środa, 25 lipca 2012

Rozdział 8.


WERONIKA


Po powrocie z cmentarza, rozsiadłam się na łóżku w pokoju hotelowym. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, kiedy przypomniałam sobie uśmiechniętą twarz mojego ojca. Takim starałam się go zapamiętać. Uśmiechniętym, pomocnym i takim, jakim zawsze ja chciałam być. Jego osobowość wielu ludzi mogłaby zaskoczyć. Cała nasza rodzina zawsze śmiała się, że czasem zachowuje się jak papież obdarzając miłością cały świat. Nie znam szczegółów z jego młodzieńczych lat, ale wiem że mimo zbuntowanego charakteru był naprawdę wspaniały. Sam przyznał mi się, o swoich wypadach na koncerty i rozwaleniu samochodu komendanta policji. Miał ogromne szczęście, że mój dziadek a jego ojciec, dobrze znał tego policjanta, bo inaczej sprawa skończyłaby się dla niego kiepsko. Doszłam do wniosku, że gdyby mój tato żył nie chciałby oglądać mnie zapłakaną i z workami pod oczami. Dla niego przestanę płakać, będę się uśmiechać i cholera jasna będę szczęśliwa. On teraz na pewno jest i jeśli jemu jest dobrze, to mi też powinno. 


Podeszłam do swojej walizki, szukając ciuchów w których przeżyję lot samolotem. Kiedy dolecę, będzie około siedemnastej, więc mogę się założyć, że Londyn będzie już dosyć chłodny. Zresztą, lato w tym miecie nie zapowiada się za słonecznie. Pani na geografii kiedyś tłumaczyła nam te wszystkie warunki klimatyczne w różnych krajach, ale pamiętam że akurat na tej lekcji czytałam jakąś książkę. Westchnęłam ciężko i wyciągnęłam z walizki czarne dżinsowe rurki i lekko brązową bluzkę z koronką. Postawiłam ciuchy na łóżku i usiadłam na fotelu, biorąc telefon do ręki. Podłączyłam do niego słuchawki i włożyłam je do uszu. Uruchomiłam muzykę i oparłam głowę o ścianę, podśpiewując słowa słuchanej piosenki pod nosem.




LIAM


- Niall, później jadę po dziewczyny, jedziesz ze mną?- spytałem, stając w progu pokoju blondyna. Uśmiechnął się szeroko i energicznie pokiwał głową- Tak w ogóle, to między tobą w Weroniką to coś więcej?
- Nie zadawaj mi pytań, na które nie znam odpowiedzi- mruknął chłopak, przewracając oczami. Spojrzałem na niego badawczym spojrzeniem i po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, iż mówił prawdę. Potrafiłem rozpoznać, kiedy kłamie, a teraz na to nie wyglądało.
- Zapytam inaczej. Chciałbyś żeby było coś więcej?- spytałem, zamykając za sobą drzwi do jego pokoju. Niall westchnął ciężko i spojrzał na mnie wzrokiem, który mówił „jakbyś nie wiedział”- Rozmawiałeś z nią o tym?
- To nie jest najlepszy moment. Poza tym, nie znamy się na tyle długo żebym był pewien swoich uczuć. Wiem tylko tyle, że bardzo lubię spędzać z nią czas i uwielbiam jej głos- powiedział trochę rozmarzonym tonem głosu, opadając na łóżko.
- Weronika śpiewa?
- Pamiętasz, jak się ostatnio z wami pokłóciłem?- skinąłem głową, że wiem o czym mówi- poszedłem się przejść. Natknąłem się na nią, kiedy śpiewała. Nawet mnie nie widziała- dopowiedział, lekko zmieniając wyraz twarzy- Ale ważne, że się z nią dogaduje. Niech będzie co ma być. Tyle w temacie.




NIALL


Stojąc na lotnisku i czekając na dziewczyny, a najbardziej na jedną z nich, czułem się jakbym był pewien wygranej na loterii. Chciałem już ją zobaczyć, przytulić i nigdzie więcej nie wypuszczać. Nie mam zielonego pojęcia, czy właśnie tak ujawnia się zauroczenie bądź zakochanie w innej osobie. Jeszcze nigdy nic takiego mi się nie zdarzyło. Z jednej strony, byłem strasznie zestresowany spotkaniem z nią, a z drugiej chciałem żeby czas jak najszybciej przyspieszył i żebym w końcu mógł ją zobaczyć. Może i nie widziałem jej tylko dwa dni, ale dla mnie te dni dłużyły się jakbym nie miał okazji jej zobaczyć co najmniej kilka lat. Może i nie wiem o niej zbyt dużo, bo tak naprawdę wiem o jej życiu niewiele, ale mimo wszystko czuję, jakbym znał ją od zawsze.


- Nie, żebym narzekała ale moja torba jest ciężka- za sobą usłyszeliśmy głośne westchnienie. Nawet nie musiałem jej widzieć, żeby wiedzieć do kogo należy ten głos. Uśmiechnąłem się pod nosem i błyskawicznie odwróciłem za siebie. Przede mną stała uśmiechnięta rudowłosa, zawzięcie patrząc na swoją walizkę, która leżała na ziemi. Zaśmiałem się i przytuliłem do siebie dziewczynę. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego jej obecność tak dziwnie na mnie działa. Po prostu ją uwielbiam- Jeść mi się chce- dziewczyna dała mi buziaka w policzek i odsunęła się kawałek.
- Mi też- powiedziałem od razu, biorąc walizkę Weroniki.
- Idźcie sami, bo Vanessa idzie ze mną na randkę- powiedział Liam, uważnie przyglądając się brunetce.
- Nie możemy jutro? Nie chce mi się, boli mnie wszystko i mam zły humor- jęknęła, krzyżując ręce niczym mała dziewczynka.
- Nie- powiedział Liam, równo z Weroniką. Vanessa posłała swojej przyjaciółce groźne spojrzenie, na które rudowłosa tylko posłała jej buziaka w powietrzu.
- Niech będzie, ale najpierw chcę pojechać do domu- Liam pokiwał głową- Niall, daj walizkę Weroniki, wezmę ją- dorzuciła. Rudowłosa skinęła głową, więc postawiłem jej torbę obok brunetki.
- Zostawmy gołąbeczki same- powiedziałem, patrząc w stronę Liama. Vanessa kopnęła mnie w nogę i oburzona odwróciła się do mnie tyłem. Weronika machnęła na nią ręką i pociągnęła mnie za rękę w stronę wyjścia z lotniska.
- Jedzenie w samolotach jest okropne- mruknęła dziewczyna przewracając oczami- Coś nierozmowny jesteś. Ktoś zjadł ci Nutellę?- spytała poważnym tonem głosu, kładąc rękę na moim ramieniu. Zaśmiałem się i pokręciłem przecząco głową. Dziewczyna zmarszczyła brwi i usiadła na najbliżej znajdującym się krześle po czym poklepała miejsce koło siebie- Jak mi się wydaje, chcesz się więcej dowiedzieć o śmierci mojego taty- stwierdziła, wbijając we mnie swój wzrok.
- Jeśli nie chcesz, nie musisz nic mówić. Naprawdę- powiedziałem od razu, odwracając się do niej przodem.
- I tak bym ci kiedyś powiedziała, żadna różnica kiedy- westchnęła, delikatnie się krzywiąc- Może się przejdziemy? Chyba będę potrzebowała dużo tlenu- stwierdziła dziewczyna, delikatnie się uśmiechając. Skinąłem głową, po czym wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku parku- Niewiele pamiętam dokładnie, chociaż niektórych scen nie dało się zapomnieć.. W dniu jego śmierci, bardzo się z nim pokłóciłam. Byłam zła, bo nie potrafiłam zrozumieć kilku spraw, na które mój ojciec miał ogromny wpływ. I właśnie tego dnia, miałam casting do jednego z muzycznych programów w telewizji. Mój ojciec postanowił mimo wszystko mnie zawieźć. Bałam się, że spóźnię, więc postanowiliśmy pojechać skrótem. Skrótem, który wywrócił moje życie do góry nogami. W samochodzie znowu się z nim posprzeczałam, jednak jakoś się pogodziliśmy. Mój ojciec chcąc mnie przytulić, puścił kierownicę. Później pamiętam tylko jego zmartwiony wyraz twarzy, wybicie przez niego szyby, otworzenie drzwi i wypchnięcie mnie ze środka samochodu, który po zderzeniu z drzewem zaczął się palić. Sam nie zdążył go opuścić. Usłyszałam głośny huk, jakby od wybuchu i krzyk mojego taty powiadamiający, że mnie kocha. Później.. później była ciemność- skończyła dziewczyna, spuszczając głowę w dół. Nie miałem pojęcia, co miałbym jej powiedzieć, więc podszedłem bliżej niej i przytuliłem ją do siebie- Jego śmierć, to moja wina. Nikogo innego.
- Nawet tak nie mów. Twój tato nie chciałby żebyś się tym zadręczała. To był wypadek, przecież one się zdarzają- Dziewczyna lekko podniosła głowę i przetarła zaszklone oczy. Starłem z jej policzka łzę i uśmiechnąłem się w jej stronę. Rudowłosa westchnęła ciężko i również się do mnie uśmiechnęła.
- Trochę zmoczyłam ci koszulkę- stwierdziła, marszcząc brwi. Zaśmiałem się pod nosem- Bogu dzięki, że mam dzisiaj wodoodporny tusz- pokręciła głową- I wiesz co? Dziękuję. Jesteś drugą osobą, która zna moją wersję wydarzeń- dziewczyna uniosła brew i pocałowała mnie w policzek.
- Powinienem czuć się wyjątkowy?.
- Żebyś wiedział- pokiwała głową- Chodź jeść- z daleka zobaczyliśmy Nandos. Objąłem ją ramieniem i pocałowałem w czoło, po czym ruszyliśmy. Poczułem na sobie błysk flesza. Weronika również musiała go dostrzec, bo delikatnie się skrzywiła i spojrzała w moją stronę- No to się zacznie- rzuciła, dyskretnie głową wskazując fotografa, chowającego się za drzewem.
- Park, to chyba nie był najlepszy pomysł- stwierdziłem, drapiąc się po głowie, po czym delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynę.
- Będę marudzić, dopóki czegoś nie zjem, więc lepiej dla ciebie jak już coś zjemy- zaśmiałem się i ruszyłem za dziewczyną, która przyspieszyła kroku i szybko weszła do środka budynku.


Nie chciałem, żeby moja znajomość z Weroniką, do razu przeniosła się do mediów. Już na samym początku, widziałem że nie za bardzo ciągnie ją do tego, żeby ktokolwiek ją rozpoznawał. Chciałem to jakoś ukryć, głównie dlatego żeby nie wpędzać jej w niepotrzebne kłopoty, które mogła mieć przez pokazywanie się w towarzystwie moim i chłopaków.




LENA


- Może chcesz coś mocniejszego?- szepnął jeden z chłopaków, wprost do mojego ucha. 
- Nie- powiedziałam, bijąc się z własnymi myślami. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na niego z zacięta miną. Wzruszył ramionami i skinął głową, po czym przysunął się do mnie jeszcze bliżej. Uśmiechnęłam się pod nosem i pociągnęłam go za koszulkę w swoją stronę.
- Ostro- mruknął chłopak i nachylając się nade mną, wpił się w moje usta. Nie przeszkadzało mi to. W sumie, było to całkiem normalne zważając na ostatnie dni, które spędziłam w klubach. Jakby nie patrzeć, takie życie wydawało mi się być bardziej atrakcyjnie niż moje poprzednie. Słuchanie innych, było dla mnie teraz kompletnie nie ważne. Mam tylko nadzieję, że o tym wszystkim nie dowiedzą się moje przyjaciółki. Chyba dostałyby szału. Najbardziej Vanessa, z tego co wiem któryś z jej rodziców miał problem z alkoholem i narkotykami, więc byłoby ze mną źle jeśli wiedziałaby co robię. Poza tym, nie mam w zwyczaju zwierzać się komuś z tego co mówię, robię czy postanawiam. Moje życie, jest moim życiem i decyzjami podejmowanymi przeze mnie. Jeśli mam ochotę coś zrobić, to zrobię. Nie ważne, co będą mówić. Moja sprawa. Odstawiłam pustą szklankę na stolik, na co chłopak wstał i wyciągnął rękę w moim kierunku. Puściłam mu uśmiech i razem z nim skierowałam się do jednego z pokoi.




WERONIKA, NASTĘPNEGO DNIA


- No to się pojebało- w progu salonu, w którym siedziałam i  razem z Vanessą i Leną odbijałyśmy paletkami do tenisa balona, stanął Zayn i Niall, obok którego stał jeszcze Liam i jakiś starszy mężczyzna.
- Pojebało co?- spytałam, unosząc brwi do góry. Odchyliłam paletkę w lewą stronę, żeby uważniej przyjrzeć się mężczyźnie, przy czym paletką przywaliłam w wazon mojej mamy, który kupiła sobie w rekompensacie za zniszczenie pierwszego wazonu przeze mnie- To wcale nie byłam ja!- krzyknęłam do razu, wiedząc że moja mama zaraz zbiegnie na dół. Wzięłam paletkę, po czym schowałam ją pod kanapę i wyczekująco spojrzałam na stojących gości.
- Mamy problem- mruknął starszy mężczyzna i usiadł naprzeciwko Leny- Wiem, że to może być dziwna propozycja, czy raczej prośba, ale muszę zadać ci to pytanie- blondynka spojrzała na niego marszcząc brwi- chodzi o wczorajszą noc- mruknął, obdarzając Zayna wkurzonym spojrzeniem. Niall westchnął i usiadł obok mnie. 
- Kto zbił mi wazon?!- krzyknęła moja mama, wpadając do salonu. Zauważając część zespołu, a najbardziej fakt, iż Niall obejmował mnie ramieniem, tylko uśmiechnęła się w jego kierunku i wyszła. Spojrzałam na Nialla powstrzymując śmiech, na co ten tylko mrugnął do mnie okiem. Przewróciłam oczami i zdjęłam rękę blondyna ze swojego ramienia.
- Nawiązując- westchnął mężczyzna- Paparazzi złapało wczoraj naszego casanowę i ciebie- swoje słowa, kierował do blondynki która szeroko otworzyła usta.
- A pan to w ogóle kto?- wypaliła Vanessa, krzyżując ręce.
- Jestem ich menadżerem i muszę jakoś ogarnąć umysł tego debila, ale mi nie wychodzi- jęknął mężczyzna. Nie zareagowałam, tylko tępo wpatrywałam się w blondynkę.
- To byłeś ty? W sumie, nie ważne- machnęła ręką i założyła nogę na nogę.
- Lena, coś ty odwaliła?- westchnęłam, patrząc na dziewczynę.
- No, poszłam do klubu, a później to nie pamiętam- wzruszyła obojętnie ramionami.
- Sprawa jest taka. Mogłabyś poudawać jego dziewczynę? Nikt by się wtedy nie dziwił, że razem wyszliście z klubu. 
- To takie straszne, że się wychodzi z kimś z klubu?- blondynka uważnie spojrzała na mężczyznę.
- Tak, jeśli jest się gwiazdą i obmacuje się nieznajomą dziewczynę- syknął w jej kierunku.
- To jest w mediach?- upewniła się, delikatnie się krzywiąc.
- Masz przejebane- podrzuciła w jej stronę Vanessa- Jak twoi rodzice to zobaczą, to nie żyjesz.
- Dobra, oboje na tym skorzystamy. Mnie nie odetną od kasy, a ty będziesz miał mniej więcej normalną opinię. To jak, stoi?- blondynka wyciągnęła rękę w stronę Zayna.
- Nie tylko Zayn jest na okładce- stwierdził Niall, patrząc w moją stronę.
- Wspaniale- przekręciłam oczami, na co blondyn tylko spojrzał na mnie z przepraszającą miną.
- Chociaż jest plus, praktycznie cię nie widać.
- Lepiej nie będę czytała komentarzy. Wolę nie wiedzieć, że ktoś grozi mi śmiercią- przewróciłam oczami- Źle się czuję, pójdę się położyć- mruknęłam i wzdychając, wstałam z kanapy. Wzięłam do ręki swoją gitarę, która leżała niedaleko mnie- Na razie- rzuciłam w stronę wszystkich zgromadzonych w salonie i masując głowę, ruszyłam schodami na górę. 


Odstawiłam gitarę na jej stałe miejsce i podeszłam do okna, w celu odsłonięcia rolet. W pokoju właśnie panowały egipskie ciemności, które są jedną z rzeczy, które absolutnie mnie przerażają. Bynajmniej nie boję się ciemności, tylko tego że coś mnie w niej dopadnie, pożre żywcem, albo – co gorsze – karze sprzątać. Po wpuszczeniu do pokoju światła, rozwaliłam się na łóżku. Wbiłam wzrok w sufit, starając uregulować swój oddech. Dziwnie się czuję z faktem, że jestem na okładce jakiejś kolorowej gazetki dla nastolatek. Nigdy nie miałam w zwyczaju czytania takich rzeczy, mówiąc szczerze nigdy nie kręciły mnie takie rzeczy. Wszystkie plotki w tych gazetach, doprowadzały mnie do szału. Jestem zdecydowanym zwolennikiem prawdy i prywatności, nawet dla największych sław. Każdy ma prawo do swojego życia, do którego nikt inny nie powinien się wtrącać. 


Doszłam do wniosku, że znajomość z chłopakami wcale nie jest taka prosta. Bo co mi z tego, że ktoś wsadzi moją fotkę do gazety i powymyśla jakieś bzdury? To, jeszcze pół biedy! Gorzej, jak dotrą do mojej przeszłości, jak na przykład depresji czy znajomych z mojej poprzedniej szkoły. Nie mam ochoty się na to narażać. Z jednej strony przeprowadziłam się tu, żeby zacząć od nowa. Wolałabym nie wracać do tego co było, nie przyniesie mi to żadnych korzyści. A jeśli cały zespół, tym bardziej Eleanor, dowie się że byłam w takiej a nie innej sytuacji.. nie odwlekając – wezmą mnie za wariatkę. Chodziłam do kliniki, nadal robią mi badania i chrzanić, że to choroba. Dziewczyna Louisa tylko marzy o tym, żeby powinęła mi się noga i żeby mogła się mnie pozbyć. Chętnie, to bym się usunęła z ich życia raz na zawsze. Jednak, zawsze jest jakieś ale. Teraz, to ale jest takie, że za cholerę nie potrafię. Znam ich niecałe trzy tygodnie a już bardzo się do nich przywiązałam. Tego w sobie wręcz nienawidzę. Za szybko przyzwyczajam się do czyjejś obecności. Później cierpię. Cierpię, bo coś się psuje a ja jestem zbyt przywiązana, żeby to w porę dostrzec.


Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Westchnęłam i przewróciłam oczami. Siedziałam w swoim pokoju już od ponad godziny, więc pukanie wcale mnie nie zdziwiło.
- Mamo, nie jestem głodna- mruknęłam, przewracając się do brzuch i chowając głowę w poduszkę.
- Chciałem tylko zapytać, czy wszystko okej- za drzwiami usłyszałam ton głosu Nialla. Zdezorientowana podniosłam głowę, chociaż byłam pewna że nic nie zobaczę przez zamknięte drzwi.
- Wejdź- westchnęłam, zastanawiając się co on ze mną zrobił, że wpuściłam go do swojego pokoju. Nawet Vanessa była w nim chyba ze trzy razy, a przecież znamy się dobre kilka lat. 
- Wysłali mnie, żebym się ciebie zapytał czy idziesz do nas. Chcą oglądać jakieś film- chłopak zamknął za sobą drzwi i uśmiechnął się w moją stronę. 
- Jak nie pójdę, Vanessa zakopie mnie żywcem, więc nie zgłaszam sprzeciwów- mruknęłam, podnosząc swoje zwłoki z łóżka.
- Mogę jej powiedzieć, że źle się czujesz.
- Oleje cie i zaciągnie mnie siłą. Tak na marginesie, będzie Eleanor?
- Louis do niej dzwonił, więc pewnie tak.
- Powiedz Vanessie, że mam jej zdjęcia z Halloween kilka lat temu. W sumie, miałam je wykorzystać w innych okolicznościach, ale trudno. Powinna dać mi spokój- jęknęłam, na co chłopak spojrzał na mnie ze śmiechem.
- Zrobimy tak. Zachowasz zdjęcia na ciekawsze okoliczności, pójdziemy i zmyjemy się do mnie jak zgaszą światło. Stoi?- spytał chłopak, uśmiechając się w moją stronę.
- Uwielbiam cię- mimowolnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, na który blondyn tylko głośno się zaśmiał. Wystawiłam mu język i pociągnęłam go za rękę w stronę drzwi wyjściowych.


- Ale tak normalnie wpuściła cię do pokoju?- jęknęła Vanessa, pukając się w głowę- To jest dziwne.
- Ness, przymknij swoja piękną buźkę- mruknęłam, klepiąc ją w ramię.
- Czy ja wiem czy taką piękną- mruknęła pod nosem Eleanor na co ja  tylko przewróciłam oczami, nie obdarzając jej ani jednym spojrzeniem- Weroniko, może miałabyś ochotę pójść jutro ze mną na zakupy?
- Jestem zajęta- odpowiedziałam z przemiłym uśmiechem odwracając się w stronę roześmianego Liama, który siedział obok mnie- Prędzej połknęłabym żywego pająka- mruknęłam pod nosem, na co Liam wybuchnął głośnym śmiechem i objął mnie ramieniem.
- Ja cię kocham- stwierdził przez śmiech, czochrając moje włosy.
- Jeszcze raz ich dotkniesz- zmrużyłam oczy, patrząc w jego stronę. Vanessa zaśmiała się i uważnie mi się przyglądała.
- Co mi zrobisz?- spytał Liam, śmieją się pod nosem.
- Wejdę z nocy do twojego pokoju i uduszę cię twoją własną poduszką- prychnęłam podnosząc głowę. Liam spojrzał na mnie, udając ogromne przerażenie i pocałował mnie w czoło- Gdybyś nie miał na sobie takiej ładnej koszulki, to wyrzuciłabym cię przez okno i zadbała o to, żeby jakiś rowerzysta właśnie przejeżdżał obok waszego okna- mruknęłam, na co Louis wybuchnął śmiechem i przybił ze mną żółwika. Eleanor zmroziła go wzrokiem, an co ja usatysfakcjonowana spojrzałam na nią z wdzięcznością.
- Ja chociaż nie mam metalu w twarzy- mruknęła pod nosem El, uśmiechając się do mnie sztucznie.
- Jesteś bardziej pusta, niż Lena- stwierdziłam, kierując swoje słowa w stronę dziewczyny. Ta oburzona skrzyżowała ręce, wstała z miejsca i ruszyła w stronę drzwi. Louis spojrzał na mnie dziwnie, nie wiedząc o co chodzi i wybiegł za nią- Nie sądzisz, Liamie, że powietrze zrobiło się czystsze?- spytałam, patrząc w stronę wychodzącej dziewczyny.
- Jaka szmata!- pisnęła, tupiąc nogą.
- Bardzo miło mi cię poznać!- odkrzyknęłam, przewracając oczami. Liam po raz kolejny wybuchnął śmiechem. Miejsce obok mnie, zajął Niall uśmiechając się pod nosem. Spojrzał zdenerwowanym spojrzeniem na obejmującego mnie Liama, jednak widząc że na niego spoglądam puścił mi delikatny uśmiech i przeniósł wzrok na ekran telewizora, w którym leciał film, którego tak naprawdę nikt nie oglądał.


W połowie filmu, Niall szturchnął mnie w rękę i głowa wskazał schody. Skinęłam głową, wydostałam się z objęć Liama, który już spał i biorąc przykład z blondyna, wstałam z miejsca.
___________________________________________________________
I macie ósemkę. Pisałam ten rozdział dłużej niż zazwyczaj, ale mam nadzieję że jako tako mi to wyszło.

Nie będę tutaj nudzić, bo szczerze powiedziawszy nawet mi się nie chce, więc dorzucę jedynie, że mój blog przekroczył 6,280 wejść za co serdecznie dziękuję. ;*

Jeśli chciałabyś być informowana o nowych rozdziałach, popisać bądź zadać jakiekolwiek pytanie dotyczące bloga, to moje GG - 23799456. 



MIŁYCH WAKACJI, NA RAZIE ADIJOS. <3 

15 komentarzy:

  1. Łiiii super ;)
    Kocham to jak piszesz :P ale pewnie wszyscy to kochają ;D
    Rozdział genialny ;P
    Lena i Zayn? okej nie spodziewałam się tego, ale może być ;P
    Kocham to dogryzanie Weroniki w stosunku do Eleanor :) to jest boskie :P
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało Nessy i Liama.
    Kocham cię za el.♥
    Kiedy nn.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny za jakieś 3 do 5 dni. : )

      Usuń
  3. No to tak na sam początek, bardzo Cię przepraszam. Na tym blogu komentowałam bardzo rzadko, jeśli nie wcale, ale to wcale nie znaczy, że mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie. Zakochałam się w tym opowiadaniu, jest naprawdę świetne. Zresztą jak wszystko w Twoim wykonaniu. Wracając. Robi się coraz ciekawiej, Liam i Vanessa są strasznie słodcy. Fajnie, że Li nie ma zamiaru odpuścić, podziwiam go za jego upór. No i z kolei cieszę się, że Van postanowiła dać mu szansę. Zdecydowanie sobie na nią zasłużył. Jeśli chodzi o Weronikę to współczuję jej z powodu jej ojca. Ta cała historia jego śmierci i jej późniejszego życia jest dosyć smutna, ale cieszę się, że udaje jej się pozbierać. Myślę, że Niall ma w tym niemały udział. Od samego początku podejrzewałam, że blondynek zaczyna coś czuć do rudowłosej, a wydaje mi się, że i on dla niej nie jest obojętny. Jestem ciekawa, co z tego wyjdzie. Co do Leny to zaskoczyłaś mnie totalnie. Trochę sobie zabalowała, nie powiem. A zrobiło się jeszcze ciekawiej, gdy okazało się, że tym chłopakiem, z którym spędziła noc był Zayn. Jestem strasznie ciekawa, co dalej z ich 'związkiem'. Eleanor od samego początku była strasznie wkurzająca, dlatego fajnie, że Weronika jej w końcu dowaliła. Współczuję tylko Louisowi, że jest tak zaślepiony, że nie widzi, jaka ona naprawdę jest. Czyli ogólnie całość jest po prostu cudowna. Może jest trochę mało Harry'ego, ale i tak jest genialnie :) Czekam z niecierpliwością na następny!
    Pozdrawiam x

    http://i-wanna-die-in-your-arms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział :) Coraz bardziej zaczyna mi się podoba cała historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Eeee... Udawany związek Zayna..hmmm.... no coment.
    Liam i Vanessa są cudni, szczęśliwi i uwielbiam ich.
    Fajnie, że Niall jest przy Weronice i coś tu się kroi,ale czy ja wiem.. Jeszcze gdzieś w mroku czai się mało widoczny Harry, więc nigdy nic nie wiadomo.; )
    Czekam na nn.; )
    Pozdrawiam.

    [braterstwo1d.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze. to opowiadanie podoba mi się najbardziej z twoich wszystkich. opisuje dużo uczuć głównej bohaterki, jest taki do myślenia nad nim czasem. jak dla mnie piszesz świetnie. miałaś powądpienia co do tego bloga, ale nie masz powodów do jego zawieszania. koleżanka mi poleciła twojego bloga i powinnam jej podziękować. tak się zaczytałam, że chce więcej i więcej. chyba to opowiadanie jak na razie podoba mi się najbardziej ze wszystkich, które do tej pory czytałam :) hu ale się rozpisałam xd a i dodaję do obserwowanych, na pewno tu jeszcze zagoszczę nie pozbędziesz się mnie tak łatwo :D więc zostaje mi czekać na następny rozdział. właśnie kiedy się pojawi ?

    +zapraszam do nas na http://loveismagiccc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudoownie, dodaję do obserwowanych :) Niebanalnie i oryginalnie, naprawdę ciekawie. Talent masz!!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili :
    http://one-direction-and-ammie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Weronika. Niall. Kocham. Te wyznanie , takie szczera i się łezka zakręciła. Lena . Zayn. Dzieje ,się dzieje i będą kłopoty. Eleanor. Weronika. Liam.Hahahha. Teksty . Wszystko super. Śmiałam się z Els dobrze jej tak.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle super! xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny! Uwielbiam. Bardzo. Masz talent.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku zajefajny!
    Weronika już praktycznie jest przekonana do Niall'a :D No bo się przytulają , całują w policzek no i wpuściła go do swojego pokoju. Rozdział prze-prze-przecudowny!
    Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział! x
    uwielbiam moment rozmowy Weroniki z Elżunią. :D hahaha.
    jestem wielką fanką twoich opowiadań.
    czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń