sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 15.

WERONIKA


Wstałam trochę przed ósmą. Byłam pewna, że jeśli o dziewiątej śniadanie nie pojawi się na stole, to nasze kochane mamy wymyślą nam o wiele gorsze zadanie, po którym pewnie któreś z nas zwymiotuje. Zawsze tak było i chyba się nie zmieni. Westchnęłam i zabrałam ze sobą ciuchy, udając się do łazienki. Umyłam się, ubrałam w przygotowane ubranie i podeszłam do lustra. Rozwiązałam warkocza, którego zrobiłam sobie wieczorem i wzięłam do ręki niebieską szczotkę. Dokładnie rozczesałam włosy, związałam je w luźnego koka i poprawiłam grzywkę. Pomalowałam rzęsy tuszem i z względu na to, że musiałam jeszcze obudzić dwóch pajaców darowałam sobie dalszy makijaż. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do pokoju Nialla. Weszłam do środka i wybuchnęłam głośnym śmiechem, zauważając, w jaki sposób spał. Mój nagły napad śmiechu, najwidoczniej go obudził po zaspany przetarł oczy i spojrzał na mnie tak, jakbym zjadła mu pizzę.
- Co?- spytał, siadając na łóżku.
- To, że mamy robić śniadanie. Wolę nie wiedzieć, co jeszcze mają w zanadrzu. Idziesz, czy śpisz?- spytałam, na co ten skinął głową i wstał.
- Grega nie budź. Później wciśniemy mu kit, że nie chciał wstawać. Zemsta za wczorajsze piszczenie- prychnął, rozglądając się dookoła.
- I miażdżenie mnie, oczywiście- dodałam ze śmiechem, chwytając za klamkę. Blondyn skinął głową i wypchnął mnie ze swojego pokoju, zamykając mi drzwi przed nosem i zakluczył je- Następnym razem sam się budzisz- mruknęłam do siebie i zeszłam na dół. W salonie siedziały obie kobiety bardzo usatysfakcjonowane moim porannym podniesieniem się z łóżka. Pomachałam do nich i ziewając udałam się do kuchni. Zaczęłam po kolei szukać wszystkich potrzebnych składników, do zrobienia naleśników. Kiedy udało mi się znaleźć wszystko i wyłożyć to na stół w progu kuchni pojawił się Niall.
- Może ty zrobisz a ja popatrzę?- spytał, siadając obok mnie na krześle. Spojrzałam na niego mrużąc oczy, wysypałam trochę cukru na stół i napisałam 'nie'- Nie rozmawiasz ze mną?- spytał, na co ja tylko odwróciłam się do niego tyłem. Doszedł do mnie tylko jego śmiech, po czym poczułam jego ręce na moich biodrach.
- Horan, odsuń się albo moje kolano będzie miało bliskie spotkanie z twoim kolegą- mruknęłam, na co blondyn błyskawicznie się odsunął, posyłając mi zirytowane spojrzenie. Uśmiechnęłam się zwycięsko i zabrałam się za robienie naleśników.
- Jesteś strasznie niemiła- stwierdził blondyn, krzyżując ręce.
- Serio? Nie wiedziałam- mruknęłam, wbijając jajka do miski. Chłopak z cwanym uśmiechem, podszedł do mnie i wysmarował mi ramię mąką. Mogłam nie zakładać bluzki na ramiączkach- To był twój klucz do powolnej i niekończącej się męczarni- mruknęłam i spojrzałam na niego zdenerwowana. Chłopak wybuchnął śmiechem i mrugając do mnie okiem, ponownie sypnął we mnie mąką- A to, twój koniec- stwierdziłam i prysnęłam w niego najbliżej znajdującą się bitą śmietaną. Chłopak nie był mi dłużny, bo rzucał we mnie truskawkami. Do kuchni, zapewne ze względu na nasze wrzaski, wparowały nasze mamy. Zauważając je w progu, stanęliśmy praktycznie na baczność. Stały i wpatrywały się w nas rozzłoszczone, w tych samych odstępach czasu tupiąc nogami.
- Marsz do łazienki- powiedziała moja mama, wpatrując się w nas oboje w tym samym momencie w którym Greg wszedł do pomieszczenia.
- A ty to posprzątasz. Mogłeś wstać szybciej- prychnęła pani Horan, patrząc na swojego syna zabójczym wzrokiem- A wasza dwójka, kiedy już doprowadzicie się do użytku, zejdzie na dół- spojrzała chytrze na moją mamę. Westchnęłam głośno i razem z blondynem, wyszliśmy z kuchni. Niall zatrzymał mnie i śmiejąc się posmarował mi nos bita śmietaną. Spojrzałam na niego groźnie, jednak już po chwili śmiałam się razem z nim. Wyminęłam go i wpadłam do łazienki. Podeszłam do lustra i wybuchnęłam głośnym śmiechem. Blondyn wszedł za mną i stanął obok mnie. Jego reakcja, była dokładnie taka sama jak moja.
- I pomyśleć, że to wszystko twoja wina- prychnęłam krzyżując ręce.
- Siedź cicho- zaśmiał się Niall i wytarł mi twarz.
- Głupek- skwitowałam i wystawiając my język, ruszyłam w stronę mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i podeszłam do walizki, w poszukiwaniu nowego ubrania.



- Darujemy wam- powiedziała moja mama na co razem z blondynem, przybiliśmy piątkę- Dzisiaj wychodzimy. Zostaniecie we trójkę i błagam, nie roznieście domu- westchnęła, patrząc na nas.
- Super- powiedziałam z uśmiechem, siadając po turecku.
- Niedługo będziecie pełnoletni, a dalej są z wami takie same problemy- prychnęła moja mama i we dwie ruszyły do kuchni. Przewróciłam oczami, opadając na kanapę. Niall usiadł obok mnie, a ja chwyciłam pilota od telewizora. Blondyn spojrzał na mnie zawzięcie i zbliżył się, chcąc wyrwać mi pilota- O nie, nie oddam!- powiedziałam, odsuwając od siebie blondyna. Chłopak zaśmiał się i wyrwał mi go z ręki. Wkurzona, wyciągnęłam ręce w stronę pilota, na co Niall pociągnął mnie za nie tak, że leżałam na jego klatce piersiowej. Wykorzystując jego nieuwagę, zwinęłam pilota i usatysfakcjonowana włączyłam telewizor.
- Zwariuję- westchnął chłopak, opierając głowę na poręczy. Zaśmiałam się, przełączając na kolejne programy.
- Mam do was ogromną prośbę- zaczął Greg wpychając się pomiędzy mnie a blondyna. Niall posłał mu złe spojrzenie i usiadł na wprost, krzyżując ręce- Ostatnio poznałem świetną dziewczynę, a ona dzisiaj zaprosiła mnie na imprezę. Błagam was, jak pójdę to mnie nie wsypiecie? Po poprzednim wyjściu, mama się na mnie wkurzyła, że wróciłem pijany i lekko mówiąc, mam teraz przechlapane- stwierdził, krzywiąc się.
- Dobra. Nic nie powiemy- powiedziałam, rzucając w blondyna poduszką. Chłopak uradowany wstał i wbiegł na górę. Niall zajął poprzednie miejsce, tyle że przodem do mnie i zgromił mnie spojrzeniem- Co?
- Mnie się nie bije, mnie się przytula- prychnął, marszcząc brwi.
- Ta jasne- westchnęłam.
- Chodź, przejdziemy się. Nie chce mi się tutaj siedzieć- westchnął Niall i pociągnął mnie za rękę, żebym wstała. Przewróciłam oczami i wyłączając telewizor, dobiegłam do blondyna. Wychodząc z domu, tradycyjnie walnęłam się w rękę, co mój towarzysz skomentował wybuchem śmiechu. Powinien się już przyzwyczaić- Kurwa- mruknął chłopak, głową wskazując swoją prawą stronę. Odwróciłam się we wskazanym kierunku, gdzie zauważyłam uśmiechniętą blondynkę z jakąś koleżanką. Pierwsza, wskazała tej drugiej moją osobę i obie wybuchnęły śmiechem, ciągle na mnie patrząc. Pokręciłam głową i udając, że nawet ich nie widzę stanęłam przed Niallem.
- Pójdę do więzienia, jak je pobiję?- spytałam, przewracając oczami. Chłopak zaśmiał się i objął mnie ramieniem.


- Cześć!- powiedziała blondynka, swoim jakże przesłodzonym i irytującym głosem. Podeszła do nas i ciągle mierzyła mnie zbulwersowanym wzrokiem- Co u ciebie słychać? Może pójdziemy gdzieś wieczorem?- zapytała z iskierkami w oczach, kiedy blondyn z głośnym westchnieniem mnie puścił- A wy ze sobą chodzicie?
- Ja pierdole- szepnęłam do siebie, obdarzając ją dość krytycznym spojrzeniem.
- Jestem zajęty, Holly- o jak słodko. Znam jej imię.
- Jasne. Może kiedy indziej?- zbliżyła się do blondyna.
- Może nie- mruknęłam do siebie, przekręcając oczami. Widocznie mnie usłyszeli, bo oburzona blondynka skrzyżowała ręce i wpatrywała się we mnie morderczym wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niej najsztuczniej jak potrafiłam. Jej koleżanka, jak i Niall wybuchnęli śmiechem.
- Musimy iść- stwierdziła Holly, cała czerwona. Nie wiem czy ze wstydu, z otrzymanego kosza czy ze złości. Pewnie wszystko naraz.
- Zazdrosna?- szepnął do mnie blondyn, śmiejąc się pod nosem.
- Ja? Chyba żartujesz- przewróciłam oczami, na co chłopak pociągnął mnie za rękę. Wcale nie jestem zazdrosna. Może trochę. Znowu ta głupia druga ja, która gada od rzeczy. Mówię prawdę! Oh, zamknij się. Nie zamknę się, bo na niego lecisz. Ja pierdole.
- Coraz częściej mnie nie słuchasz- zarzucił blondyn, zagradzając mi drogę.
- Ups?- spytałam, uśmiechając się niewinnie.
- Wiesz, ja się chyba na ciebie obrażę- stwierdził po dłuższej chwili, stając na środku chodnika.
- No okej, tylko pokaż mi drogę powrotną, bo się zgubię- powiedziałam poważnym tonem głosu, w środku pękając ze śmiechu. Blondyn spojrzał na mnie zdenerwowany, a ja odruchowo cofnęłam się krok do tyłu. Chłopak widząc moja próbę wycofania się z jego widnokręgu, podszedł do mnie.
- Niall? O Kurczę! Jak ja cię dawno nie widziałem- rzucił ktoś z tyłu, na co blondyn zrobił krok w tył i przeniósł wzrok na osobę stojąca przed nim- A kim jest twoja urocza koleżanka?- spytał chłopak, posyłając nam zaciekawione spojrzenie.
- Weronika, to mój znajomy Dan- pokazał na wysokiego bruneta znajdującego się przede mną.
- Miło mi cię poznać- uśmiechnął się i uścisnął moja rękę. Skinęłam głową, już nieco znudzona mimo że chodziliśmy jakieś dwadzieścia minut, ja już zdążyłam kilkakrotnie przekląć w myślach. Wolałabym sobie posiedzieć na tyłku, pooglądać jakąś głupawą komedię i mieć święty spokój. Moja chęć do życia i zapał do chodzenia, wyczerpały zapasy energii na najbliższe dziesięć lat- Wpadnijcie, naprawdę- znowu nie wiem o co chodzi. W odpowiedzi jedynie się uśmiechnęłam, zastanawiając się, czy przegapiłam coś ważnego, czy też nie- Ja będę się zbierał. To do zobaczenia wieczorem?
- Jasne. Na razie- przybili tak zwanego żółwika i brunet odwracając się, ruszył w swoją stronę. Przykryłam usta dłonią, ze względu na zamiar ziewania i napotkałam roześmianego blondyna.
- Daj spokój- mruknęłam, stanęłam blisko niego i oparłam głowę na jego ramieniu.
- Śpisz?- zaśmiał się, poruszając swoim ramieniem.
- Na to wygląda- odpowiedziałam, nawet nie podnosząc głowy.
- To chodź.
- Do domu? Spytała z nadzieją.
- Nie, odpowiedział smutno- westchnęłam i orientując się, że Niall już poszedł, dołączyłam do niego.

- Przychodziliśmy tu, jak byliśmy mali- zauważyłam, dokładnie przyglądając się każdemu obiektowi w tym miejscu. Znajdowaliśmy się na niewielkiej polanie, niedaleko domu blondyna. Ja mieszkałam trochę dalej od niego, ale i tak bardzo często tutaj przychodziliśmy. Jeziorko, które się tutaj znajdowało trochę mnie przerażało, bo jakby nie patrzeć wolałam nie skończyć dzisiaj w wodzie. Usiadłam obok Nialla, który wpatrywał się przed siebie. Zmarszczyłam brwi i podniosłam się z miejsca. Poszłam w stronę drzewa, które stało niedaleko. Widniały na nim nasze imiona.
- Coś jednak pamiętasz- zaśmiał się blondyn, stając tuż za mną. Nie czekając na moją odpowiedź, wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę wody.
- No ja cię proszę- jęknęłam, kurczowo trzymając się jego szyi, kiedy już wszedł głębiej.
- Jesteś świadoma, że i tak cię tam wrzucę?- spytał ze śmiechem, poluźniając uścisk- Uznaj to za karę za bycie niemiłą.
- Oh no przestań- jęknęłam, podnosząc na niego wzrok- Przepraszam- powiedziałam szybko, chcąc uniknąć bliskiego spotkania z zimną wodą. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, na ułamek sekundy zapominając o otaczającym mnie świecie. W myślach, od razu się za takie zachowanie skarciłam i westchnęłam cicho, patrząc na blondyna. Chłopak uśmiechnął się cwanie i wrzucił mnie prosto do lodowatej wody. Wynurzyłam się i ze złowroga miną spojrzałam na chłopaka- Widzisz a nie grzmisz- mruknęłam i pchnęłam go do wody.
- O mój boże, jak tu zimno!- pisnął chłopak, wybiegł z wody i zaczął biegać z kółko. Przez chwilę stałam w miejscu z bardzo dziwną miną patrząc w jego stronę, jednak po chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem rozbawiona reakcją blondyna. Również wyszłam na brzeg i usiadłam na trawie. Niall kiedy już się uspokoił, zajął miejsce obok mnie, od razu się do mnie przytulając.
- Wracajmy, co?- zaśmiałam się, odsuwając od siebie blondyna.
- E tam- mruknął i położył się na trawie. Po raz kolejny się zaśmiałam i spojrzałam na chłopaka- Greg teraz będzie latał jak moja mama przed jakimś weselem. Naprawdę, chcesz to widzieć?- spytał, opierając się na łokciach. Zmarszczyłam czoło i z uśmiechem, pokręciłam przecząco głową- Właśnie- zauważyłam, śmiejąc się pod nosem. Poczułam jakby coś szło po mojej ręce. Spojrzałam na nią i zrywając się z miejsca, zaczęłam piszczeć co najmniej jak chora psychicznie- Hej, spokojnie. To tylko robaczek- zaśmiał się blondyn, przyciągając mnie do siebie za rękę.
- Ty to bydlę nazywasz robaczkiem?- prychnęłam oburzona, na co chłopak wybuchnął śmiechem i kręcąc głową spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.



VANESSA

- Chłopaki, uspokójcie się- jęknęłam rozmasowując głowę, która zaczynała mnie ostro boleć- Harry, skąd wziąłeś stanik Weroniki?- spytałam, na co loczek tylko wybuchnął śmiechem i wystawiając mi język, zajął miejsce na kanapie. Obok niego pojawił się Louis, przytulając się do przyjaciela- Zayn, to moje lusterko!- powiedziałam oburzona, krzyżując ręce. Chłopak wzruszył ramionami i nie zważając na moje protesty, rozwalił się na fotelu- Niech oni już wracają- westchnęłam lustrując wszystkich dookoła- Harrym, błagam cię. Odłóż ten stanik na miejsce- rzuciłam, jednak chłopak ponownie wystawił mi język. Drzwi do mojego domu trzasnęły, więc uradowana przyjściem swojego chłopaka pobiegłam w ich kierunku- Na reszcie- stwierdziłam i rzuciłam się na chłopaka, który nie spodziewając się nagłego napadu na jego osobę, nie utrzymał równowagi i runęliśmy na ziemię.
- Chyba się stęskniłaś- stwierdził, obejmując mnie w pasie i całując w głowę.
- To nie są ludzie. To są świry- mruknęłam, głową wskazując na salon. Chłopak wybuchnął śmiechem i spojrzał na mnie rozbawiony. Westchnęłam i wstałam z niego, podając mu rękę, żeby również się podniósł- Zrób coś z nimi- powiedziałam i ruszyłam do salonu. Liam wszedł za mną i od samego progu zgromił całą trójkę spojrzeniem. Harry już spokojny, usiadł grzecznie na kanapie, Louis również kulturalnie, na tyle na ile jest to możliwe, usiadł obok Harrego, a Zayn odłożył moje lusterko na półkę. Uradowana posłałam pełne wdzięczności spojrzenie Liamowi, który puścił mi oczko i usiadł na kanapie.
- Rozmawiałaś z Weroniką?- spytał Harry, na co ja zaciekawiona uniosłam brwi do góry- to znaczy, czy z nimi rozmawiałaś- poprawił się od razu, przybierając absolutnie czerwony odcień twarzy.
- Jakieś pół godziny temu do niej dzwoniłam. Jak twierdzi, Niall ją zamęcza, bo jej nie chce się nigdzie chodzić, a on ją zmusza. A Niall mi powiedział, że Weronika widziała dzisiaj robaczka i wszczęła trzecią wojnę światową- zaśmiałam się pod nosem i przewróciłam oczami. Dobrze wiem, o jej dziwnym strachu przed robakami i pająkami. Jej przyszły mąż będzie miał totalnie przechlapane z jej fobiami.
- Starałem się do niej dodzwonić, ale nie odbierała- powiedział chłopak.
- Wydała całą kasę na koncie na granie w piłkę nożną online- prychnęłam, przewracając oczami- Jak zadzwonisz do niej tak po dwudziestej, to na pewno odbierze- Loczek skinął głową i od razu szeroko się uśmiechnął. Mam dziwne podejrzenia, związane z jego 'zażyłością' z moją przyjaciółką. Wydaje mi się, że Haroldowi zależy na niej bardziej niż na zwyczajnej koleżance. Bardzo dziwnie na nią reaguje, kiedy ktoś powie jej imię to spuszcza głowę i ciągle się rumieni. Czyżby nasz ukochany babiarz, poczuł do kogoś coś więcej niż tylko pociąg seksualny?
- Pójdziemy już- powiedział Zayn, uważnie patrząc na Louisa i Harrego. Oboje przytaknęli i wyszli z mojego domu. Spojrzałam rozbawiona na Liama, który tylko wzruszył ramionami i pokazał na swoje kolana. Zaśmiałam się i zajęłam wskazane przez niego miejsce.
- Mam pytanie- chłopak spojrzał na mnie i bawiąc się moją ręką skinął głową- Wiesz coś może w temacie Weronika Harry? Wydaje mi się to jakoś podejrzane- Liam otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale po chwili je zamknął i wbił wzrok w wyłączony telewizor- Wiedziałam, że na nią leci- prychnęłam, krzyżując ręce.
- Daj mu spokój. Nie jego wina, że chłopak się zakochał. Gadałem z nim razem z chłopakami i powiedział, że da sobie spokój. Co chyba mu nie wychodzi- stwierdził, wzruszając ramionami.
- Niby czemu ma dać sobie spokój? Jak się zakochał, to niech działa- stwierdziłam, przewracając oczami.
- To nie jest takie proste. Niallowi podoba się Weronika. Znaczy, nie powiedział wprost, ale to przecież widać- mruknął, wpatrując się w moje tęczówki.
- Lepiej, żeby żaden z nich nie robił sobie nie wiadomo jakich nadziei. Znam Weronikę wystarczająco długo, żeby wiedzieć jak reaguje na słowo 'związek'.
- Czyli jak?
- Dokładnie tak, jak ja zanim poznałam ciebie- odpowiedziałam, podnosząc wzrok na chłopaka. Liam spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem i błyskawicznie przyciągnął do siebie, składając na moich ustach pocałunek.
- Dając w twarz osobie, o której nie możesz przestać myśleć?- spytał ze śmiechem, na co ja tylko uderzyłam go lekko w ramię- Nie martw się, nie jestem zły- wybuchnęłam głośnym śmiechem, tym razem sama całując chłopaka. 
- Nie powinieneś- szepnęłam między pocałunkami, co mój chłopak skomentował głośnym śmiechem. 
LENA

- To nie możliwe! Jak to w ciąży?- krzyknął mój ojciec, zdenerwowany chodząc po salonie. Wzięłam głęboki oddech- Ten twój koleś jest ojcem, tak?
- Nie, to znaczy nie wiem. Nie był jedyny w przeciągu ostatniego miesiąca- mruknęłam, pokazując rodzicom, że robienie mi awantur i tak nic nie zmieni- Chciałabym usunąć. Wy zostaniecie idealną rodzinką a ja będę miała problem z głowy- mruknęłam, wlepiając wzrok w rodziców.
- Nie pozwolę ci usunąć- syknęła moja mama, pierwszy raz od początku rozmowy się odzywając- Urodzisz to dziecko. Nie pozwolę ci zabrać mu życia. Przez najbliższe miesiące, nie pozwolę ci nigdzie wyjść samej. Będziesz pod stałym nadzorem i mam naprawdę w głębokim poważaniu twoje zamiary. Później, możesz oddać je do adopcji. Ale je urodzisz, rozumiesz?

- Musimy coś zrobić- syknęła Eleanor, siadając w moim pokoju- Przyleciałam tylko dlatego, że przez ta rudą, obie coś straciłyśmy. Ty zabawę, a ja sławę. Znaczy Louis. Dobra, kogo ja oszukuję. Chodzi o to, że musimy ją załatwić, rozumiesz? Louis wystawił mnie tylko dlatego, że powiedziałam o niej prawdę. Mnie się nie wystawia. Jeszcze pożałują tego, jak mnie potraktowali. Tobie chyba też młoda nieźle zalazła za skórę, prawda?- westchnęłam głośno i spojrzałam na dziewczynę- Sama mówiłaś, że przez nią straciłaś dobry kontakt z Vanessą, czyż nie?
- Zależy, w jakim sensie chcesz jej coś zrobić. Nie mam zamiaru mieszać się w coś, po czym mogę trafić za kratki- mruknęłam, zaciskając dłoń na poduszce. Brunetka wstała z dumną miną i chodziła w kółko po moim pokoju.
- Mam plan- powiedziała, szczęśliwa unosząc brwi do góry. Spojrzałam na nią podejrzanym wzrokiem, jednak skinęłam głową na znak, że ma kontynuować.
______________________________________________________
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY. NIE SPRAWDZAŁAM WSZYSTKIEGO DOKŁADNIE.

I to by było tyle w temacie jak na dzisiaj. Pisanie tego rozdziału, zajęło mi to trochę dłużej, ale mam nadzieję, że chociaż trochę wam się spodoba. Nie będę tutaj marnować waszego cennego czasu, więc przypomnę jeszcze o moim nowy blogu. <klik>

Jeśli chcesz być informowana o nowym rozdziale, zostaw swojego Twittera pod rozdziałem, albo napisz na moje Gadu Gadu - 23799456.
Pozdrawiam i Szczęśliwego Dnia Latarni Morskiej. ; *
Ogarniacie? Dzisiaj Dzień Latarni.  X DD

15 komentarzy:

  1. Yeah ! Pierwsza ! Miłe zaskoczenie. Nie spodziewałam się. Spodziewałam się tylko że w tym rozdziale nie będzie kissa. Nialla i Weroniki. Sama mi o tym co nieco wspominałaś. Widzę ,że była dziewczyna Nialla jest zazdrosna. Po co zrywała ? I pojawił się nowy bohater. Ciekawe o czym rozmawiali kiedy Weronika się zamyśliła. Ciekawe. I ta sytuacja rano.. haha-haha. Śmiałam się. Ryłam. Ciąża ? Lena w ciąży ? Ciekawe z kim. ??? Wielki znak zapytania. Co one knują ? OMG! Oby nic jej się nie stało. Weronice. Widzę ,że Weronika zaczyna się pomału przekonywać do miłości i już się jej tak nie obawia jak przedtem. Depresja jej minęła. Mam nadzieję że pojawi się w którymś rozdziale Louis i Zayn jakoś mało o nich piszesz. Nie wiem jaką oni mają rolę w tym opowiadaniu. Bardzo chciałabym się dowiedzieć. Jak zwykle dopisujesz domysły bohaterów , co czują i odczuwają. Ich myśli i poglądy. Same dialogi byłby suche i jakoś dziwinie by było. W opowiadaniu są tak samo ważne domysły jak i dialogi pomiędzy bohaterami.
    Cytaty :
    Sięgając do źródła zem­sty uważaj, by sa­memu nie stać się je­go ofiarą.

    Do zem­sty pot­rzeb­ne są dwa gro­by: je­den dla Two­jego wro­ga, dru­gi dla Ciebie.

    Mszcząc się na kimś, nie za­pomi­naj, że ktoś je­mu blis­ki może się zemścić na To­bie. Tak pow­sta­je błędne koło zem­sty. Jed­nak cza­sami nie źle ono ku­si.

    OdpowiedzUsuń
  2. oh! wkońcu trochę Liama i reszty.omomom. kocham van.♥
    świetny
    czekam na nn.
    niki.

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że urwałaś ten fragment z Niallem i Weroniką... jestem bardzo ciekawa co dalej siee miedzy nimi będzie działo. jest to moja ulubiona para w tym opowiadaniu. ; dd
    a co do Harry'ego... naprawdę siee zakochał? myślałam, że to tylko lekkie zauroczenie. nie chce żeby popsuł relacje miedzy blondynem a rudowłosą. znaczy siee nie chciałabym ; d
    zdziwiło mnie to, że Lena tak dobrze zaczęła dogadywać siee z Eleanor. myślałam, że gadają ze sobą tylko tak bo łączyły je tak jakby te same ambicje... obie chciały wykorzystać chłopaków. Lene zabawiła siee Zaynem, a El dzięki Louisowi była "sławna". teraz zrobiły siee z nich wielkie przyjaciółki. co w ogóle Calder wykombinowała? ona jest jakaś psychiczna czy co? i ciesze siee, że Lou ja rzucił ; )
    troszke siee rozpisałam i pewnie ten komentarz nie ma sensu, ale co tam. ; dd
    podaje TT... https://twitter.com/buubson

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebiście ! ;D
    czekam na nn. ;p
    ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chcę więcej Nialla i Weroniki <3
    Kocham ich <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział superaśny *.* Niall i Weronika = ♥ Oni są tacy słodcy.
    Nie lubię Holly niech się odczepi od Niall'a. Nie rozumie słowa "nie" jest na to zbyt głupia czy głucha ? xd
    Co do Hazzy, niech się od jasnej ciasnej odkocha ! Weronika ma być z Niall'em i żaden Harry Styles tego nie popsuje!xd :D Ciąża?! Tego się nie spodziewałam... Zresztą należało się jej. Przeraża mnie El i ten jej "plan". Mam nadzieje ,że nic się nie stanie Weronice.
    Czekam na nexta i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam twojego bloga,ciekawi mnie jaka będzie przyszłość tego opowiadania,czekam na więcej a tak ogólnie to cudowny blog. :)
    zapraszam do mnie na prolog : http://neversaynever-1d.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział, czekam na kolejny z niecierpliwością ;) haha i jeszcze mój tt @real_ania_xoxo jak możesz to mnie informuj o nowych rozdziałach :D xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow!!! Jak zawsze jest świetny! <3 Dodawaj nn! CZEKAM! Przy okazji wejdz też do mnie ;D
    http://spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com/
    http://przypadkionedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, hej :D Wiesz, że ten blog przypomina mi trochę twój pierwszy? Też Harry i Niall walczą o dziewczynę. Vivienne wybrała w końcu Harry'ego, a co będzię z Weroniką? Ogólnie to stoję po stornie Nialla ^^
    Strasznie wkurzają mnie Lena i Eleanor, i mam nadzieję, że niczego nie zepsują. Wydaję mi się, że zrobią coś przełomowego, mam tylko nadzieję, że w końcu wszystko się jakoś ułoży. Ta, tylo że rzadko wszystko idzie po naszej mśli.
    Wiem, że się powtarzam, ale świetnie piszesz, a ta historia jest niesamowita. Z niecierpliowścią czekam na następnego posta i przepraszam za komenatrze "w kratkę". xxx
    Pozdrawiam! x

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja myślałam że ta sucz zniknie z tego opowiadania... Mam nadzieje że to nie dziecko Zayna bo ona go zniszczy;/ A Eleanor... Dała by sobie spokój Louisa niech zostawi w spokoju, Weronikę również. Co do Harrego Nialla i Weroniki chyba jednak trochę bardziej jestem za Irlandczykiem no bo w końcu `znają się nie od dziś` xD Notka bardzo mi się podoba a teksy z pociągiem seksualnym hahaha rozwalił mnie ;D


    Zapraszam do mnie było by miło gdybyś skomentowała zależy mi na twojej opinii bo ty jesteś najlepsza. wszystkomaswojsens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nareszcie Weronika wyznała przed sobą, że leci na Nialla :)
    Biedny Harry zakochał się w niej :(
    Ciekawe co wymyśliła Eleanor i czy Lena zgodzi się jej pomóc?
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny, dodałam do obserwatorów, czekam na rewanż

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy nn ? xD
    Bo się doczekać nie mogę, sorrki, ale moja ciekawość " wzięła górę " ;p
    :D
    ;* <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny rozdział:*
    ja wg i tak uwielbiam twojego bloga.
    pozdrawiam i czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń