wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 16.


WERONIKA


Wyszłam z łazienki, owinięta jedynie w ręcznik i z nadzieją, że na nikogo po drodze nie trafię, ruszyłam do pokoju w celu ubrania się. Niepostrzeżenie przeszłam przez korytarz i weszłam do środka, zamykając drzwi na klucz. Odetchnęłam z ulgą i odwróciłam się tyłem do drzwi, stając z miną, jakby ktoś uderzył mnie nie żywym szczurem.
- Niall, co ty tutaj robisz?- wyrecytowałam, dobitnie akcentując każde słowo. Chłopak zaśmiał się i lustrując mnie wzrokiem od góry do dołu, zalotnie poruszył brwiami- Horan- syknęłam, na co ten z poważną miną spojrzał w moją stronę i przewrócił oczami.
- Cóż, przyszedłem żeby ci powiedzieć, że mój tato się lekko mówiąc zirytował, za tę rozróbę w garażu- usiadł po turecku, na co ja posłałam mu pytające spojrzenie- I mamy mu umyć samochód, albo wygada wszystko naszym mamom- mruknął, momentalnie się krzywiąc.
- Za dziesięć minut na dole, co?- spytałam, na co blondyn pokiwał głową nawet nie ruszając się z miejsca- Wyjdziesz sam, czy ci pomóc?- spytałam z cwanym uśmiechem. Niall skinął głową i ruszył w stronę drzwi. Pociągnął za klamkę i poszedł do przodu, przy czym walnął całym ciałem prosto w drzwi. Nie utrzymał równowagi i spadł na podłogę, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem. Z kamiennym wyrazem twarzy przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam je blondynowi, po czym wybuchnęłam głośnym śmiechem- Sierota- skomentowałam po jego wyjściu i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej pierwsze z brzegu ubranie i wróciłam do łazienki. Szybko się ubrałam, zrobiłam warkocza i nawet się nie malując, zeszłam na dół. W salonie zastałam tatę Nialla, gromiącego swojego syna przenikliwym spojrzeniem.
- Weroniko, dobrze cię widzieć- westchnął mężczyzna, patrząc na mnie- Może chociaż ty mi powiesz, co wyście tam wczoraj robili?- westchnął zrezygnowany, łapiąc się za głowę. 
- Nic takiego- powiedziałam, Niall w szybkim tempie podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia. Przed domem, stał wystawiony już samochód taty blondyna- Chyba powinniśmy przestać pakować się w sprzątanie- westchnęłam, stojąc naprzeciwko samochodu ze skrzyżowanymi rękami.
- Co ty nie powiesz?- zaśmiał się Niall i posyłając mi buziaka w powietrzu, z głośnym westchnieniem poszedł w stronę samochodu- A teraz, przywitaj się z moim kolegą. Nazywa się John i jest wężem- powiedział, celując we mnie wężem ogrodowym. Cała mokra, zdenerwowana i kompletnie wyprowadzona z równowagi ruszyłam w jego stronę, nie zwracając uwagi na to, że woda można powiedzieć aż ze mnie kapała. Po trudach i znojach, zabrałam mu węża i z satysfakcją go wyłączyłam. Niall odetchnął z ulgą, na co ja z poważną miną odwróciłam się do niego tyłem. Chłopak ruszył w moją stronę i kiedy był już wystarczająco blisko, cała zawartość wiadra, wypełnionego wodą i płynem, wylądowała na nim- Podstęp. Sprytnie- stwierdził, nie przestając się śmiać i mocno mnie do siebie przytulił.
- Puszczaj- zażądałam, jednak po chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem. 
- Nie puszczę- stwierdził z zadowoloną miną. Najwidoczniej zauważył wyraz mojej twarzy, bo wzdychając odsunął się i usiadł na trawie.
- Wstawaj!- szturchnęłam go swoim kolanem w ramię, na co blondyn pociągnął mnie za nogę na dół- Idź świrze- mruknęłam, leżąc na trawie. Wcale nie spieszyło mi się do wstania, więc założyłam ręce nad głową i wpatrywałam się w bezchmurne niebo.
- Trzeba umyć to auto- rzucił Niall, odwracając się do mnie przodem.
- Miłej zabawy- powiedziałam, zamykając oczy. 
- Nie ma tak łatwo, rusz się- z głośnym westchnieniem wstałam i poszłam w ślad za blondynem, który stał przy samochodzie z zamyśloną miną.


HARRY

- Zayn, stary ogarnij się- westchnąłem, wchodząc do pokoju przyjaciela. Chłopak machnął na mnie ręką, ponownie wtulając twarz w poduszkę tym samym dając mi do zrozumienia, że mam sobie pójść. Niestety, nie zamierzałem zostawić go samego w takim stanie. Podszedłem do okna i odsłoniłem firanki, wpuszczając do zaciemnionego pokoju trochę światła. Otworzyłem okno na oścież, żeby wywietrzyć dym i woń alkoholu. Coraz bardziej nie podoba mi się jego 'pocieszanie się'. Po tym, jak ta cała Lena go potraktowała, Zayn jakby przeszedł do innego, równoległego świata. Raz, zdarzyło się że wyszedł gdzieś razem z nami. Ciągle siedzi i nic z tego siedzenia nie wynika poza kacem, którego mój przyjaciel zwalcza kolejną dawką alkoholu.
- Harry, zostaw mnie samego- mruknął siadając na wprost i posyłając mi karcące spojrzenie. Nie słuchając go otworzyłem drzwi w celu zrobienia przeciągu, żeby jak najszybciej pozbyć się tego okropnego zapachu rodem z burdelu- Za młody jesteś. Nic nie rozumiesz- prychnął, krzyżując ręce jak małe dziecko. Przewróciłem oczami i usiadłem na przeciwko niego.
- Nie denerwuj mnie. Jestem tylko dla lata młodszy, poza tym sam zachowujesz się jak dwunastolatek. Rozumiem, dziewczyna z tobą zerwała, ale chyba nie chcesz mi powiedzieć, że Zayn Malik, chłopak na którego leci kilka milionów dziewczyn, ma zamiar się załamywać? I to przez dziewczynę, która kompletnie na ciebie nie zasługuje i chciała się pobawić? Stary, nie ta liga- westchnąłem i poklepałem Mulata po ramieniu- Weź się w garść. Pokaż jej, że bez niej ci lepiej. I błagam cię, nie upijaj się przez nią. Nie jest tego warta- zakończyłem i postanowiłem zostawić go samego. Zamknąłem za sobą drzwi i zszedłem na dół. Wziąłem telefon ze stolika i gestem dłoni uciszając kłócących się Louisa i Liama, wszedłem do kuchni. Wybrałem numer Weroniki,. Dziewczyna odebrała po dwóch sygnałach.
- Słucham?- słysząc jej głos, mimowolnie się uśmiechnąłem- Czyżbyś się stęsknił?- nie widziałem jej, ale mógłbym się założyć że wypowiadając te słowa, poruszyła brwiami.
- Oczywiście, że tak. Wątpiłaś w to?- spytałem, rozsiadając się na szafce przy oknie. Spojrzałem na jej dom, uważnie mu się przyglądając.
- Ależ skąd- zaśmiała się melodyjnie, po czym usłyszałem jakiś huk- No żesz kurwa- mruknęła, cicho sycząc z bólu.
- Co się stało?- spytałem trochę rozbawiony.
- Nic takiego, ale nie mam pojęcia kto tutaj postawił tę kanapę. No, nie ważne. Co u ciebie?- spytała, błyskawicznie zmieniając temat- Czekaj moment. Niall, przynieś mi bandaż!- krzyknęła w głąb domu. Słysząc imię swojego przyjaciela, poczułem coś bardzo dziwnego, ale postanowiłem się tym szczególnie nie przejmować. Muszę się pozbyć tego uczucia. Nie mogę zrobić takiego świństwa Niallowi, który w każdym trudnym momencie mojego życia, siedział ze mną i wysłuchiwał moich zażaleń. Ani razu nie skomentował żadnej z moich nowych 'koleżanek' i za każdym razem mnie wspierał. Jest jedną z takich osób, których po prostu nie da się nie lubić- Jak Zayn?- spytała.
- Szczerze? Nie najlepiej, ale mam nadzieję że coś do niego w końcu dotrze- przekręciłem oczami, bawiąc się swoimi dłońmi.
- Zawsze mogę go prześwięcić- powiedziała z dumą.
- Chyba nie będzie to konieczne. A co u ciebie? A raczej u was.
- Całkiem nieźle. Pomijając ciągłe kary za niestosowanie się do zasad naszych ukochanych rodzicielek. Właściwie, to zdążyliśmy już wkurzyć nawet pana Horan'a, co jeszcze nigdy wcześniej się nie zdarzyło.
- Zawsze musi być ten pierwszy raz.
- Czy ty też, właśnie w tej chwili pomyślałeś o 'rozdziewiczeniu'? Tak tylko pytam.
- I ty uważasz, że to ja jestem zboczony?- prychnąłem, nie odpowiadając na pytanie, bo sam bym się jeszcze pogrążył.
- To twoja wina. Za dużo czasu z tobą spędzam. Właśnie! Skoro mowa o spędzaniu czasu, jak wrócę, idziesz ze mną, słońce, na zakupy. Vanessa mnie oleje, a nikt inny pewnie ze mną nie pójdzie. Jak ty też mnie olejesz, to obiecuję że was wszystkich pozwę do sądu.
- Dobrze, dobrze. Pójdę z tobą. Zresztą, sam miałem się przejść.
- Dzięki Bogu. Przepraszam Harry, ale muszę kończyć. Zadzwonię do ciebie wieczorem. Niall do kurwy nędzy, to moja kremówka!- nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo połączenie zostało przerwane. Zaśmiałem się i odstawiłem telefon na najbliższą półkę, zabierając się za robienie obiadu. Znając życie, nikomu innemu nie przyjdzie to do głowy, a mam już serdecznie dosyć jedzenie pizzy trzy razy w ciągu dnia.


WERONIKA

- Obraziłam się, więc zostaw mnie w spokoju ty duszo nieczysta zżerająca mi ostatnia kremówkę- prychnęłam, przewracając się na brzuch. Przed nosem postawiłam jakiś kolorowy magazyn, który bądź co bądź jest kompletnie beznadziejny i nic do mojego życia nie wnosi, poza patrzeniem na jakże seksowne zaplecze Paula Wesley'a, który właściwie nie wiem po kiego grzyba zmienił sobie imię i nazwisko, ale to nie moja sprawa. Paweł, przecież fajne imię. Znaczy, względnie fajne. Na tyle fajne, żeby je zostawić tak to nazwę. Ogólnie rzecz biorąc, nazwisko też miał całkiem niezłe, ale nie ważne.
- Czyli mam rozumieć, że będziesz się teraz gapić na tyłek tego, jak mu tam?- spytał blondyn kładąc się obok mnie.
- Czy słowa 'zostaw mnie w spokoju' mają jakieś inne znaczenie niż te, które znam ja?- mruknęłam przewracając kartkę.
- Dobra, dobra. Byłem głodny- usprawiedliwił się, dość marnie że tak powiem. Niall przysunął się do mnie i przytulił mnie do siebie.
- Ale kupujesz mi kremówkę- zastrzegłam, zamykając gazetę. Chłopak przewrócił oczami jednak skinął głową i szeroko się do mnie uśmiechnął.
- Co powiesz na grę na konsoli?


VANESSA

Przewróciłam się na drugi bok, kompletnie nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Spojrzałam na śpiącego obok mnie Liama i westchnęłam, ponownie kładąc głowę na poduszce. Uważnie zlustrowałam każdy szczegół swojego pokoju. Wyglądał jak zawsze. Nic się w nim nie zmieniło, a ja mam dziwne wrażenie że coś tutaj jest nie tak. I to od kilku dni. Przetarłam oczy i dopiero uświadomiłam sobie, w czym jest problem. Problem jest w tym, że jeszcze trochę i skończą się wakacje. Co prawda, skończyłam szkołę, ale w październiku, idę na studia. Na początku nikt nie wyobrażał sobie mnie, często pyskatej i mało empatycznej Vanessy na psychologii. Ja siebie też nie wyobrażałam na tym kierunku, ale z czasem zrozumiałam, że właśnie tym chcę się zajmować. Może nie wyglądam, ale naprawdę lubię pomagać ludziom i wcale nie jestem aż taką jędzą. No okej, może i jestem. Ale to w końcu moja przyszłość, a chcę robić coś, co będzie dawało mi satysfakcję i chęci do dalszego działa. A te studia mi to zapewnią.

- Która godzina?- spytał Liam, opierając się na łokciach. Głową wskazałam na stojący obok nas zegar, na co chłopak zmrużył oczy i skinął głową. Kątem oka również spojrzałam na zegar, który wskazywał kilkanaście minut po szesnastej- Dobrze się czujesz? Jesteś trochę blada- powiedział, przykładając rękę do mojego czoła.
- Wszystko okej. Po prostu, jestem trochę zmęczona- odpowiedziałam znudzona ciągłym potarzaniem tego samego. Chłopak przyjrzał mi się, jednak po chwili lekko się uśmiechnął i skinął głową.
- Gadałeś z Niallem?- spytałam.
- Pisałem z nim jakieś trzy godziny temu. Weronika się na niego śmiertelnie obraziła, ale z tego co mi wiadomo, to już się pogodzili- powiedział, śmiejąc się pod nosem- Masz kontakt z Leną, czasem?
- Z nią? Nie- kategorycznie zaprzeczyłam, momentalnie się krzywiąc- A dlaczego?
- Trochę mnie to zastanawia, bo wiesz.. Lena i Eleanor, zniknęły prawie w tym samym czasie i od tamtej pory, żadna z nich nie dawała znaku życia, co jest do El kompletnie nie podobne. Nie sądzę, żeby tak szybko się poddała- mruknął z zamyśloną miną.
- Myślisz, że coś knują?- spytałam, na co on pokiwał głową- Za dużo kryminałów. Nawet jeśli, to niby na kim miałyby się mścić?- przewróciłam oczami, na co chłopak posłał mi znaczące spojrzenie- No to pięknie- mruknęłam, kiedy doszło do mnie o co mu chodziło. Weronika. To jasne.

HARRY

Siedziałem razem przed telewizorem, nawet nie oglądając filmu, który postanowili włączyć. Bardziej interesowało mnie to, co będzie za tydzień. Znowu wracamy do normalnego stanu rzeczy. Wywiady, koncerty, coraz częstsze wyjazdy.. a ja nie wiem, co zrobić żeby się tym tak nie zadręczać. Nie powinienem przejmować się tym wszystkim aż w takim stopniu, bo po naszym 'wróceniu do normalności' za kolejny tydzień, Weronika zaczyna szkołę. Nienawidzę siebie za to, że coś do niej poczułem i mogę tym zranić kogoś innego, ale nie pozwolę temu uczuciu kierować mną. Muszę wziąć się w garść, przestać o niej myśleć i wbić sobie do głowy, że to nie miałoby przyszłości. Szkoda, że o nie jest takie proste. 
- Może jeszcze przed tym powrotem do studia, pojedziemy gdzieś wszyscy razem?- spytał Louis, patrząc w naszą stronę. Zayn, ciągle popijając wodę, obojętnie wzruszył ramionami. Siedzący niedaleko Liam objął swoją dziewczynę i z wielkim uśmiechem, przytaknął zajadającemu marchewkę Louisowi- Harry?
- Jasne. Czemu nie- powiedziałem, orientując się, że po raz kolejny moją głowę zajęła niejaka rudowłosa dziewczyna, w której zakochał się mój najlepszy przyjaciel. I ja. To jest najgorsze.
- Wydaje mi się, że Niall i Weronika też nie będą mieć nic przeciwko- podrzuciła Van, z szerokim uśmiechem. Słysząc „Niall i Weronika” w jednym zdaniu, delikatnie się skrzywiłem, jednak bardzo szybko się uśmiechnąłem.
- Pod namioty!- krzyknął uradowany Lou ze świecącymi oczami. Wskoczył na moje kolana i rozczochrał mi włosy- Co ty na to, skarbie?- zwrócił się do mnie poruszając brwiami.
- Jestem za- zaśmiałem się, poprawiając włosy.
- To w weekend, pojedziemy. Gołąbeczki wracają w piątek rano, więc w piątek wieczorem możemy pojechać- stwierdził Zayn, pierwszy raz się odzywając. Skinęliśmy głowami, zgadzając się z nim.


NIALL

- Pójdę na górę. Na razie- powiedziała rudowłosa, szybko wbiegając schodami na górę. Zmrużyłem oczy, zaciekawiony z jakiego powodu dziewczyna postanowiła już przed dwudziestą pierwszą udać się na górę. Nigdy wcześniej, jakoś jej się to nie zdarzało. W tym samym momencie usłyszałem ponowny grzmot. Wziąłem pilota, wyłączyłem telewizor i ruszyłem do pokoju dziewczyny. Zważając na jej dziwne zachowanie, mogę się założyć że chodzi właśnie o burzę. Spędzam z nią sporo czasu i wiem, kiedy zaczyna ściemniać albo kiedy po prostu coś się z nią dzieje. Gasząc wszystkie światła po drodze, zostawiłem tylko jedno na korytarzu i bez pukania wszedłem do pokoju Weroniki. Siedziała przy ścianie, obejmując się rękoma i tępo wpatrywała się w leżące przed nią czasopismo. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła że wszedłem. Kiedy można było usłyszeć kolejny grzmot, dziewczyna aż podskoczyła ze strachu. W szybkim tempie usiadłem obok niej i przytuliłem do siebie.
- Hej, spokojnie- szepnąłem w jej włosy, starając się w jakiś sposób ją uspokoić- Mogłaś powiedzieć, że boisz się burzy- westchnąłem, na co dziewczyna oburzona podniosła na mnie wzrok z zawzięta miną.
- Ja się nie boję. To jest stan lękowy wywołany traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa. Znaczy, tak twierdzi mój psycholog- powiedziała marszcząc brwi, po czym obojętnie wzruszyła ramionami i zauważając błysk, ponownie się we mnie wtuliła. Zaśmiałem się cicho, poprawiając swoją pozycję. Rudowłosa schowała twarz we włosach i westchnęła pod nosem- Ale ze mnie mięczak- mruknęła z westchnieniem- Jak komuś o tym powiesz to się wyprę- jęknęła z krzywym uśmiechem.
- Przecież to nic strasznego. Każdy się czegoś boi- stwierdziłam, nie puszczając dłoni dziewczyny. Ta tylko ponownie jęknęła i usiadła bokiem do mnie ze skrzyżowanymi rękami.
- Wolałabym się tym nie dzielić. Zresztą, skąd wiedziałeś?
- Co wiedziałem?
- Że coś jest nie tak? Jestem aż tak przewidywalna?- spytała z lekkim uśmiechem, siadając tyłem do okna.
- Mam szósty zmysł- wytłumaczyłem z zadowoloną miną. Dziewczyna zaśmiała się i kręcąc głową, zawiesiła wzrok na mnie.
- Głupek- skwitowała, siadając obok mnie i opierając się o ścianę. Odwróciła się do mnie przodem, a ja ręcz zatonąłem w jej tęczówkach. Patrząc na nią, miałem wrażenie jakby cały świat się zatrzymał i postanowił dać mi chwilę na ochłonięcie i nabranie sił do dalszego udawania, że zależy mi tylko na jej przyjaźni. Tak nie jest. Już dawno przyznałem się przed samym sobą, że Weronika jest dla mnie o wiele ważniejsza niż inni. Oczywiście, przyjaciele, Vanessa wszyscy znaczą dla mnie dużo, ale Weronika.. ona to coś innego- Niall żyjesz?- zaśmiała się machając mi ręką przed twarzą. Skinąłem głową i posyłając jej delikatny uśmiech, odwróciłem wzrok spoglądając za okno.
______________________________________________________
No. To jest i szesnastka. Jakby coś tam się nie zgadzało z poprzednimi rozdziałami, to przepraszam i zwalę to na okropny ból głowy i nie zdolność do racjonalnego myślenia, która zakłóca mój wewnętrzny spokój.

Jeśli chcesz być informowana o nowych rozdziałach, napisz na moje GG - 237994 bądź podaj swojego Twittera.

Pozdrawiam, Cappy. <3

14 komentarzy:

  1. Już myślałam, że będzie taki piękny moment, kiedy to właśnie Niall pocałuje Weronikę. A jednak nie, musiałaś wszystko zniszczyc. Phi.. giń ty nikczema osobo która napisała to jakże fanstastyczne opowiadanie które należy do moich ulubionych. Ale nie martw się, wybaczam Ci ;)
    W każdym razię chcę kolejny rozdział, wiem, jak ciężko pisac (chyba, że już masz napisany) rozdziały, dlatego będe cierpliwa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko się zgadza. Wszystko ! Jebłam z tej rozmowy. Weroniki i Harry`ego. Końcówka. Zakochałam się. Co do kury nędzy knują Lena i Els.? Zaraz krew nagła mnie zaleje. pierony jedne. Nareszcie Zayn wziął się w garść. Wkurzało już mnie jego zachowanie. Ciekawe jak opiszesz tą szkołę i już '' normalne '' życie chłopców. Zastanawiam się nad tym. I mimu bólu głowy rozdział wyszedł ci wspaniale. Trochę mało Louisa. Mało go. Może później będziesz go umieszczała częściej.

    Cytaty :

    Pożegnanie :

    Uwiel­biała szar­pać go za koszulkę, wkładać zmarznięte dłonie pod kap­tur.. widzieć ten je­go szel­mow­ski uśmiech, gdy ba­wiła się troczka­mi od je­go ulu­bionej blu­zy. Była nap­rawdę szczęśli­wa. Te­raz wie, że to wszys­tko było jej chorą wyob­raźnią.. Że gdy od­szedł bez pożeg­na­nia, w kie­sze­ni tej wyima­gino­wanej blu­zy zos­ta­wiła swo­je serce..

    Cytaty:

    Zakochanie w tej samej osobie :

    Byłeś je­dyną osobą, w której mogłabym się za­kochać i to mnie bo­li najbardziej.

    Nie za­kocha­liśmy się w so­bie, bo nasza przy­jaźń wie­działa o nas dużo więcej, niż ocze­kiwałaby te­go miłość.

    Cytaty :

    strach :

    Co spra­wia, że człowiek zaczy­na niena­widzić sam siebie? Może tchórzos­two. Al­bo nieodłączny strach przed po­pełnianiem błędów, przed ro­bieniem nie te­go, cze­go in­ni oczekują.

    Tak to już by­wa, że kiedy człowiek ucieka przed swoim strachem, może się prze­konać, że zdąża je­dynie skrótem na je­go spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem o co chodzi z tym garażem an początku ; dd chyba w poprzednim rozdziale nie było o tym mowy ; ) zresztą zaraz sprawdze ; d
    rozdział cudowny ; ddd meczy mnie to, że Weronika i Niall jeszcze siee nie pocałowali choć mieli ku temu tyle okazji ; )
    no, ale cóż... mam nadzieje, że to kiedyś (czyt. w jak najszybszym czasie) nastąpi :D
    pozdrawiam i licze na to, że szybko dodasz kolejny ; dd ; *

    OdpowiedzUsuń
  4. Kobieto kocham Twoje teksty :P Ciekawy pomysł z tymi namiotami.. Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. Rozumiem Weronikę, też okropnie boję się burzy. Genialne opowiadanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jak najbardziej udany;) Czekam na nn. zapraszam do mnie;D wszystkomaswojsens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały ♥ Nie wiem czemu ale tutejszy Harry jest... No nie wiem. Nie lubię go. Ugh , dziwne ale go nie lubię. Mam nadzieje ,że nic nie zamiesza pomiędzy Horanem a Weroniką. Są tacy słodcy ♥
    Van i Liam są wspaniałą parą , mało w którym opowiadaniu zdarza się ,że Payne jest z kimś innym niż Danielle i to jest.. Fajne , oryginalne xd No właśnie co teraz będzie oni będą wyjeżdżać , Van idzie na studia , Weronika do szkoły... Jejku co teraz będzie ?
    Nie pokoi mnie plan , El i Leny. Boję się co mogą wymyślić i ,że skrzywdzą Weronikę. Przecież ona znów może popaść w depresje , przez te dwie jędze!
    Rozdział cudowny, długi i cudowny ♥
    Czekam na następny i pozdrawiam :)
    Oby ból głowy minął :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! Niech, w końcu Niall powie Weronice co czyje... Chyba coś przegapiłam, bo nie rozumiem o co chodzi z tym garażem... Czekam nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, ale błagam niech Niall i Weronika wreszcie będą razem. Z każdym rozdziałem mam nadzieje że wreszcie Nialler powie jej, że ją kocha, a tu znowu nic....

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty ! ;D
    czekam na nn z niecierpliwością ;p
    Mam nadzieję, że Lena i El nie wymyślą jakiejś głupiej rzeczy...
    Strasznie zajebiście prowadzisz tego bloga ; )
    I każdy rozdział się zajebiście czyta ( ;
    ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie <3 Nie kapuje o co chodzi z tym garażem ale spoko. Przecież nie wszystko musi być opisane, nie?
    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gernialny rozdział, zresztą, który taki nie był?
    Uwielbiam tego bloga. W sumie, jest to mój ulubiony blog w Twoim wykonaniu :D
    Nadal nie mogę pozbyć się wrażenia, że ta historia jest podobna do tej o Vivienne. I nadal kibicuję Niallowi. No weź, nie rób mi tego, niech ona nie będzie z Harrym. Blondyn jest tutaj strasznie uroczy i bardzo do niej pasuje. Może w końcu pomógłby uporać się jej z własnym życiem?
    Cały czas chodzi mi po głowie groźba ponownego pojawienia się El i Leny, który zapewne skrzywdzą Weronikę. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale... no cóż, to Twoja wizja ;)
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)
    Pozdrawiam! x

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej! Czemu oni się nie pocałowali??
    A może to lepiej.... Może Weronika powinna być z Harry'm. On chyba po raz pierwszy się tak mocno zauroczył, a może nawet zakochał. Ale Niall'owi też na niej zależy... Ech... Ty lubisz mieszać, prawda? Ale to dobrze dzięki temu jest ciekawiej ;)
    Błagam tylko niech Lena i Eleanor nie namieszają za bardzo i żeby nie zrobiły nikomu krzywdy.
    Zresztą i tak wiem, że zrobisz po swojemu. W końcu ty jesteś autorką!
    Szczerze mówiąc ten blog należy do moich ulubionych. Jest taki... inny. Oczywiście w pozytywnym sensie.

    Pozdrawiam
    Harriet xx

    PS Pozdrowienia z Chorwacji!!! ;)

    OdpowiedzUsuń