piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 17.

PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. 
WERONIKA


Chciałam przewrócić się na drugi bok, co mi się nie udało, sama nie wiem dlaczego. Nieusatysfakcjonowana otworzyłam jedno oko i spojrzałam przed siebie w celu zlokalizowania przyczyny zablokowania moich ruchów. Obok mnie spał Niall z wielkim uśmiechem na ustach przytulający się do mojej poduszki w kształcie serca, którą wczoraj zabrałam ze swojego pokoju. Zaśmiałam się pod nosem i ponownie położyłam głowę na poduszce, zakładając ręce za głowę. Wbiłam wzrok w sufit, który mówiąc szczerze ani trochę mnie nie interesował. Ziewając usiadłam po turecku na łóżku i rozejrzałam się dookoła orientując się, że właściwie jestem w pokoju Nialla . Dookoła panował kompletny chaos. Uwzględniając wczorajszą 'lekką sprzeczkę' o to, kto wybiera film i kilka latających po całym pokoju poduszek, w sumie nic dziwnego że całe pomieszczenie wyglądało jak pobojowisko. Westchnęłam głośno i zrezygnowałam ze wstawania, głównie dlatego że nie za bardzo chciałam nadepnąć na coś ostrego, pod wszystkimi piórami z poduszek walającymi się w każdym możliwym miejscu w pokoju. Wyciągnęłam z szafki obok łóżka urządzenie przy którym były słuchawki. Nie do końca wiem, co to było ale to w zasadzie nie ważne. Grunt, że owe coś miało słuchawki i muzykę w środku. Po włączeniu 'tego czegoś' nikt nie miałby wątpliwości, że przedmiot należy do Nialla, zważając na mnóstwo kawałków Biebera. Z tego co zauważyłam, było ich chyba najwięcej. Innych wokalistów, można było policzyć na palcach u jednej ręki. Włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam ostatnio słuchaną piosenkę i ponownie położyłam się na łóżku.



- Rąbnęłaś mi to z szafki- powiedział blondyn, zaspany przecierając oczy. Nie sprzeczając się, pokiwałam głową i wyciągnęłam słuchawkę z lewego ucha.

- Nudziłam się, a nie chciało mi się wstawać- odpowiedziałam, odwracając się przodem do niego. Chłopak ze zrozumieniem pokiwał głową i szeroko się do mnie uśmiechnął- Co?- spytałam obdarzając go pytającym spojrzeniem.

- Z rozwaloną fryzurą i bez makijażu, wyglądasz o wiele ładniej- stwierdził, jeszcze bardziej czochrając mi włosy. Zaśmiałam się i pstryknęłam go w czubek nosa, odkładając, nazwę to urządzeniem do słuchania muzyki, na poprzednie miejsce.

- Mam genialny pomysł- powiedziałam, poruszając brwiami- Ja zrobię śniadanie, a ty tu sobie posprzątaj, dobra? Dobra! To pa- powiedziałam i w trybie natychmiastowym wyskoczyłam z łózka i wyszłam z jego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Weszłam do swojego pokoju i chwyciłam szczotkę. Dokładnie rozczesałam włosy, które nie wyglądały najlepiej i poprawiając grzywkę, ruszyłam na dół. Weszłam do kuchni, w której siedziała moja mama i pani Horan z wielkimi uśmiechami na twarzach- Boję się- stwierdziłam, patrząc na obie uważnie. Odwróciłam się i podeszłam do lodówki.

- Kochanie, nie musisz się mnie bać- stwierdziła moja rodzicielka, mocno mnie do siebie przytulając.
- Mamo- zaczęłam, patrząc na nią.
- Tak?
- Co piłaś?- spytałam przez śmiech, na co moja mama zgromiła mnie spojrzeniem.
- Absolutnie nic! Przecież nie wolno mi pić- oburzyła się, zajmując poprzednie miejsce. Zaśmiałam się pod nosem i zabrałam się za robienie jajecznicy i tostów- Nie, żebym wtrącała nos w nie swoje sprawy, ale spaliście razem, prawda?- spytała z iskierkami w oczach, wymieniając spojrzenia z panią Horan. Uderzyłam się z otwartej dłoni prosto w czoło i zniesmaczona kręcąc głową, odwróciłam się do obu tyłem.
- Ależ skarbie, nie musicie się przed nami ukrywać! My naprawdę zaakceptujemy wasz związek- powiedziała mama blondyna, w tym samym momencie w którym on wszedł do kuchni. Posłał całej naszej trójce zdziwione spojrzenie, zatrzymując wzrok trochę dłużej na mnie. Musiał usłyszeć 'związek' bo zmienił wyraz twarzy na bardziej poważny.
- Jaki związek?- zaciekawił się blondyn, siadając obok swojej mamy przy stole.
- Żaden związek- odpowiedziałam, znacząco patrząc na obie kobiety.
- Tak nam wmawiajcie! A później bum i dziecko- prychnęła pani Horan, wzięła w ręce swoją kawę i ciągnąc moją mamę za rękę, wyszły z kuchni.
- Ale jakie dziecko?- spytał Niall, całkowicie zdezorientowany- Jesteś w ciąży?!
- No chyba cię pojebało- zaśmiałam się podstawiając blondynowi pod nos śniadanie- Nasze ukochane mamy ubzdurały sobie, że.. a nie ważne. 

Ubrana, stanęłam w progu swojego pokoju i z westchnieniem podeszłam do pustej walizki. Postawiłam ją na podłodze i wyciągnęłam wszystkie ciuchy z szafek. Zaczęłam kolejno wkładać je do środka. Mówiąc szczerze, wcale nie mam ochoty stąd wyjeżdżać. Można powiedzieć, że chciałabym tu zostać o wiele dłużej niż to jest możliwe. Niedługo zaczną się lekcje i będę musiała sporo czasu poświęcić na naukę i odrabianie prac domowych. Nie obejdzie się, bez dodatkowych referatów, do których na pewno jako jedyna będę się zgłaszać, ze względu na lepsze oceny końcowe. Muszę wziąć się w garść. Zostały mi dwa lata nauki. W tym roku, muszę w końcu zdecydować, co chciałabym robić. Sama nie wiem, co tak naprawdę mnie interesuje. Właściwie, to nic szczególnego mnie nie interesuje. Ze wszystkich przedmiotów mam dobre oceny i każdy z nich, na swój sposób mnie ciekawi. Poważniej zastanawiam się nad studiowaniem fizyki bądź chemii. Przedmioty humanistyczne są dla mnie o wiele bardziej nużące, niż reszta. Nie mogę się zdecydować, z czym chciałabym wiązać swoją przyszłość, co teraz praktycznie nie powinno mieć miejsca.

- Dużo ci jeszcze zostało?- do pokoju wszedł Niall i nie zamykając za sobą drzwi, rozwalił się na łóżku.
- Jest przeciąg, zaraz..- zaczęłam, a drzwi w tym samym momencie z wielką siłą się zamknęły- trzaśnie- przewróciłam oczami i podniosłam wzrok na blondyna, który siedział po turecku z dużą miską wypełnioną M&msami. Postanowiłam jak na razie darować sobie pakowanie i usiadłam obok chłopaka, zabierając mu cukierki.
- Jutro wracamy do Londynu, a ja mam ochotę na spacer. Co ty na to?- spytał, obdarzając mnie lekko poirytowanym spojrzeniem, zważając na wyjadanie mu słodyczy. Po chwili jednak wzruszył ramionami i przysunął mi miskę.
- Możemy pójść, ale muszę skończyć, bo później mi się nie będzie chciało- odpowiedziałam i z westchnieniem położyłam się na łóżku.
- To kończ, bo nie chce mi się tutaj siedzieć- jęknęłam cicho i przewracając oczami wróciłam do torby- Właśnie! Zapomniałem ci powiedzieć, że jutro po południu jedziemy pod namioty. Liam dzwonił wczoraj.
- Nie jadę do żadnego lasu- prychnęłam krzyżując ręce. Niall wybuchnął głośnym śmiechem i rzucił we mnie jednym z cukierków- Nie rzucaj we mnie czekoladą- mruknęłam, obdarowując go wrogim spojrzeniem. Chłopak ostawił miskę i usiadł obok mnie na podłodze.
- Bo?- spytał z podejrzaną miną, wkładając do mojej walizki leżącą pod szafą parę spodni- Poza tym praktycznie rzecz biorąc nie jedziemy do lasu. Znaczy, niedaleko będzie las, ale my będziemy trochę dalej- wytłumaczył z przerażającym mnie uśmiechem.
- Bo wy jesteście walnięci, tam zapewne będzie woda i nie lubię robali- mruknęłam coraz bardzie zła, w głowie licząc do dziesięciu.
- Obronię cię- zaśmiał się blondyn, czochrając mi włosy.
- Grzywkę zostaw- oburzona, szybko poprawiłam włosy i bezradnie rozłożyłam ręce- Nie mam nic do gadania, nie?
- Raczej nie- zaśmiał się- Daj spokój, będzie fajnie. 



VANESSA

- Weźcie jeden trzyosobowy i dwa dwuosobowe- powiedziałam w kierunku chłopaków, wybierających się do sklepu po namioty. Nie wiem, jak Niall zdołał przekonać moją przyjaciółkę do tego wyjazdu, ale jestem mu wdzięczna. Chciałam z nią porozmawiać, ale zważając na jej niechęć do namiotów a raczej do zamieszkującego niedaleko robactwa, wolałam tę rozmowę odłożyć, albo siła zaciągnąć ją do samochodu. 
- Nie będę spał w jednym namiocie z tymi pajacami!- oburzył się Zayn, w akcie protestu siadając na podłodze. W duchu wybuchnęłam głośnym śmiechem, jednak starałam się zachować powagę. Nie miałam zamiaru skończyć w wodzie.
- Proponuję tak- zaczął Liam, chcąc jakoś załagodzić sytuację- Harry i Lou w jednym, Zayn jak chcesz weź sobie osobny, ja i Vanessa w dwuosobowym i Niall z Weroniką tak jak my- podpowiedział, siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem.
- Ja chcę z Weroniką!- powiedziałam w tym samym momencie co Harry. Oboje zgromiliśmy się spojrzeniem, nie odrywając wzroku od siebie nawzajem przez dłuższy czas. Jak wróci, chyba zamienię z nim kilka słów, że tak powiem.
- Cisza- zarządził Louis i podszedł do naburmuszonego Hazzy. Objął go ramieniem i pocałował w policzek.
- Ja będę z tobą i koniec tematu- prychnął Liam, mocniej mnie do siebie przytulając. Przewróciłam oczami i skrzyżowałam ręce pod biustem. Harry, również nie do końca szczęśliwy, wyszedł za resztą z głośnym westchnieniem.  


WERONIKA

Nie było tak źle jak myślałam. Kiedy stanęliśmy w miejscu, gdzie można zostawiać samochody, wszystko wyglądało nawet cywilizowanie. Całe szczęście, że wynajęliśmy 'przyczepę' w której jest łazienka. Bez prysznica, chyba bym tutaj wykitowała. Muszę przyznać, że jestem wdzięczna Niallowi, że jakoś udało mu się mnie zaciągnąć na tę wycieczkę. Pogoda, jest nawet w porządku. Jak na Londyn, a właściwie na jego obrzeża nie jest źle. Widok jest bardzo przyjemny dla oka. Chociaż zielony kolor w takich ilościach trochę mnie przeraża i spanie z wieloma rodzajami fauny leśnej, również nie jest zbyt przyjemne to staram się myśleć pozytywnie. Niedaleko jest jeziorko, a raczej zbiornik wodny, mogę się założyć, że zrobiony sztucznie, w którym można się kąpać. Miejsce na namioty wygląda całkiem w porządku, a między lasem a naszymi namiotami mamy trochę przestrzeni, więc nie będzie ze mną tak źle.
- Ja tu zwariuję- mruknęłam, kątem oka spoglądając na latającego w kółko Louisa. Harry zaśmiał się i pociągnął mnie za ramię, prowadząc w stronę naszych znajomych. Westchnęłam głośno, kiedy stanęliśmy obok nich. Louis, który łaskawie się przymknął i dołączył do nas pociągnął mnie za rękę w swoją stronę i mocno do siebie przytulił.
- Słoneczko, nie zwariujesz- zapewnił, dając mi buziaka w policzek.
- Lou, obśliniłeś mi policzek- zarzuciłam obrażona, krzyżując ręce.
- Dobra dzieci, rozkładajcie namioty- powiedział Liam, na co ja tylko się skrzywiłam i zajęłam miejsce na znajdującym się niedaleko pniu. Niall, z którym mam być w jednym namiocie podszedł do mnie, stanął naprzeciwko i spojrzał na mnie znacząco.
- Ja nie umiem- powiedziałam, nawet nie podnosząc na niego wzroku. Blondyn nie zważając na moje protesty, pociągnął mnie za sobą w stronę leżącego na ziemi, złożonego namiotu. Westchnęłam głośno i postawiłam swój plecak na ziemi. Namiot obok nas rozkładał Harry, ciągle drąc się na Lou, żeby zostawił w spokoju marchewki i przyszedł mu pomóc. Po naszej drugiej stronie, stał uśmiechnięty Zayn, który bez problemu rozłożył już swój namiot i patrzył na niego dumny z siebie. Trochę dalej od wszystkich, byli Liam z Vanessą. Brunetka ze złością patrzyła na swojego chłopaka, który kazał jej sobie pomóc. Znam to skądś. Po rozłożeniu namiotu i wrzuceniu do niego wszystkich śpiworów i naszych rzeczy, blondyn rozłożył sobie leżak i się na nim położył.
- Może mi ktoś pomóc?- krzyknął Harry. Odwróciłam się w jego stronę i momentalnie wybuchnęłam śmiechem. Loczek związany był jakimś sznurkiem a wkoło niego biegał uradowany Louis. Zauważając, że nikt nie ma na to ochoty, ruszyłam w jego kierunku. Rzuciłam w nogę Lou niewielkim kamykiem i winę zwaliłam na Zayna. Szatynowi długo nie trzeba było powtarzać, bo zaczął ganiać Mulata. Podeszłam do Harrego i rozwiązałam sznurek, nie przestając się z niego nabijać- Ratujesz mnie- stwierdził chłopak, podnosząc się z ziemi. Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się do niego- Może się przejdziemy?- spytał, wyciągając rękę w moim kierunku.
- Jasne. I tak nie chce mi się tutaj siedzieć- odpowiedziałam, na co chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę lasu- O nie, tam nie idę- rzuciłam i tym razem ja pociągnęłam go w odwrotną stronę. Loczek wybuchnął śmiechem, jednak skinął głową i ruszył za mną.
- Boisz się mnie czy lasu?- szepnął do mojego ucha, na co ja walnęłam go w klatkę piersiową.
- Ciebie bardziej- mruknęłam ze śmiechem. Harry przystanął i z cwaną miną przerzucił mnie sobie przez ramię- O tym mówiłam- podpowiedziałam, na co on tylko postawił mnie na ziemi i uniósł jedną brew do góry. 
- Nie chcę nic mówić, ale sama masz myśli plus osiemnaście- prychnął, zbliżając się do mnie.
- Mam szesnaście lat, to normalne- obroniłam się, robiąc krok do tyłu. Loczek pokręcił głową i spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem- No co?
- Nic. Tylko się za tobą stęskniłem.
- Cześć młodzieży!- krzyknął uradowany Lou, obejmując nas obojga ramieniem- Gramy w chowanego, gracie z nami?- spytał, poruszając brwiami. Pokiwaliśmy głowami, a Lou zaprowadził nas do reszty. Wypadło na to, że Vanessa będzie szukać. Kiedy zaczęła liczyć, wszyscy ruszyli w swoim kierunku. Szybkim krokiem, ruszyłam w stronę stojących niedaleko nas łódek i weszłam do pierwszej z brzegu. Zastałam w niej Louisa, który leżał z głową podpartą na rękach.- Witaj- zaśmiał się cicho, szturchając mnie w nogę. Wzruszyłam ramionami i usiadłam tak, żeby nie było mnie widać- Spoko, tutaj nas nie znajdą- szepnął rozbawiony, kręcąc głową. 
- Nie chcę być wścibska, ale.. u ciebie okej, tak?- spytałam.
- Chodzi ci o to zerwanie?- spytał ze skrzywioną miną, na co ja kiwnęłam głową- Jest dobrze. Nie mogłem pozwolić, żeby tak o tobie mówiła. I tak mi głupio, że ciągle cię obrażała, a ja nic nie zrobiłem. Przepraszam- westchnął, odwracając wzrok w inną stronę.
- Daj spokój, Lou. To przecież nie twoja wina. Zresztą nie chodzi o to, tylko o to, czy.. no wiesz.
- Jest dobrze. Widocznie nie byliśmy dla siebie stworzeni. To zamknięty rozdział- dodał, przysuwając się do mnie i obejmując ramieniem- Poza tym od dawna, wszyscy mówili mi, że to nie jest dziewczyna dla mnie. Widocznie mieli rację- to dlaczego ja się teraz tak strasznie czuję? Jakbym była winna ich zerwaniu. Poczułam, jakby łódka zaczęła płynąć. Zdezorientowani poderwaliśmy się z miejsc, rozglądając się dookoła. Byliśmy już kawałek od pomostu.
- Na pewno nas nie znajdą- stwierdziłam ze śmiechem, na co Lou energicznie pokiwał głową.
- Harry będzie zazdrosny- stwierdził marszcząc brwi. Spojrzałam na niego zaciekawiona- Nic nie powiedziałem- dodał od razu i uśmiechnął się do mnie trochę sztucznie- Umiesz pływać?- spytał przygryzając dolną wargę.
- Mam rozumieć, że mam sprowadzić pomoc?- spytałam, na co on kiwnął głową. 
- Ciągle płyniemy, a nie wzięliśmy wioseł.
- To gdzie są?- spytałam zdziwiona. W każdej łodzi są wiosła.
- Wywaliłem na pomost, nie mogłem się położyć- odpowiedział na co ja tylko się zaśmiałam. Przewróciłam oczami, zrzuciłam z siebie koszulkę, zadowolona z ubrania stroju, zostawiłam buty i wskoczyłam do wody. Po dopłynięciu na brzeg, Weronika, Niall i Harry od razu się na mnie rzucili.
- Niech ktoś popłynie po Lou i po moje buty, nie mogę ich zostawić, znaczy jego zostawić oczywiście- poprawiłam, biorąc od Nialla ręcznik i wycierając mokre włosy. Liam wziął ze sobą Zayna i drugą łódką ruszyli na pomoc przyjacielowi.
- Zgłodniałem z tego strachu- powiedział Niall, marszcząc brwi. Zaśmiałam się i pokiwałam głową- Proponuję ognisko! W sumie robi się już ciemno- powiedział i nie czekając na zgodę, poszedł w stronę miejsca, w którym można było rozpalić ognisko. Vanessa pobiegła za nim, chcąc kazać mu poczekać na resztę. 
- Pójdę się ubrać- stwierdziłam, czując chłód i ruszyłam w stronę namiotu. Harry ruszył za mną i objął mnie ramieniem- A tobie co się na czułości zebrało?- zaśmiałam się, patrząc w jego stronę.
- Tak jakoś- odpowiedział i pocałował mnie w czoło. Odwrócił się i poszedł do swojego namiotu. Zmarszczyłam brwi, jednak rozmyślania postanowiłam odłożyć na później. Korzystając z momentu, że Niall kłóci się z Vanessą, weszłam do namiotu i szybko przebrałam się w cieplejsze ciuchy. Było już sporo po dziewiętnastej, a znając resztę będziemy dość długo siedzieć na dworze.

Nie byłam szczególnie głodna, więc głównie siedziałam przy ognisku. Po mojej prawej stronie miejsce zajął Niall, który poszedł po swoją gitarę. Po drugiej stronie siedziała Vanessa, przytulająca się do swojego chłopaka. Liam wstał, wziął ją za rękę i razem poszli w stronę lasu. Wymieniłam znaczące spojrzenie z Louisem, które pochwycił również Harry przysiadający się do mnie. Całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem. Zayn, nie rozumiał zbytnio o co nam chodzi, ale kiedy Lou pokazał na oddalającą się parę, również się zaśmiał. Niall wrócił i zajął poprzednie miejsce, przygrywając nieznaną mi melodię. Podsunęłam kolana pod brodę i objęłam je rękoma, ponieważ zaczynało robić się coraz chłodniej. Zważając na 
dwudziestą pierwszą, nie było się co dziwić. Niall przerwał grę i narzucił na mnie bluzę, która leżała niedaleko nas. Uśmiechnęłam się i wbiłam wzrok w palące się ognisko.
- Weronika, masz pająka na nodze- powiedział Lou. Mogę się założyć, że wyglądałam, jakby ktoś miał ochotę właśnie w tej chwili mnie zabić. Harry w bardzo szybkim tempie ściągnął ze mnie owego pająka i odstawił go trochę dalej. Odetchnęłam z ulgą i przygryzłam wargę, lustrując wzrokiem swoje spodnie, czy czasem nic na nich więcej nie ma.
- Jestem śpiący. Dobranoc- powiedział Zayn, nie przestając ziewać. Louis, również poszedł ciągnąc za sobą Harrego, który na pożegnanie nam pomachał. Podniosłam wzrok na Nialla. Blondyn uśmiechnął się i usiadł bliżej mnie.
- Zostaliśmy sami- powiedział, zaczynając podśpiewywać More than this. Spojrzałam w jego oczy, przez ułamek sekundy ponownie w nich tonąc. Wzięłam głębszy oddech i odwróciłam wzrok na pobliski krzew. Blondyn bardziej się przysunął i złapał mnie za rękę. Moje serce momentalnie zaczęło szybciej bić. Kilkakrotnie zamrugałam, chcąc upewnić się, że on tutaj siedzi, trzyma mnie za rękę, a ja zachowuję się jak kompletna idiotka- Wracamy?- spytał, a wszystkie moje myśli poczuły się, jakby ktoś właśnie w tej chwili wyssał z nich życie. Skinęłam głową, na co blondyn podniósł się, nie puszczając mojej dłoni, w drugą rękę chwycił gitarę i pociągnął mnie w stronę namiotu. Przed wejściem do środka, blondyn wziął głęboki oddech i lekko się skrzywił.
- Coś się stało?- spytałam, szturchając go w ramię.
- Em, cóż. Mam klaustrofobię- powiedział to tak cicho, chyba z nadzieją że nie usłyszę.
- Jeśli chcesz, możemy spać na zewnątrz- powiedziałam, stając w miejscu. Blondyn pokręcił przecząco głową i spuszczając głowę, wszedł do środka. Weszłam za nim i schowałam się pod śpiwór. Zauważyłam, że chłopak się nie położył, więc pociągnęłam go za rękę w swoją stronę. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam do siebie. Nie widziałam go, ale poczułam na sobie, że się uśmiecha- I wszystkim raźniej- mruknęłam, kiedy blondyn pocałował mnie w głowę i złapał za rękę- Dobranoc- powiedziałam, przykrywając nas śpiworem.
- Dobranoc Weroniko- odpowiedział. Po mojej głowie, przeszło mnóstwo myśli naraz. Niech jeszcze raz powie moje imię.
____________________________________________
Znowu was wykiwałam, czego mogliście się spodziewać. Nie ma tak łatwo. Zresztą to chyba nic nowego, że to na co tak bardzo czekacie, odwlekam jak najdalej, prawda? ; *
Rozdział pisałam chyba najkrócej ze wszystkich. Mam dzisiaj sporą wenę i chyba zacznę pisać następny rozdział.

JEŚLI CHCESZ BYĆ INFORMOWANA, POPISAĆ BĄDŹ MASZ PYTANIA DO BLOGA, PODAJ SWÓJ TWTTER POD NAJNOWSZA NOTKĄ, LUB NAPISZ NA MOJE GG - 23799456.
KOMENTARZE ZE SPAMEM WKLEJANE POD ROZDZIAŁAMI, ZOSTAJĄ USUWANE!

19 komentarzy:

  1. Świetny, świetny!! Kurczę , wspaniały :D Wspaniały :D Weronika się zakochała! :D ♥ Jak masz wenę , to pisz , pisz :D
    Czekam na nexta z niecierpliwością i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to ja myślę że on już wyzna jej miłość a tu co?? "Wracamy" myślałam że jebnę laptopem o ścianę. Rozdział jak zwykle świetny. Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, niech oni się w końcu pocałują, albo coś takiego, no! : D Albo nie, czekaj, jeszcze nie... Niech będzie jakiś fajny moment. Taki romantyczny. Aaa. <3 Horanek jest tutaj taki kochany. Zresztą on wszędzie i zawsze taki jest. : D Proszę Cię, tylko nie wplącz w to Harry'ego. Znaczy żeby nic tam nie nabroił między Weroniką a Niall'em. : D
    Świetny rozdział, cudowny i w ogóle. : ) Dodawaj szybko kolejny. Proszęęęę. : P < 333

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny ;))
    Tylko ten Harry wpycha się między Weroniką a Nialla ... Ale myślę że nic się złego przez to nie stanie ;)
    Hehe dobre było to z tą łódką jak odpłynęli :D
    Oj jakie to było słodkie jak zostali sami i już myślałam że coś będzie a tu oczywiście nie :P
    A i mamy też były dobre na początku :D
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. zastrzele ciee trolololo. zrobie to, naprawde ; )
    gdzie jest ten pocałunek do cholery??? no weź! dodawaj szybko nastepny... bo nie wiem co ci zrobie ; *
    a tak w ogóle to fajnie, że Weronice zaczyna zależeć tak bardziej... te myśli i nadzieje, gdy siedzieli razem przy ognisku, a potem w namiocie ; d to dobry znak ; d
    dobra. skoro masz wene to pisz. i dodawaj. i to szybkooo!!! prosze ; *

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo to już .. niech oni będą razem ! ty wiesz że ja cie kocham a jak nie wiesz to ci powiem :D:D
    kocham cie ! < 3
    do następnego < 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale super! Genialnie! Powiem ci że nawt dobrze że jeszcze nie są razem. Zwykle kiedy ktoś zaczyna z kimś chodzić to robi się wtedy nudno. Sorki że tak mówie ale ja tak uważam i nie zmienie swojego zdania. Czekam z niecierpliwością na kolejny <3
    Zapraszam do mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Już myślałam, że Niall powie weronice co do niej czuje :(
    Niech wreszcie będą razem.
    Biedny Harry, niech znajdzie sobie jakąś dziewczynę.
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. :d Świetny rozdział :D Zapraszam do mnie : oonedirection-moments.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebiozka ! <3
    czekam na nn. ;D
    ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie mogę ! no bez kitu ! kiedy on w końcu albo ona mu powie, że się sobie podobają !! ehh..no to jak masz to zamiar przedłużać to chociaż dodawaj więcej i częściej tych rozdziałów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej rozdziałów? Dodaję mniej więcej co trzy dni XD I są długie. Mają przeważnie 5 stron. Częściej i więcej, to się chyba nie da.

      Usuń
  12. Ja już nie wiem co mam mówić;/ Użyłam już chyba wszystkich określeń. Boskie, cudowne, spontaniczne, romantyczne, zajebiste, no nie wiem jakie jeszcze! po prostu wymiatasz<3 Czekam na następny;*
    Zapraszam odo mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja ... kobieto weź zrób żeby Weronika i Niall byli razem w następnym rozdziale ... proszę cie ... !
    A rozdział jak wszystkie czyli Wyjebany w kosmos i odziany w palto ... :P

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny blog , dzięki tobie tak naprawdę zaczęłam czytać opowiadania o 1d , jesteś niesamowita <3 jeśli możesz mój tt @brycuu

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, rozdział genialny jak zawsze. Wiem, że się powtarzam, ale taka prawda :D
    Strasznie chciałabym, żeby Weronika była już z Nialle, ale ich relacje mają coś w sobie. Nie są po prostu razem, a Niall szanuje to, że ona nie do końca odnajduje się w swoich uczuciach. Podziwiam go za to.
    Harry... trochę mi go żal, ale zdecydowanie nie chcę, żeby był z Weroniką. Ona duuużo bardziej pasuje do Nialla.
    Van i Liam są razem strasznie słodcy, tacy idealnie dobrani i całkowicie szczęsliwi. "Bezpieczni" ze sobą.
    Czekam na nn! xxxx
    + Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. No nie! A ja już myślałam, że się pocałują, albo coś takiego...
    Rozdział cudny!
    Taa... Nie ma to jak wymysły mamusiek.
    Vanessa i Liam są przecudowną parą. Mam wrażenie, że oni przetrwali by wszystko.
    Szerze mówiąc relacje między Niall'em, a Weroniką są dla mnie dosyć dziwne. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie są razem, ale to co robią. Sposób w jaki ze sobą rozmawiają. To wszystko jest takie wyjątkowe. Szkoda tylko, że Harry na tym cierpi.
    Pozdrawiam
    Harriet xx

    OdpowiedzUsuń
  18. No nie! A ja już myślałam, że się pocałują, albo coś takiego...
    Rozdział cudny!
    Taa... Nie ma to jak wymysły mamusiek.
    Vanessa i Liam są przecudowną parą. Mam wrażenie, że oni przetrwali by wszystko.
    Szerze mówiąc relacje między Niall'em, a Weroniką są dla mnie dosyć dziwne. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie są razem, ale to co robią. Sposób w jaki ze sobą rozmawiają. To wszystko jest takie wyjątkowe. Szkoda tylko, że Harry na tym cierpi.
    Pozdrawiam
    Harriet xx

    OdpowiedzUsuń