadek. Ktoś celowo przeciął linkę, ale nasza policja wcześniej tego nie odkryła, bo ktoś ukradł auto twojego taty z parkingu policyjnego i podstawił dokładnie taki sam samochód, tyle że w lepszym stanie. Przecież to ją załamie. Powiem jej wszystko, kiedy wrócimy do Londynu. Nie rozmawiajmy o tym- dodałam, widząc że otwiera usta, żeby coś powiedzieć. Chłopak bez przekonania, jednak pokiwał głową i mocniej przyciągnął mnie do siebie.
- Witamy!- odwróciłam się, a widząc roześmianą twarz swojej przyjaciółki, sama się uśmiechnęłam. Dziewczyna spojrzała na mnie unosząc brew, po czym przewróciła oczami i stawiając wszystkie reklamówki na stolik, usiadła obok Louisa. Szatyn od razu poderwał się z miejsca i przeszukiwał reklamówki, zapewne w poszukiwaniu marchewek.

To chyba nie jest nic dziwnego, że boję się zamienić choć słowo z Weroniką. Nie mam pojęcia, co się stanie kiedy jej o tym powiem i jak zareaguje. Tak naprawdę boję się głównie tego, że znowu coś zacznie się psuć. Najpierw Lena, teraz to. Nie wiem czego się spodziewać. Trochę zdenerwowało mnie to, że mama dziewczyny zrzuciła to na mnie, jednak po części ją rozumiem. Resztą, ona raczej nie potrafiłaby sama dojść do Weroniki. Nie mają zbyt dobrego kontaktu, jej mama prawie jej nie zna.



Spojrzałam w stronę reszty znajomych. Każdy był zajęty sobą, pomijając Louisa który zaczepiał Weronikę. Chłopak ciągle ją szturchał. Po chwili dziewczyna wyciągnęła telefon, spojrzała na ekran i puściła radosny uśmiech Louisowi. Chłopak wstał i ruszył do naszej 'łazienki'. Przyjrzałam się rudowłosej. Znam ten uśmieszek, jak nikt inny. Mogę się założyć, że knują coś razem z Lou. Czyżby Weronice wróciła chęć robienia sobie jaj ze wszystkich naokoło?
- Louis, coś ty znowu zrobił?- spytał Liam, patrząc an swojego przyjaciela. Chłopak w koszulce w paski puścił mu szeroki uśmiech i usiadł obok rudowłosej, przybijając z nią piątkę.
- Kto mi zapierdzielił ciuchy? No dobra, to przeżyję, ale gdzie jest moja suszarka!- usłyszeliśmy donośny krzyk Harrego, na który Lou uradowany założył ręce- To niesprawiedliwe! Lou, dzisiaj śpisz sam!- Louis udając przerażenie złapał się za serce. Harry wyszedł, na moje nieszczęście kompletnie nie ubrany. Liam go ochrzanił i zasłonił mi oczy, na co ja wybuchnęłam głośnym śmiechem- Nie będę spał z tym złodziejem suszarek w jednym namiocie- prychnął Loczek.

- Harry, słońce, ubierz się- usłyszałam westchnienie Weroniki.
- Oh daj spokój. Co ty, biologi nie miałaś?- prychnął chłopak.
- Idź się ubrać!- wyrecytował Liam, ciągle trzymając rękę na moich oczach.
- Jakbym mamę słyszał- mruknął Harry i chyba poszedł, bo mój chłopak zdjął rękę z moich oczu- Dzisiaj śpię sam!
- Chyba nie- prychnął Lou ze skrzyżowanymi rękoma.
- Chyba tak- odpowiedział Harry, wychodząc z namiotu, na szczęście ubrany. Usiadł obok mnie i Liama, posyłając złe spojrzenie Lou- i oddaj mi suszarkę!- krzyknął, na co Louis i Weronika, wybuchnęli jeszcze głośniejszym śmiechem.
____________________________________________________________
No witam. :D
Osiemnaście jest, ale na dziewiętnastkę chyba trochę zaczekacie. Cały tydzień mam już zajęty i nie będę miała czasu pisać. Ale zobaczymy, może uda mi się jeszcze coś dodać. Sama nie jestem do końca pewna.

Jeszcze jedna sprawa. Osobiście nie mam kompletnie nic do Eleanor. Dobrze, że jest skoro Louis jest z nią szczęśliwy. Wykreowałam ją tak, tylko i wyłącznie na potrzeby opowiadania. Wszystko co tutaj pisze, jest tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni, a nie pokazaniem, że jej nie lubię, co jest nieprawdą. Chciałam to tylko wyjaśnić. :D


Jeśli chcesz być informowana, to podaj swojego Twittera  pod najnowszym rozdziałem bądź napisz na moje GG- 23799456. :D
Jak mijają wam ostatnie dni wakacji? :D

Moi mężowie, są tacy słodcy. ♥

22 komentarze:

  1. Zajebisty rozdział, jak zwykle. Czekam, czekam i czekam aż Niall i Weronika się pocałują i się chyba nie doczekam :P Ale to nic, i tak Cię kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział ... :)
    Pff .... co ja gadam ... ? wszystkie rozdziały są zajebiste... :)
    Czekam aż Niall i Weronika będą razem i nie mogę się doczekać równie mocno co za plan wymyśliła Eleanor ... :P
    Czekam na nexta ... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział :) Też czekam na pocałunek Niall'a i Weroniki. Mam nadzieje ,że nie będziemy musiały czekać długo :)

    Rozdział jest cudowny ,wspaniały i zajebisty ♥
    Czekam na nexta i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Totalnie, absolutnie, jak najbardziej cudowne! Kocham to twoje opowiadanie wiesz? Mam nadzieję że jednak uda Ci się dodać tą 19;) Pozdrawiam zapraszam do mnie;*

    OdpowiedzUsuń
  6. smutno mi ; c. ty wiesz dlaczego ; dd
    no, ale wyszedł ci ten rozdział ; ) choć ogólnie przeszkadza mi niezdecydowanie Weroniki i to, że Harry cały czas miesza siee miedzy N&W. mam nadzieje, że NIEDŁUGO ta parka bedzie razem. i czekam z niecierpliwością na następny... może uda ci siee go szybko dodać ; d

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział. : D Jak na razie wszystko zapowiada się dobrze. No ale dlaczego Weronika nie potrafi się przyznać co czuje do Niall'a? Przecież on też ją "lubi". : D Powinna pogadać o tym z Vanessą. ( :
    Już się boję co ta Eleanor wykombinowała... *_* Widać, że Lenie nie bardzo to odpowiada.
    Mam nadzieję, że kolejny rozdział jednak uda ci się napisać w tym tygodniu. : ) Byłoby cudownie. <3
    PS To najlepszy blog jaki czytam, serio. : D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział :)
    Ciekawe co Eleanor wymyśliła.
    Biedna Weronika, jak zareaguje na te wszystkie wiadomości?
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne <3 Jestem ciekawa co wymyśliły "dwie wiedzmy" żeby zniszczyć Weronice życie. Dodawaj szybko 19! Już nie moge się doczekać!
    Zapraszam też do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne. Nie mogę się doczekać 19. Cóż ciekawi mnie co El uknuła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O Rany! Dodajesz rozdziały w tak zawrotnym tempie, że nie nadążam. Nie było mnie 2 tygodnie, a tu z 6 rozdziałów do tyłu jak nie lepiej :) Jesteś błyskawiczna, skąd ty bierzesz czas i pomysły to ja nie wiem. Zazdroszczę okropnie! :D
    A co do rozdziałów to:
    a) niech w końcu Wera i Niall wyznają sobie miłość i niech będzie porządny kiss po którym się wzruszę :)
    b) Harry zrozumie, że Weronika jest już zajęta i poszuka sobie panny
    c) Lena i El dostaną za swoje, a Zayn spotka kogoś na kogo zasługuje.
    Ale najbardziej to pragnę podpunktu a. Z całego serca wręcz.
    Dziwi mnie tylko jedna rzecz. Czy Wera nie odkryła, że Harry się w niej kocha. Przecież to widać. A może ona wie tylko udaje, że nie wie ? :)
    Pozostaje mi tylko czekać na dalszy ciąg wydarzeń.
    Pozdrawiam :);*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział jest świetny.
    Nawet nie wiesz jak się stęskniłam za Twoim stylem pisania.
    Zgadzam się z Agnieszką: masz zawrotne tempo ale zdążyłam już nadrobić.
    Daj mi nuż następny, bo się nie mogę doczekać, szczególnie Nialla i Weroniki.
    Może Hazza też sobie kogoś znajdzie - awww.

    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/
    http://perfect-crazy-sweet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow. Czemu Ty piszesz tak genialnie? I skąd Ty bierzesz czas i natchnienie na pisanie tak często? też bym tak chciałą :D
    Tak czekam i czekam aż w końcu wydarzy się coś pomiędzy Niallem, a Weroniką, a tu nic. Jak długo będziesz nas jeszcze przetrzymywać? ;p Nie mogę się doczekać, aż w końcu wszystko się między nimi wyjaśni.
    Harry... on rzeczywiście mógłby sobie kogoś znaleźć. Trochę mi go szkoda. Co nie znaczy, ze chciałabym, zeby był z Weroniką. Co to to nie :D
    Denerwują mnie Lena i El. Mam nadzieję, ze nie uda im się zniszczyć Weronice życia. Nie mogę sobie wyobrazić, co one takiego wymyśliły.
    Czekam na nn!
    + Zapraszam do mnie --> http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/

    Pozdrawiam! xxxx

    OdpowiedzUsuń
  14. z góry przepraszam za długą nieobecność..Mam teraz co nadrabiać.; ) Rozdział jest oczywiście świetny.; )
    Kiedy Weronika jest z Harrym to mimowolnie się uśmiecham, oni są tacy pozytywni.. A z drugiej strony mamy Nialla, który jest strasznie opiekuńczy i wydaje się taki bezpieczny.;)
    Lena i El wow, kto by podejrzewał.. No, ale cóż zobaczymy jak im to wyjdzie.. ja to w sumie mam nadzieję, że im nic nie wyjdzie xd
    No nic, czekam na następny.; ))
    Pozdrawiam i zapraszam do sb.;)
    braterstwo1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć ! Witam , witam ! Zacznę od początku.. tak bardzo by było możliwe ,że bym pisała od końca a w tedy byś mnie nie zrozumiała , albo byś zrozumiała tylko nie tak jak trzeba. Nie to ,że mówię ,że byś się nie domyśliła ale ostatnio piszę nie w temacie. Raczej piszę w temacie ale odchodzę od niego często i wtedy nie da się niczego zrozumieć. Nawet dobrze ,że odwlekasz tak zwaną '' miłość''. O nie lepiej nazwać to '' romansem dwojga młodych ludzi''. Z góry wiadomo ,że nasza ukochana główna bohaterka będzie z nijakim Niallem Horanem. Przecież to widać. Chyba ,że ja jestem ślepa. Na razie tego nie stwierdzono więc nie mam pewności co do tego. A wracając do tematu lepiej ,że odwlekasz wtedy te opowiadanie jest takie ciekawsze. Przecież wiadomo ,że oni czują do siebie więcej niż powinni nawet jeżeli tego nie odkryli. Prędzej czy później będą razem. A tak nie wiadomo i wprowadzasz czytelnika w domysły i częste myślenie. Nawet za częste niż powinno być. W tych okolicznościach czytelnik zaczyna rozmyślać dlaczego jest tak a nie inaczej. A tu nasza kochana autorka chce nam zepsuć nadzieję co doprowadza że opowiadanie jest fascynujące. Chyba ,że kogoś wprowadzisz pomiędzy nich. Mam na myśli Harr`yego Stylesa. Tutaj kończę na tej nie narodzonej miłości. Co do śmierci to bardzo mnie zdziwiłaś. Nie spodziewałam się tego po tobie. A bynajmniej że aż tak obrócisz wszystko. Widać ,że istnieje osoba która bardziej nie lubi a lepiej ująć nienawidzi Weroniki niż Eleanor. Po prostu on coś zrobiła. Weronika nie tak. Przecież bez powodu nikt nie chciał by zabić jej ojca. Chyba ,że był mordercą i zabijał bez powodów niewinnych ludzi. Ale mordercy muszą mieć też jakiś powód. Może ktoś jemu mordercy zrobił taką przykrość ,że wtedy zaczął się znęcać nad niewinnymi ludźmi aby nie czuć tego smutku. Acz kolwiek dlaczego ? Czemu oni robią Weronice aż taką przykrość. Jeszcze ta sprawa z Els.. muszę się nad tym poważnie zastanowić aby dojść do sedna. Muszę. Dzisiaj nie dodam cytatów bo sądzę ,że komentarz jest wystarczająco długi. Tak wiem że uwielbiasz długie komentarze ale bez przesady co za dużo to i świnia nie pożrę. Nie chcę pisać za długo bo pewnie sama wielkość już przeraża. Lub miejsce które zajmuje mój jakże zacny i długi komentarz. I może te cytaty by były potrzebne ale powiem krótko nie chcę mi się . Za co z góry przepraszam bo zaniedbuje swój obowiązek. A przecież to nic wielkiego wpisać w google wyszukać skopiować i wkleić a jednak mi się nie chcę. Jednak wyszukałam a jak wyszukałam to przecież muszę je tutaj zamieścić.
    Cytaty:
    O morderstwie:
    Zaw­sze, gdy piszę ja­kieś opo­wiada­nie, dużo łat­wiej mi opi­sać chwilę śmier­ci lub mor­der­stwo, niż chwilę nies­kończo­nego szczęścia.

    Śmierć jest łat­wiej­sza niż życie.

    Czy Ty na prawdę myślałeś,że będziesz żył tak zwyczaj­nie po po­pełnieniu mor­der­stwa...? mor­der­stwa miłości?

    Pream­buła (do życia) - "Ma­ma, ta­ta!"
    Pream­buła (do re­lac­ji między rodzi­cami a dziećmi) - "Jeszcze nam kiedyś podzięku­jesz!"
    Pream­buła (do re­lac­ji między rodzeństwem) - "Od­da­waj, to mo­ja za­baw­ka!"
    Pream­buła (do za­kocha­nia) - "Wca­le o nim/niej nie myślę..."
    Pream­buła (do zer­wa­nia) - "Nie chcę, żebyś mnie źle zro­zumiał/a..."
    Pream­buła (do mor­der­stwa) - "Jak ja go/jej niena­widzę..."
    Pream­buła (do śmier­ci) - "To już...? Trud­no..."

    bo wszys­tko o czym myślisz i co mówisz, jest cze­goś wstępem...

    Na ten komentarz koniec cytatów. Mam wielką nadzieję ,że je wykorzystasz i ,że się na coś przydadzą. Proszę o odpowiedź. Jestem głupia , ale bardzo chcę wiedzieć co sądzisz o tym prze- długim komentarzu. O bosz ale on długi.

    THE END

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza myśl? O JA JEBIE KOMU BY SIĘ CHCIAŁO TYLE PISAĆ. Dziękuję ci za ten, zaiste długi, komentarz. Lubię czytać komentarze od ciebie, zawsze wywołują uśmiech przeplatany z lekkim zaskoczeniem, jak ty zdążyłaś poznać mój styl pisania. Nie będę się rozwijać, bo nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów dotyczących dalszej fabuły, a gdybym zaczęła pisać, to mogłabym niechcący coś powiedzieć, a wolę was trzymać w niepewności do rozstrzygnięcia wszystkich spraw dotyczących Weroniki i nie tylko. Mogę obiecać, że wszystko na pewno się wyjaśni - prędzej, albo później. Dodam jeszcze, że większość moich opowiadań ma jakiś wątek kryminalny, bądź nabiera jego nawet niewielki i mało znaczący charakter. Od zawsze miałam słabość do kryminałów i dlatego też jakoś staram się to łączyć.

      Jeszcze raz, dziękuję. ; )

      Usuń
    2. Bardzo proszę. Tak jestem dziwna - napisałam długi komentarz. Ale szczerze jak pisałam to wydawało mi się ,że jest cały czas , krótki i krótki. A z wątkiem kryminalnym podobają mi się opowiadania przyznam ,że ja też mam do nich słabość i zbyt częstą umieszczam je w moich opowiadaniach. Tak - za dużo się naoglądałam Detektywów, Sądu rodzinnego i Malanowskiego w tym Dlaczego ja? Trudne Sprawy oraz Ukryta Prawda. Większość osób oglądała takie rzeczy haha. Większość :P

      Jeszcze raz do twoich usług.

      Usuń
  16. Genialny rozdział :) Kiedy można się spodziewać nowego? :P

    OdpowiedzUsuń
  17. boże zakochałam się :) dodaje do obserwowanych:)
    kocham Cię tutaj i na fb:)

    OdpowiedzUsuń
  18. No i kolejny wspaniały rozdział.
    Nie sądziłam,że akurat Zayn jej pomoże. Ale to dobrze. Widać, że po rozstaniu z Leną dojrzał.
    Nie wiem, co Eleanor kombinuje, ale już się boję. Wolę nawet nie wiedzieć, co jej wpadło do tej pustej główki.
    Haha uwielbiam akcje Lou i Weroniki. Biedny Harry... Zabrali mu suszarkę!
    Myślę, że Van powinna jak najszybciej powiedzieć Weronice o tym czego się dowiedziała.
    Śmierć jej ojca to nie byle jaka sprawa, chociaż muszę przyznać, że podoba mi się wątek o morderstwie. Boję się tylko jak zareaguje na to Weronika.
    Pozdrawiam
    Harriet xx

    OdpowiedzUsuń