poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 6.


VANESSA, KILKA DNI PÓŹNIEJ

- Weronika źle się dzisiaj czuje, nie mogła z nami przyjść- wytłumaczyła Lena, uśmiechając się do chłopaków. Spojrzała na Nialla, któremu lekko zrzedła mina, jednak chcąc ukryć swój nastrój skinął głową i spuścił ją w dół. Po raz kolejny westchnęłam. Nie cierpię okłamywać ludzi, których lubię. W ogóle nie lubię nikogo okłamywać. Najgorsze jest to, że przecież nie powiem im prawdy. Co miałabym powiedzieć? Nie mogę im powiedzieć prawdy. Weronika prosiła, żebyśmy nic nie mówili im o jej przeszłości i niech tak zostanie. Wyjechała do Polski, na badania kontrolne. To znaczy, to nie są takie do końca badania. Tego nie da się wytłumaczyć. Chodzi głównie o to, żeby zobaczyć czy nie ma nawrotów jej depresji. Co jakiś czas, musi powtarzać testy, które to sprawdzają. Dobrze, że robią to teraz. Pojutrze jest kolejna rocznica śmierci jej ojca. Bardzo chciała być w tym dniu przy grobie swojego taty, a nie w innym kraju. To zrozumiałe, jest to dla niej bardzo ważne. Wszystko do niej wróciło. Śmierć ojca, smutek, żal, obwinianie samej siebie. Wczoraj, kiedy jechała na lotnisko, była kompletnie nie do życia. Oddychała, mówiła, ale w środku tak naprawdę tylko płakała. Starała się pokazać nam, że wszystko jest z nią w porządku, ale mimo wszystko dobrze wiem, że to tylko pozory. Jest jej źle i bardzo się o nią martwię. Dlatego postanowiłam polecieć do niej dzisiaj wieczorem. Muszę się z nią zobaczyć i upewnić, że nic sobie nie zrobiła. Poleciała tam sama, a w tej chwili sama być po prostu nie może.
- Pojutrze mamy ważny koncert, może miałybyście ochotę wpaść?- spytał Liam, uważnie lustrując mnie wzrokiem. Puściłam mu delikatny uśmiech, zapewne cała oblana rumieńcem. Ciągle tak na niego reaguję.
- Nie mogę, jadę do Weroniki- za późno ugryzłam się w język. Lena spojrzała na mnie, po czym momentalnie uderzyła się z otwartej ręki w czoło. Skrzywiłam się i przymknęłam jedno oko z nadzieją, że pojawi się jakaś wróżka, która cofnie moje słowa. Niestety, wróżki nie było, a ja musiałam to jakoś sprostować.
- A gdzie ona jest?- spytał Niall na jednym wdechu, patrząc na mnie bardzo dziwnym spojrzeniem. Wyglądał strasznie. Dosłownie strasznie. Chciałam powiedzieć mu prawdę, widać że bardzo się o nią martwi. Ale nie mogłam. Głupia sytuacja.
- Przepraszam- szepnęłam i w tempie błyskawicznym opuściłam dom chłopaków. Chciałabym umieć trzymać język za zębami.


NIALL

- Ale jak wyjechała? Dlaczego ja nigdy nic nie wiem?- burknąłem, nie odrywając wzroku od Leny.
- Bo miałyśmy nic nie mówić. Po prostu nie zrozumiecie, tyle w temacie. Skończmy to, bo skoro Weronika mówiła, że lepiej będzie jeśli się nie dowiecie, to tak będzie cholera lepiej, okej?- skończyła wkurzona, wpatrując się w jeden punkt. Zrezygnowany wstałem z miejsca i opuściłem salon kierując się do swojego pokoju. Złapałem gitarę i wyszedłem z domu, nikomu nawet nic nie mówiąc.

Sam nie wiem, czy jestem teraz zły. Może trochę tak, że Weronika nie zaufała mi na tyle, żeby powiedzieć mi o swoim wyjeździe. Z drugiej strony, każdy ma jakieś problemy o których woli nie rozmawiać z innymi osobami. Tym bardziej z kimś, kogo zna bardzo krótko. I to chyba o to chodzi. Nie znam jej na tyle, żebym mógł coś więcej o niej powiedzieć. Chyba miała jakiś ważny powód, że wyjechała bez słowa. Pewnie nie chciała nam wszystkiego tłumaczyć. Ale.. mogła chociaż wysłać mi jednego, krótkiego smsa z samolotu. Nawet nie wie, ile by to dla mnie znaczyło. Uwielbiam tę dziewczynę. Jest jakby damską wersją mojego brata. Bardzo mi go przypomina. Chce dla wszystkich jak najlepiej, ale stara się to ukryć. Mimo to, robi wszystko jakby z chęcią obronienia całego świata przed całym złem. Wygląda na osobę, która już sporo przeszła w życiu. Na początku, cóż rzadko się uśmiechała, praktycznie z nikim nie rozmawiała. Teraz jest trochę lepiej, można zamienić z nią słowo. Chociaż i tak raczej trzyma się z dala od większości ludzi. Mi, to jest jakby na rękę bo nie czuję się na zagrożonej pozycji. Mogę spędzać z nią czas, nawet nie myśląc o tym, że ktoś mi ją zaraz zabierze. Od razu zwróciła na siebie uwagę, przynajmniej moją. Jej tajemnicza osobowość i to ciepło, które mimo wszystko bije z jej oczu, po prostu mnie do niej przyciągnęło. Moi przyjaciele, raczej widzą w niej wyzwanie. Nic o sobie nie mówi, siedzi zazwyczaj sama, nie chce być w centrum uwagi. Dla mnie, jest kimś wyjątkowym. Nie mogę stwierdzić, pod jakim dokładnie względem, ale wiem że jest wyjątkowa. Taki unikat. Bardzo lubię spędzać z nią czas, mogę być przy niej sobą i nie muszę udawać kogoś kim nie jestem. A nie jestem tym, za kogo wielu ludzi mnie uważa. Jestem kompletnie zwyczajny. Jedyne, co może mnie wyróżniać, to fakt, że idąc do programu telewizyjnego dostałem szansę. Szansę, która pozwoliła mi nawiązać przyjaźń z świetnymi chłopakami, którzy teraz są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Nic innego, szczególnie mnie nie wyróżnia.

Stając w miejscu, w którym pierwszy raz zobaczyłem Weronikę miałem iskierkę nadziei, że jednak ją tam zastanę, że wcale nie wyjechała. Niestety, ani jej tam nie było, ani nie usłyszałem dźwięków, jakie grała. Westchnąłem ciężko i usiadłem w tym samym miejscu, co ostatnio.


WERONIKA

- Jest dobrze. Nic nowego się nie dzieje, możesz być spokojna. Do zobaczenia za pół roku- skinęłam głową i opuściłam gabinet. Trochę dziwnie się to wszystko teraz toczy. Jestem w swoim rodzinnym mieście, a mieszkam w hotelu. Raczej śpię w hotelu bo praktycznie cały wolny czas spędzam przy grobie taty. Wolę poświęcić ten czas jemu, niż bezczynnemu wpatrywaniu się w telewizor. Nie sądziłam, że kiedy tutaj przyjadę, będzie mi tak ciężko. Jestem tutaj dopiero jeden dzień, a już mogę stwierdzić, że najwidoczniej było mi to potrzebne. Trochę mi głupio, że wyłączyłam swój telefon i nikt kompletnie nie ma ze mną kontaktu. Chyba będę musiała dać znać, że jeszcze żyję i wszystko jest w porządku. Vanessa chyba umiera ze strachu. Mam nadzieję, że dziewczyny mnie nie wsypały. Jakoś nie mam ochoty tłumaczyć całego swojego życiorysu pięciu idolom nastolatek, którzy pewnie tak czy siak mają to w nosie. Nie sądzę, żeby moja biografia jakoś szczególnie ich interesowała.

Wyciągnęłam swój telefon i włączyłam go. Na ekranie zobaczyłam mnóstwo nieodebranych połączeń i wiadomości. W większości były to połączenia od Vanessy, albo mojej mamy. W oczy najbardziej rzuciło mi się nieodebrane połączenie od Nialla. Mogę się założyć, że moje oczy przypominały właśnie dorodne kartofle. Nie wiem co się stało. W końcu dziewczyny miały powiedzieć, że źle się czuję. Westchnęłam ciężko, usiadłam na murku przed cmentarzem i wybrałam numer blondyna.
- Wszystko w porządku?- usłyszałam z drugiej strony, po odebraniu przez chłopaka telefonu. Zmarszczyłam brwi i do głowy przyszła mi jedyna możliwość. Vanessa mnie wydała- Wiem, że wyjechałaś- zabiję ją- Mogłaś mi chociaż napisać, że wyjechałaś- poćwiartuję, wrzucę do kominka, usmażę i wyślę do zoo, żeby dali ją wygłodniałym wilkom.
- Nie chciałam tłumaczyć swojej decyzji. Zbyt długa historia, żeby ją komuś opowiadać- mruknęłam, stawiając torbę obok siebie.
- Mam czas- stwierdził chłopak, któremu najwidoczniej powróciła radość życia.
- Nie chcę o tym rozmawiać. Poza tym muszę już kończyć. Trzymaj się- zakończyłam i jak najszybciej potrafiłam, rozłączyłam się. Nie chcę nikomu o tym mówić. Wezmą mnie za wariatkę, przez którą zginął jej własny ojciec. Poza tym, nie wydaje mi się, żeby to wszystko było jakoś szczególnie istotne w moim dalszym życiu. Może się na nim trochę odbić, ale jak widać dałam sobie z tym radę i lepiej będzie, jeśli zostawię to wszystko za sobą.

Siedząc nad grobem ojca, jakoś łatwiej mi wszystko zrozumieć. No na przykład takie życie. Co to tak naprawdę jest? W życiu, zdarzają nam się wzloty i upadki. Najważniejsze jest to, żeby się po upadku podnieść. Tak naprawdę, to żeby we wstaniu i wzięciu się w garść jest zawarty największy trud. Wtedy wydaje nam się, że cały świat zawalił nam się na głowę. Podczzas upadku każda sekunda naszego życia wydaje się nam istnym koszmarem, czymś z czego nie potrafimy się wydostać. Wszystko staje się nieidtotne, jesteśmy skupieni na własnej porażce, uważając ją za koniec naszego prawdziwego świata. Nie powinno tak być. Po śmierci mojego taty wpakowałam sie w niezłe bagno. Odrobina złego towarzystwa i depresja gotowa. Bezradność, żal, smutek, w późniejszych chwilach złość na samego siebie. Wszystko naraz, wydaje się być gorsze niż było jeszcze niedawno. Wszystko traci sens, uznajemy że to nasz koniec. To nigdy nie jest koniec. Dopóki nasze serce wziąć bije i dusza daje o sobie znać z każdym następnym krokiem – nic się nie skończyło. To dopiero początek naszej drogi do szczęścia. Wszystko ma swój kres, to prawda. Ale nasze całe życie zależy tylko od nas. Nawet najmniejsza deczja, może znacząco wpłynąc na nasze życie. Dlatego sądzę, że wszystko trzeba przemyśleć. Załamywanie się w niczym nie pomaga. I mówi to dziewczyna, która była w depresji, która sądziła, że poczatek jej życia, został jej końcem. Wystarczy nuta wiary, wspartej usmiechem dobrych ludzi i wszystko staje się łatwiejsze.

Z perspektywy czasu, wszystko staje się bardziej jasne. Teraz wiem, że w całym swoim życiu, które jest bardzo krótkie jak do tej pory, popełniłam wiele błędów. Większość naprawiłam, choć jeszcze sporo spraw leży mi na sercu. Zacznę od naprawienia relacji z własną mamą, któa ostatnio bardzo od siebie odsunęłam. Co prawda nie miała dla mnie za dużo czasu, poświęcała się pracy. Już wiem dlaczego to robiła. Nie chciała pokazać mi, jak bardzo ciężko jej było z ta sytuacją. Dzięki niej wiem, że nie powinnam się poddawać. Radziła sobie jak potrafiła i radzi sobie nadal. Może nie zrobiła tego idealnie, ale przecież nic ani nikt nie jest idealny. Wszystko ma swoje wady, czy minusy. Trzeba to tolerować i iść do przodu. Tolerancja.. Tolerancja, to ostatnia deska ratunku przed nienawiścią. Taka bariera, między miłością a właśnie nienawiścią. Bo ilu ludzi potrafiłoby pokochać swoje wady? Na pewno znajdą się takie osoby, ale jestem przekonana, że niewielu.


VANESSA

- Dlaczego nie mogę pojechać z tobą? Była jakaś dziwna, kiedy z nią rozmawiałem- westchnął Niall, przysiadając się do mnie. Spuściłam głowę, po czym schowałam ją w dłoniach i zwyczajnie milczałam.
- Pojutrze jest kolejna rocznica śmierci ojca Weroniki- powiedziałam, odwracając wzrok na chłopaka. Ten spojrzał na mnie, nie kryjąc zdziwienia i delikatnie skinął głową- Miałam nic nie mówić, Weronika nie chciała żeby ktokolwiek się o nią martwił. Ona przeżyła dużo więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Zawsze jest w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze i przez to ma kłopoty. Samym rozmawianiem z nią narażasz się na problemy, ale cieszę że jesteś z nią. Może tego nie pokazuje, ale naprawdę cię lubi- uśmiechnełam się w jego stronę. Chłopak przyglądał mi sie zaciekawiony, po czym szeroko się uśmiechnął i przytulił mnie do siebie.

- Mogę cię podwieźć na lotnisko, to dla mnie żaden problem- po raz kolejny powiedział Liam, kiedy zajęliśmy miejsca na ławce, na której siadamy zawsze kiedy gdzieś razem wychodzimy. Postawiłam swoją torebkę obok siebie i usiadłam po turecku, odwracając się przodem do chłopaka.
- Przestań. Po co będziesz wstawać o trzeciej w nocy? Przejdę się, to tylko kawałek- odpowiedziałam po raz kolejny dziesiejszego dnia. Wzruszyłam ramionami i wróciłam do zajadania się swoim ulubionym lodem truskawkowym. Chłopak westchnął ciężko i spojrzał na mnie.
- Ale naprawdę mogę cie zawieźć, nie chcę żebyś chodziła sama w nocy- Liam uśmiechnął się do mnie słodko i położył rękę na moim kolanie.
- Rano macie wywiad, nie będziesz jeździł i woził mnie po nocach na lotnisko. Nie ogarniesz się na ósmą rano, więc nie ma mowy.
- Przestań marudzić- westchnął Liam- Czasami jesteś gorsza niż ja, a to już sztuka- oburzona walnęłam go w ramie i skrzyżowałam ręce pod biustem.
- Żeby być gorszym od marudzenia od ciebie, to chyba trzeba być mistrzem- mruknęłam pod nosem, na co chłopak przysunął się do mnie i spojrzał w moje oczy.
- Masz pięć sekund na ucieczkę- rzucił chłopak, mówiąc prosto do mojego ucha.
- Raczej się ciebie nie boję- stwierdziłam, po czym odsunęłam od siebie Liama. Nie lubię, kiedy ktoś jest aż tak blisko mnie. Czuję się strasznie dziwnie skrępowana i zazwyczaj się rumienię, a to najgorsza opcja jaka teraz może mi się przytrafić. Rumizenić się przy chłopaku, to coś w stylu dać złodziejowi portfel. Nie dziękuję. Liam ponownie się do mnie przysunął i włożył kosmyk moich włosów za ucho- Przestań- mruknęłam, spuszczając głowe w dół.
- Dlaczego?- spytał, łapiąc mnie za podbródek, tym samym zmuszając mnie żebym na niego spojrzała.
- Bo się zakocham- odpowiedziałam, kilkakrotnie mrugając powiekami.
- To coś złego?- zadał kolejne pytanie, za które miałam ochotę dać komuś w twarz.
- Tak- odpowiedziałam po dłuższej chwili, z ciężkim westchnieniem.
- Nie rozumiem. Dlaczego sądzisz, że miłość jest zła?
- Głównie dlatego, że miłośc prowadzi tylko do cierpienia. Cierpienie z miłości nie jest moim proprytetem życiowym. Poza tym, nie wszystkie zakochania kończa się miłością. Ta druga osoba, może cię zranić, wykorzystać i bóg wie co jeszcze. Nie potrzebuję tego.
- Co byś zrobiła, gdybym cię teraz pocałował?- spytał, ałkowicie zmieniając temat.
- Dałabym ci w twarz- mruknęłam, krzyżując ręce.
- To jutro, będzie mi potrzebna pomoc kosmetyczki- stwierdził delikatnie się uśmiechając i przyciągnął mnie do siebie. Nie zwracając uwagi na to, że byliśmy w miejscu publicznym, a on jest gwizdą, pocałował mnie.


LENA

- Boże, człowieku weź spierdalaj- jęknęłam zirytowana, pukając się w głowę- Dostałeś kasę, więc weź wyprowadź swój tyłek z mojego ogrodu, okej?
- To nie jest koniec, skarbie. Myślisz, że od prochów tak łatwo się wydostaniesz? To wcale nie jest takie łatwe, jak ci się może wydawać. Z czasem do mnie wrócisz. Pękniesz. Na pewno nie dasz rady. Myślisz, że ile osób wyszło z dragów bez pomocy? Nikt nie wyszedł. Zostali sami. Nikt im nie pomógł i właśnie tak będzie z tobą. Jeśli ja cię nie załatwię, to twój nałóg wystarczająco da ci w kość- mruknął obojętnie, przechodząc obok mnie. Przewróciłam oczami i ręką wskazałam, że jesli już skończył może sobie pójść.

Wkurza mnie ten koleś. Mimo, że nie mam pojęcia jak ma na imie, to już jest na mojej czarnej liście. Tak, tak. Wplątałam się w jakies bagno, ale nie czuje większej potrzeby wracania do narkotyków. Łatwo nie będzie, to wiem. Ale nie czuję, jakby to był mój nałóg. Czasem po prostu już musze wziąć, ale jakby nie patrzeć nie sądzę, jakbym bez tego nie wytrzymała. Jeśli jeszcze raz zobaczę go w swoim domu, a tym bardziej w życiu – nie ręczę za siebie. Cicha woda brzegi rwie, prawda? Kto by się spodziewał, że idealna Lena Cheney, córka tak szanowanych i wpływowych państwa Cheney, wciagnie się w narkotyki? A jednak. A moi rodzice co? Nawet nic nie widzą. Bo to przeciez takie normalne, że ich nastoletnia córka ciągle bierze od nich spore sumy pieniędzy. Nie przeszkadza mi to, chociaż chyba będę musiała zastosować bardziej radykalne metody zwrócenia na siebie uwagi. Nie mam zamiaru popełniac samobójstwa, aż tak zdesperowana nie jestem. Chociaż coś muszę zrobić. Nie wiedzą, że mają córkę? Co, zapomnieli o moim istnieniu? Czyżby? Zwariuję, jeśli czegos nie zrobię. Jestem na nich zła. Wszyscy uważają nas za idealną rodzinkę, anwet moje najlepsze przyjaciółki. Ale tak naprawde nie wiedzą nic. Że moi rodzice ciagle się kłócą, mają mnie gdzieś, olewają wszystko dookoła. "Jak to, państwo Cheney?" Tak zareagolwali by wszyscy, którzy nas znają. Ale taka jest prawda. Są rodzicami, ale nie potrafiłabym do nich z czystym sumieniem "kocham cię mamo" czy "kocham cię tato". Nie zasłużyli sobie na to.


LIAM

- Niall, dobrze się czujesz?- spytałem, wchodząc do pokoju blondyna. Ten tylko obojętnie wzruszył ramionami i utkwił wzrok w swoim laptopie.
- Ktoś ci przywalił?- spytał Niall, momentalnie wybuchając śmiechem. Ręką wskazał ślad na moim policzku, na który tylko wzruszyłem ramionami- No Liamku, możesz się wyżalić Niallerkowi, Niallerek wysłucha- uśmiechnął się blondyn, pokzując miejsce obok siebie. Walnąłem się w głowę, jednak usiadłam na przeciwko niego- Więc?
- Vanessa mnie uderzyła. Cóż, w zasadzie to powiedziała mi, że jeśli ją pocałuje to mnie walnie, więc jakby wszystko git, nie?
- Nie wiedziałem, że ma takiego lewego sierpowego. Dziewczyna ma cela.
- Niall!
- Dobra, już dobra. No to po co ją całowałeś, skoro powiedziała ci, że oberwiesz?
- Musiałem zobaczyć, czy zależy mi na niej tak bardzo, jak mi się wydawało. I wiesz co? Po tym pocałunku, z moim sercem jest coraz gorzej. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ona jasno dała mi do zrozumienia że nie chce związku, a ja dalej nie mam zamiaru przestać o nią walczyć. To źle?
- To dobrze. Tylko się jej, stary, nie narzucaj bo załatwi ci odcisk swojej ręki na drugim policzku. Chociaż wi- rzuciłem, po czym błyskawicznie zrzuciłem blonydna z łóżka. Spojrzał na mnie oburzony po czym wstał i rzucił się na fotel, na którym siedziałem. Jednak dobrze jest mieć przyjaciół. Dużo dają.


VANESSA

- Czy walnięcie ci w twarz, nie było jasnym dowodem na to, że nie chcę żebym podwoził mnie na lotnisko?- skrzyżowałam ręce, wpatrując się w uśmiechniętego Liama. Chłopak pokręcił przecząco głową i pociągnął mnie za rękę, w stronę swojego samochodu- Lubię cię, ale czasem jesteś gorszy od mojej własnej mamy- mruknęłam ciągnąc za sobą swoja walizkę. Chłopak zaśmiał się pod nosem i wziął ode mnie torbę, po czym wpakował ją do bagażnika. Wsiadłam do samochodu, siadając na miejscu obok kierowcy.
- Sądzisz, że mnie to zniechęci?- spytał, zapalając silnik.
- Miałam nadzieję. Nie chcę związku.
- Ale nie przerwałaś pocałunku.
- Jestem młoda i głupia, nie wypominaj mi moich błędów.
- Czyli to był błąd?
- No nie do końca, ale..
- więc jaki problem, skoro to nie był błąd?
- Liam daj spokój.
- Nie dam spokoju, bo sama przyznałaś że to nie był dok ońca błąd.
- Ale dałam ci w twarz.
- Ale mi to nie przeszkadza.
- Liam, ja cię błagam.
- Jeśli powiesz mi, że nic nigdy do mnie nie poczujesz, to dam sobie spokój.
- Tego ci nie powiem.
- Więc bądź cicho, bo mnie nie zniechęcisz.
- Ale..
- Cicho, z kierowcą się nie kłóci.
__________________________________________________________

Przepraszam za wszystkie błędy!
Cześć. Oto ja. Cappy come back. Wejście smoka. I tak dalej. Wiecie o co mi chodzi?


Jak obiecywałam, tak też zrobiłam. Wróciłam na tego bloga z na pewno o wiele zdrowszym umysłem i mam nadzieję ciekawszymi pomysłami. Musiałam wszystko ogarnąć i sądzę, że w jakimś stopniu mi się to udało. Jakieś takie smętne mi to na razie wychodzi, ale tak po prostu musi być.


Kilka słów ode mnie, wydaję mi się że ważnych.
To prawda, że ten blog jest inny. Dla niektórych może być on nieudany i kiepski, ale możecie myśleć co chcecie. To, jest mój ulubiony blog. Wplotłam tu wszystko to, czego obawiałam się wpleść w poprzednich blogach. Trochę zmieniłam styl pisania, sądzę że tutaj poruszam trochę ważniejsze kwestie, co możecie zobaczyć po przemyśleniach na przykład Weroniki z dzisiejszego rozdziału. Są trochę głębsze, prawda? Ale to tak jakby nowa ja. Na początku swojej przygody z pisaniem nie miałam jeszcze wypracowanego własnego stylu. Mam nadzieję, że trochę mi się to udało. Tym blogiem chcę wszystkim pokazać, że życie nie jest zawsze proste, a miłość może być bardzo dziwna. Może niektórym się ta zmiana nie spodobać, bo podeszłam do wszystkiego trochę poważniej niż wcześniej. Do tych ludzi - jeśli nie podoba wam się to co piszę, to nie czytajcie. Nie musicie mnie krytykować, że zaczęłam myśleć inaczej. Każdy ma prawo do zmiany zdania.

Jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach, popisać bądź zadać pytanie na temat mojego bloga - mój numer GG 23799456.

ZAŁOŻYŁAM NOWEGO BLOGA, JAK NA RAZIE POJAWILI SIĘ TYLKO BOHATEROWIE, ALE TAK CZY SIAK ZAPRASZAM.
 
I pray that you will see the light, thats shining from the stars above. ( KLIKNIJ W NAPIS, ABY WEJŚĆ )

14 komentarzy:

  1. To jest zdecydowanie mój ulubiony z twoich blogów. Nie wiem czemu, po prostu tak mam. :D
    Rozdział jest świetny, nie brakuje mu niczego, zresztą jak zawsze. Strasznie ciekawi mnie ta historia, losy bohaterów, a przede wszystkim Weronika. Podoba mi się jej 'inność'.
    Zaciekawił mnie wątek z Leną. Nie spodziewałam sie po niej czegoś takiego. Zresztą, kto by się spodziewał?
    Ale i tak Niall i Weronika są moimi ulubionym postaciami :D
    Pozdrawiam! xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam długie rozdziały o rozmyślania ; )
    czekam na kolejny
    :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście kocham tego bloga ;P
    Jest cudowny :)
    Uwielbiam czytać przemyślenia bohaterów, one zawsze są prawdziwe
    Co do rozdziału genialny ;))
    Danie w twarz Liamowi prze Vanesse nie spodziewałam się tego ...
    A później ta rozmowa Nialla i Liama, ukazuje prawdziwą przyjaźń między nimi, co bardzo mi się podoba ;))
    Jestem ciekawa co dalej z Leną i jej sytuacją, czy da radę? Mam nadzieje że pozbędzie się tego " gówna" za przeproszeniem ;)
    Czekam już na następny :)
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile ty tych blogów masz? XD Kocham twój styl pisania. Wszystkie twoje opowiadania podobają mi się jak najbardziej. I z tym pewnie tez tak będzie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończone mam trzy blogi. Do tego jeden niedługo kończę i dwa będę prowadzić nadal. :D Czyli w sumie sześć blogów. :) I jeszcze siódmy, który usunął mi się w dziwnych okolicznościach. -,-

      Usuń
    2. Świetny rozdział! Vanessa mnie powala XD Uwielbiam ją wręcz! Szkoda mi Weroniki, ale mam nadzieję że wszystko się u niej poukłada, zakocha się w Niallu i będzie HAPPY EVER AFTER! XD Czekam na nowy rozdział :)

      Usuń
  5. Nie wiem co napisać :/ Może zacznę od tego że strasznie się cieszę że wróciłaś na tego bloga :D Osobiście uwielbiam twój styl pisania x3 Masz ogromny talent i wspaniałe pomysły ^^ Podoba mi się jak opisujesz co postacie czują, o czym myślą. Tak łatwiej postawić się na ich miejscu n.n Czytałam już kilka twoich blogów, ale ten jest moim ulubionym :** Bardzo podoba mi się romans Niall-Weronika, ale i tak wolę Liamka i Vanessę sama nie wiem dlaczego ;)W ogóle wszystko jest zajebiste, a rozdział fenomenalny <3 Czekam na kolejny i mam nadzieję że pojawi się już niedługo :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Liam.♥ and Van♥ więcej ich.! proszęęęę.! świetny kiedy nn.?

    OdpowiedzUsuń
  7. Te zawieszenie bloga dobrze Ci zrobiło . I to dosłownie. Tylko mi coś nie pasuje. Nie pasuje mi to ,że nic nie piszesz że oni się spotkali.Kiedyś. Weronika i Niall. Wcześniej o tym pisałaś. Wiem ,ze do tego powrócisz. Może byś opisała jakieś zajęcie które Weronika lubi robić. jakaś pasja. Odłączenie od rzeczywistości. Najbardziej podoba mi się twój nowy styl. Taka lepsza zmiana. Te przemyślenia dają lepiej poznać bohaterów. Ich zachowanie co mogą zrobić. Chciałabym takie złote myśli o miłości i o śmierci. Wtedy będzie git. Czytam dużo książek i to wszelkiego rodzaju jakie wpadną mi do rak. Nigdy ale to nigdy nie znalazłam takich złotych myśli aż do dzisiejszej książki. Hera moja miłość cudowna książka. Pisana oczami narkomana. Polecam. Wracając. Napisz coś więcej o Eleanor bo one się nie polubiły. Jej domysły. Bo może Weronika będzie z Lou. I czekam. Czekam jeszcze na napisania coś o tamtych złodziejach. Skąd oni ją znają. I może oczami matki Weroniki. Jak ona widzi ten świat. Oczywiście zapraszam na swojego bloga dostosowałam się do twojego komentarza pod moim adresem. Wzięłam sobie to do serca. I lepiaj jak akcja rozgrywa się wolniej. Wtedy lepiej wszystko pojąć. Zrozumieć. Przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://tell-me-a-lie-one-directionn.blogspot.com/

      jak będziesz chciała to wejdź nie narzucam się twoja decyzja

      Usuń
  8. Mi się tam podoba. Ja na przykład mam dość przesłodzonych historyjek o miłości. Według mnie mnie twoje opowiadanie jest git ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz na prawdę świetnie. Również sądzę, że przerwa dobrze ci zrobiła. Twój blog jest inny niż reszta. On ma strasznie dużo przemyśleń, przez co łatwo jest sobie wyobrazić sobie co czuje dany bohater, poczuć się jak on. Uwielbiam czytać twoje blogi i nie wiem, który lubię najbardziej. Każdy opowiada zupełnie inną, a zarazem ciekawą i wciągającą historię. Uważam, że masz ogromny talent. Czytam wiele blogów, ale nie spotkałam jeszcze takiego, w którym tak dokładnie są opisane wszystkie uczucia bohatera w danej sytuacji. Na pewno będę czytać twój nowy blog.
    Łejtam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Wróciłaś!
    Jejku ale się cieszę! Nawet nie wiesz jak!
    Twój blog , ten blog jest najlepszym blogiem jaki czytałam.
    I kto w ogóle ma czelność krytykować takie cudo ?! Ludziom którym twoja twórczość albo ten blog nie podoba współczuję. Współczuję ,że nie umieją zrozumieć ,że nie zawsze wszystko co proste i wspaniałe jest piękne. Bo właśnie skomplikowane sprawy nadają historią prawdziwe "piękno".
    Zgadzam się z moją poprzedniczką :
    Masz talent.

    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No i to mi się podoba, powróciłaś i to z jakim fajnym rozdziałem ! :D
    Mi tam się bardzo podobają przemyślenia. Sama jestem typem myślicielki, więc...
    Wszystko jest tu tak jak być powinno, choć faktycznie było parę przewinięć w pisowni, ale nie ważne . ;)
    Sama często popełniam błędy... ;)
    Ciekawi mnie rozdział 7. ;)
    czekam i pozdrawiam ! :)
    będę czytać nowego bloga oczywiście. :)

    OdpowiedzUsuń