niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 4.

WERONIKA

Usiadłam na swoim łóżku, usilnie wpatrując się w zdjęcie wiszące nad drewnianym biurkiem. Tęskniłam za czasami, kiedy tylko szukałam pretekstu by wyjść na plac zabaw razem ze swoimi przyjaciółkami. Nawet bardzo za tym tęskniłam. Nie miałam wtedy praktycznie żadnych głębszych zmartwień, a największym dylematem było to, w jaką sukienkę mam ubrać swoją lalkę, żeby ładnie wyglądała w piaskownicy. Nie musiałam przejmować się rzeczami, bez których teraz nie opuściłabym własnego domu. Wtedy nikt nie patrzył na to, jak wyglądasz, kim są twoi rodzice, czy dobrze się uczysz i jak wyglądają twoje inne zajęcia. Nikogo to nie interesowało, liczyło się tylko to, że z kimś fajnie bawiło się w dom. A teraz? Teraz, jeśli nie masz kryminalnej przeszłości nie masz większego szacunku. Wszystkich kręcą złodzieje, cwaniaki i wszystko to, co zakazane. Nie wiem co ludzi do tego ciągnie. Z jakiegoś powodu ktoś tego zakazał. Może, żeby się nie zranić? Żeby żyć normalnie, a nie z jakimś nieodgadnionym uczuciem ciągle krążącym po głowie.

Miałam głęboką nadzieję, że może w końcu poczuję się lepiej. Nie jest lepiej. Jest coraz gorzej z myślą, że zostawiłam swojego ojca. Właśnie tak się czuję. Jakbym tą wyprowadzką zostawiła go samego. Jakby on czuł się teraz na mnie zły, że wyjechałam i nie jestem z nim. Chciałabym być z nim, ale wiem że jeszcze nie mogę. Wiem, że na pewno będę z nim w przyszłości, że jeszcze go zobaczę. Może jest mi teraz ciężko, ale z czasem wszystko się jakoś poukłada. Tęsknota nigdy nie jest mniejsza, tęsknić będę zawsze. Od dwóch lat myślę o nim w taki sam sposób. Chciałabym to jakoś zrozumieć, albo chociaż wmówić sobie, że jemu jest teraz lepiej, że dobrze się czuje i że wszystko jest w porządku. Ale boję się nawet myśleć o tym, że go nie ma. Ciągle mam nadzieję, że to tylko jeden durny sen, obudzę się, a on znowu uśmiechnięty będzie stał w kuchni i robił moje ulubione ciasto czekoladowe. Niestety. To nie jest sen, ani bajka. To życie, przez które mimo wszystko muszę przejść jak najlepiej umiem. Dla niego.

Wyjrzałam przez okno, w celu zobaczenia jaka jest pogoda. Mimo dopiero dziesiątej rano, od razu po odsłonięciu rolet oblały mnie promienie słoneczne. Zapowiadał się przyjemny dzień. Wiał lekki wiatr, ale zbytnio się nim nie przejęłam. Wybrałam czarną bluzkę z koronki oraz kremowe krótkiespodenki, z paskiem w kwiaty. Weszłam do łazienki, decydując się na poranny, zimny prysznic.

Po pościeleniu łóżka i dokładnym posprzątaniu wszystkich książek spod materaca, zabrałam się za ścieranie kurzy w pokoju. Musiałam dokładnie wysprzątać cały swój pokój, ze względu na dzisiejszy przyjazd mojej kuzynki. Nazywa się Caitie i ma niecałe dwanaście lat, ale zawsze zagląda w każdy kąt naszego domu. Na nasze nieszczęście dziewczyna jest uczulona na kurz, więc wszystko musi być idealnie czyste, żeby nie kichała przez cały pobyt w naszym domu. Został mi tylko mój pokój, bo wczoraj razem z naszymi rodzicielkami dokładnie wyczyściłyśmy każdą, nawet najmniejszą szparę w całym domu. Do mojego pokoju nie wpuszczam nikogo, pomijając moje dwie najlepsze przyjaciółki i moją mamę, która w sumie i tak rzadko tu wpada. Nie lubię, kiedy ktoś grzebie mi w rzeczach i cokolwiek przestawia. Strasznie mnie to irytuje.

- I jak wyglądam?- do salonu jak torpeda wparowała Lena. Przyjrzałyśmy się uważnie jej strojowi. Vanessa pokiwała twierdząco głową i uniosła kciuk do góry. Podeszłam do przyjaciółki i ściągnęłam z jej szyi kilkanaście naszyjników, zostawiając tylko jeden po czym podwinęłam rękawy jej marynarki.
- Mówiłam ci, żebyś odpuściła noszenie pięćdziesiąt naszyjników na raz- przekręciłam oczami i schowała naszyjniki do torebki dziewczyny- Ani się waż znowu to wkładać. Idziesz na spotkanie biznesowe z mamą, a nie imprezę z okazji dnia wiosny- przekręciłam oczami, za co blondynka walnęła mnie ręką w ramię- Prawda boli- zaśmiałam się i wystawiłam język w jej stronę. Lena prychnęła, pomachała nam ręką i odwróciła się tyłem, szybkim krokiem wybiegając z naszego domu. Kilka minut po wyjściu dziewczyny, rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Jako, że ostatnio drzwi otwierała Vanessa, byłam zmuszona podnieść swój tyłek i ruszyć w stronę drzwi. Chwyciłam za klamkę. Przede mną stał Liam w towarzystwie Nialla, który na mój widok tylko poszerzył swój tradycyjny uśmiech. Odsunęłam się kawałek, przepuszczając ich w drzwiach, które po ich wejściu zamknęłam. Weszliśmy do salonu, w którym siedziała Van.
- I co, masz moją pizzę?- spytała nie odrywając wzroku od telewizora.
- Nie- odpowiedziałam obojętnie, pokazując chłopakom żeby porozsiadali się w salonie.
- Ale dla.. o cześć- uśmiechnęła się brunetka zauważając naszych gości. Widząc Liama, momentalnie oblała się rumieńcem i spuściła głowę w dół. Zaciekawiona spojrzałam na nią badawczym wzrokiem, na co ona jeszcze bardziej się zarumieniła i wbiła spojrzenie w lecącą bajkę. Z tego co wiem, to wczoraj byli gdzieś razem. Nie chciała mi powiedzieć, co się tam wydarzyło więc zostają tylko i wyłącznie moje domysły. Jakby nie patrzeć, od naszego wprowadzenia się do Londynu minęły niecałe dwa tygodnie, tak więc nie obstawiałabym jeszcze wielkiej bajkowej miłości, ewentualnie jej początki.
- Macie na dzisiaj jakieś plany?- pierwszy odezwał się Liam, znacząco patrząc na brunetkę.
- Ja jestem umówiona z Niallem, prawda Niall?- odwróciłam się w jego stronę, patrząc na niego błagalnie. Chłopak energicznie pokiwał głową, co muszę przyznać, trochę mnie rozbawiło.
- Ja nie mam. Znaczy nie mam do osiemnastej- odezwała się po chwili dziewczyna.
- Spokojnie, zajmę się Caitie- uśmiechnęłam się do dziewczyny, na co ona tylko spojrzała na mnie radosnym spojrzenie. Liam wyciągnął rękę w jej kierunku na co ona szeroko się uśmiechnęła i ruszyła za nim. Kiedy już wyszli od razu przeniosłam wzrok na blondyna- Dzięki za pomoc, nie chciałam im przeszkadzać. Jeśli wiem, co mam na myśli- chłopak przez ułamek sekundy wyglądał na zawiedzionego, jednak mimo to szeroko się uśmiechnął i pokiwał głową- Chociaż mam cichą nadzieję, że nie zostawisz mnie samej-sprostowałam od razu, na co on tylko uśmiechnął się jeszcze szerzej i poklepał miejsce koło siebie na kanapie. Zaśmiałam się pod nosem i posłusznie usiadłam obok niego.
- Grasz na gitarze?- spytał, wskazując na instrument stojący w roku pokoju.
- Raczej pogrywam- uśmiechnęłam się w jego stronę, na co chłopak zaciekawiony nie odrywał wzroku od przedmiotu. Widząc jego twarz, ręką wskazałam że jeśli chce może ją wziąć- Ale jak zrobić coś Hope, to możesz być pewien, że ja zrobię coś tobie- dorzuciłam, kiedy chłopak usiadł na kanapie z gitarą w rękach. Spojrzał na mnie z udawanym przerażeniem, na co ja tylko szturchnęłam go w ramię.
- Hope? Nadzieja?- podniósł na mnie wzrok, jednak bardzo szybko go spuścił zawieszając go na strunach instrumentu. Nie odpowiedziałam, tylko przyglądałam się jak blondyn zaczyna grac nieznaną mi melodię. Dopiero po chwili zorientowałam się, że chłopak gra moją ulubioną piosenkę.
- As long as you love me- stwierdziłam, nie odrywając swoich tęczówek od gitary.
- Moja ulubiona piosenka- powiedzieliśmy jednocześnie, na co oboje zareagowaliśmy wybuchem śmiechu. Spojrzałam na zegarek leżący na telewizorze. Była dwunasta, co oznaczało że muszę zacząć szykować obiad, bo moja mama zaraz przywiezie Caitie.

Przewróciłam oczami na widok Nialla, który postanowił zjeść to, co przed chwilą zrobiliśmy. Trzepnęłam go po rękach i wystawiłam język w jego stronę, na co blondyn posłał mi rozczarowane spojrzenie i zrobił swoją znaną smutną minkę. Pokręciłam przecząco głową, jednak chłopak tego nie zauważył, bo był zbyt zajęty przyglądaniem się leżącemu na tacy kurczakowi.
- Przecież zaraz przyjadą- zaśmiałam się przekręcając oczami. Chłopak oburzony skrzyżował ręce i zajął miejsce przy stole, z utęsknieniem spoglądając na leżące przed nim jedzenie. Przeniosłam wzrok na widok za oknem, w celu zlokalizowania, czy samochód w końcu przyjedzie, czy też nie. Na całe szczęście chwilę później na podjazd, wjeżdżał czarny samochód mojej mamy. Nie opuszczałam kuchni bojąc się, że całe jedzenie może w dziwny sposób zniknąć w towarzystwie Nialla, jego nie można zostawić nawet na chwilę samego w kuchni. Wyszłam tylko na próg nie spuszczając blondyna z oczu, na co ten tylko podniósł ręce do góry w geście niewinności. Moja mama tylko wprowadziła dziewczynę do środka i od razu pognała do pracy, bo jak twierdzi wyrwała się tylko na chwilę.
- Cześć Caitie- uśmiechnęłam się w stronę dwunastolatki, która błyskawicznie przytuliła się do mnie.
- Jestem na ciebie zła. Nie odzywałaś się do mnie- powiedziała rozżalonym tonem głosu, ściskając usta w cienka podkówkę.
- Obiecuję ci, że wytłumaczę ci wszystko, tylko jeszcze nie teraz. Możesz nie zrozumieć- powiedziałam w jej stronę na co ona westchnęła ciężko i przewróciła oczami.
- Mam dwanaście lat! To wcale nie tak mało! Ty masz szesnaście, więc wcale nie więcej- obroniła się krążąc wzrokiem po całym pokoju.
- Caitie, to wszystko jest skomplikowane. Zrozum mnie, wszystkiego się dowiesz w swoim czasie- zaczęłam po raz kolejny na co ona tylko delikatnie skinęła głową i uśmiechnęła się w moją stronę.
- W twojej kuchni siedzi Niall Horan a ty mi nic nie mówisz?!- powiedziała oburzona, wpatrując się maślanymi oczami w blondyna, który zdążył już zabrać się za jedzenie. Zaczarowana widokiem chłopaka dziewczyna błyskawicznie znalazła się w kuchni i usiadła naprzeciwko niego nie spuszczając z chłopaka spojrzenia ani na chwilę. Zaśmiałam się pod nosem. Blondynowi na całe szczęście to nie przeszkadzało, cały czas szeroko uśmiechał się w stronę zauroczonej dwunastolatki.

Zamknęłam za sobą drzwi do pokoju i z westchnieniem rzuciłam się na swoje łóżko. Jest dopiero piętnasta, a ja mam ochotę położyć się spać i obudzić się dopiero po wyjeździe mojej kuzynki. Najwyraźniej postawa Nialla nieźle ją zauroczyła, bo nie chce odstąpić go na krok. Na całe szczęście ze zbawieniem przyszła Vanessa, która dała mi szansę na odpoczynek. Nie dość, że Caitie ciągle nawija o swojej najlepszej przyjaciółce, która wyjechała na całe wakacje na Hawaje, to jeszcze ciągle marudzi, że nie wzięła ze sobą lakieru do włosów. Niedługo tu wykituję. Jedyny plus jest taki, że wzięłam ze sobą gitarę i mam chwilę świętego, niezaburzonego przez nic spokoju. Zaczęłam grac jakąś melodię, która ostatnio ciągle chodzi mi po głowie. Pewnie musiałam to usłyszeć w radiu, które jak na złość nie chce się przestawić na inną stację. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, po czym w pomieszczeniu znalazł się blondyn. Szybko zamknął za sobą drzwi i spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Co przed chwilą grałaś?- z jednej strony miałam ogromną ochotę wyrzucić go z mojego pokoju, ale z drugiej strony naraziłabym go tym samym na kolejne wyznania miłosne Caitie. Postanowiłam ten jeden raz się na niego nie wydrzeć.
- Sama nie wiem. Gdzieś to słyszałam i nie mam pojęcia co to jest- odpowiedziałam, na co chłopak uśmiechnął się, usiadł obok mnie. Wyciągnął ręce, jakby pytając czy mogę mu podać gitarę. Wzruszyłam ramionami i podałam mu przedmiot, sama siadając po turecku. Blondyn zaczął grać melodię, którą ja grałam przed chwilą. Przez dłuższy czas, nie odrywałam wzroku od gitary, jednak kiedy chłopak zaczął śpiewać pierwsze wersy, zaciekawiona podniosłam na niego oczy. Niall śpiewał, jednak ani na chwilę nie oderwał wzroku z jednego punktu, w który się wpatrywał- Już chyba, dlaczego wszyscy tak szaleją za twoim głosem- uśmiechnęłam się do niego, na co ten tylko spuścił głowę cały zarumieniony. Mimowolnie się uśmiechnęłam, nie odrywając od niego swojego wzroku. Po dłuższej chwili chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się w moją stronę- Następnym razem cię nagram i ustawię sobie na dzwonek- szturchnęłam go w ramię, na co on ponownie oblał się rumieńcem i nieśmiało uśmiechnął w moją stronę.


LENA

- Przecież wam zapłaciłam. Nie rozumiem o co chodzi- mruknęłam beznamiętnie, kierując swoje słowa w stronę chłopaka o brązowych włosach, usilnie wpatrującego się w moją twarz.
- Procenty słońce- mruknął, przysuwając się do mnie bliżej. Przewróciłam oczami i odsunęłam się od niego- Możemy to załatwić inaczej- nawet nie ukrywał zawziętego wpatrywania się w mój biust, kontynuując swoją przemowę.
- Nie chrzań, tylko mów ile chcesz- odepchnęłam go od siebie, znudzona krzyżując ręce.
- Cztery tysiące. O siedemnastej za cztery dni- wstał ze swojego miejsca po czym przybliżył się do mnie- A jeśli nie, załatwimy to inaczej- szepnął przechodząc obok mnie. Skrzywiłam się, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Debil. Myśli, że mnie przestraszy jakimiś marnymi tekstami, ala mafia? Nie ta bajka. Poza tym, jakby nie patrzeć cztery tysiące to wcale nie tak dużo. Wystarczy wkręcić rodzicom, że chciałabym sobie kupić nową torebkę, albo buty i pieniądze już będę miała. Nie uda mu się mnie zastraszyć. Zresztą, staram się z tym skończyć. Może i dobrze mi zrobi jakiś samotny wyjazd, chyba powinnam odpocząć od tego wszystkiego co się dzieje i działo niedawno. Dno. Zwyczajne dno.


VANESSA

- Za godzinę bądźcie u nas. Powinniśmy się wyrobić- stwierdził Liam, nie odrywając ode mnie swoich tęczówek. Skinęłam głową i delikatnie się do niego uśmiechnęłam.
- Na szczęście zaraz przyjedzie moja mama i nie będziemy musiały brać Caitie. Za to weźmiemy ze sobą naszą przyjaciółkę- dorzuciłam, na co on jak i Liam energicznie pokiwali głowami. Zamknęłam za nimi drzwi i jeszcze chwile stałam przy nich, chcąc upewnić się że już poszli. Kiedy weszli do swojego domu, pędem pognałam do pokoju swojej przyjaciółki i zaczęłam bardzo szybko mówić o zaproszeniu nas na ognisko.
- Nic nie zrozumiałam, Ness uspokój się- mruknęła dziewczyna, znudzona moją uradowaną postawą.
- Idziemy dzisiaj na ognisko do chłopaków- powiedziałam wolniej, jednak nie ukrywając ekscytacji w głosie. Rudowłosej mimowolnie zaświeciły się oczy, jednak w odpowiedzi wzruszyła ramionami i zajęła się swoją książką- Coś przede mną ukrywasz- raczej stwierdziłam niż zapytałam i przysiadłam się obok dziewczyny.
- Błagam cię, wyjdź- jęknęła przewracając kolejną stronę w książce. Wystawiłam jej język, jednak westchnęłam i opuściłam pomieszczenie. Trzeba przygotować się na wyjście do chłopaków, przecież muszę jakoś wyglądać, skoro będzie tam LIAM.


WERONIKA

Narzuciłam na siebie brązowe rurki i dłuższy sweter. Skoro to ognisko, może być mi chłodno jeśli nie wezmę nic grubszego. Schowałam telefon do kieszeni i zasłoniłam zasłony w oknie. Szybkim ruchem poprawiłam pościelone łóżko i stanęłam przed lustrem. Trochę poprawiłam makijaż, który ograniczał się jedynie do tuszu do rzęs. W sumie, to nigdy nie lubiłam się zbytnio malować. Zazwyczaj wystarcza mi tusz, ewentualnie kredka i to wszystko. Poza tym nie lubię marnować czasu na robienie makijażu, wolę go poświęcić na coś pożyteczniejszego. Rozplątałam swojego warkoczyka, w celu zawiązania go od nowa. Nieco zdążył mi się już zepsuć. Zrobiłam koka, wplątując w niego warkoczyka. Wpakowałam do kieszeni jeszcze tusz do rzęs i zapięłam swój ulubiony, kolorowy zegarek na nadgarstku, po czym wyszłam ze swojego pokoju gasząc światło.
- Idziemy na ognisko, a nie na wybory Miss Arizona- zironizowała Ness, widząc wystrojoną przyjaciółkę. Blondynka tylko się zaśmiała i zaczęła swój wykład na temat, dlaczego trzeba zawsze dobrze wyglądać. Może i fakt, ale jakby nie patrzeć szpilki na ognisko? Serdeczne gratulacje za praktyczność, Lena.

- To jest Eleonor, a to są Weronika, Lena i Vanessa- przedstawił nas Louis, nie spuszczając wzroku z osoby, którą nam przedstawił.
- Miło mi- powiedziała na odczepne, obdarzając mnie morderczym spojrzeniem. Muszę powiedzieć, że po pierwsze aż mnie zmroziło, a po drugie zauważam, że chyba się nie polubimy. Puściłam jej sztuczny uśmiech i przewracając oczami, przybiłam piątkę z Louisem.
- Jestem dziewczyna Louisa- powiedziała, z naciskiem na słowo znajdujące się w środku jakże prostego i przepełnionego jadem zdania. Kiwnęłam głową ze zrozumieniem i uśmiechnęłam się do dziewczyny. Odwzajemniła gest, jednak mimo wszystko wyczułam w niej nutę rozdrażnienia moim pobytem w tym domu. Nic z tego nie rozumiem. Ani razu jej nie wiedziałam, nie znałam jej imienia. Nawet nie wiedziałam, że ktoś taki jak ona istnieje, a tu już od progu nienawiść. No w sumie, coś zaczyna się dziać. Zobaczymy kto wysiądzie pierwszy, ja czy ona. Chociaż patrząc na moją przeszłość, moja psychika może wydawać się nie do końca silna, to i tak wydaje mi się że daję radę. A jeśli nie, zawsze mogę się wyprowadzić, albo.. a nie ważne co albo, jeśli będzie trzeba to coś wymyślę.

- Weronika, pójdź z Niallem, bo on po drodze pewnie już wszystko zje- stwierdził Zayn, lustrując blondyna wzrokiem. Chłopak tylko powiedział coś pod nosem i pociągnął mnie za rękę w kierunku wejścia do ich domu.
- Zawsze ja- mruknął pod nosem blondyn. W odpowiedzi wybuchnęłam śmiechem i klepnęłam go w ramię, na co ten wystawił mi język. Stanęliśmy w progu kuchni. Muszę powiedzieć, że w domu jest o wiele cieplej niż na dworze. Mogłam jeszcze wziąć sobie kurtkę, bo później pewnie będzie jeszcze chłodniej. Blondyn podał mi jakąś miskę, sam również wziął coś ze stołu i razem wróciliśmy do reszty. Usiadłam na poprzednim miejscu, po czym zlustrowałam wszystkich siedzących wkoło nas znajomych. Vanessa zawzięcie rozmawiała o czymś z Liamem, który EWIDENTNIE Z NIĄ FLIRTOWAŁ. Powiem jej o tym wieczorem. Pewnie znowu się totalnie zarumieni i spuści głowę, ale lepiej żeby wiedziała, że i ja tak sądzę. Zayn i Harry nie spuszczali wzroku z mojej kochanej blond – przyjaciółki, której uwaga dwóch chłopków wcale nie robiła problemów, wręcz przeciwnie. Śmiała się w najlepsze i flirtowała równo z obojga. Chyba będą z tego kłopoty. Louis zniknął gdzieś ze swoją dziewczyną, która od początku mojego przyjścia patrzy na mnie z jawna nienawiścią i wrogością. Gdybym tylko wiedziała, cóż ja jej zrobiłam.. Co do Nialla. Niall jak Niall, siedzi i objada się wszelkiego rodzaju jedzeniem. Widząc, że mu się przyglądam szeroko się uśmiechnął i wrócił do jedzenia. Zaśmiałam się pod nosem i zawiesiłam wzrok na palącym się ognisku. Chwilę później poczułam jak ktoś siada obok mnie. Zaciekawiona któż to jest podniosłam głowę.
- Też lubisz patrzeć w ogień?- spytał blondyn, przysuwając się do mnie bliżej. Skinęłam głową, ponownie przenosząc wzrok na ognisko. Chłopak przyglądał mi się chwilę, po czym ściągnął swoją kurtkę z oparcia leżaka, na którym siedzieliśmy i narzucił ją na mnie- Czuję się zazdrosny. Wyglądasz ładniej w mojej kurtce niż ja- stwierdził, na co ja wybuchnęłam śmiechem.
- Nie prawda, do twarzy ci w niej- uśmiechnęłam się, nie patrząc na niego. Wiedziałam, że jeśli tylko odwrócę na niego wzrok zaraz cała się zarumienię i tyle będzie z mojej spokojnej i opanowanej strony. Kątem oka spojrzałam na blondynka, który sam cały się zaczerwienił, jednak mimo to ciągle się uśmiechał. Nawet nie wiedziałam, że nieśmiali chłopcy są tak uroczy. No na przykład taki Niall. Mogę sobie dać rękę uciąć, że dziewczyny, które mają chociaż trochę serca i rozumu, od razu poszłyby za nim w ogień. Trochę dziwi mnie, że to właśnie blondyn jest jakby.. wykluczany z zespołu. Jak dla mnie, wydaje się być najsympatyczniejsza osobą, jaką kiedykolwiek poznałam. Ma wspaniały głos, świetne poczucie humoru i jest niezaprzeczalnie uroczy. Czego chcieć więcej?
______________________________________________________________

Witajcie niewiasty! Jak tam przed wakacjami? *______*


Rozdział tradycyjnie długi. Mam nadzieję, że chociaż trochę was ciekawi, a nie przynudza, jak ja teraz. Cóż, specjalnie dla was założyłam tego Twittera. I powiem wam, że dobrze zrobiłam. Możecie do mnie śmiało pisać tam, jak i na GG. Naprawdę nie gryzę. Jestem teraz ewidentnie znudzona i czekam na jakieś ciekawe osoby. ^^

Rozdziału nie spodziewajcie się za prędko. W piątek po zakończeniu roku wyjeżdżam nad morze. No, w sumie to jak na razie tylko na jeden dzień, ale JA TAM WRÓCĘ. I to wcale nie jest groźba. Jeśli mielibyście jakieś pytania to piszcie na GG, tam jestem nawet kiedy nie mam internetu. 
W ZAKŁADKACH POJAWIŁ SIĘ "SPAM". TAM MOŻECIE ZAREKLAMOWAĆ SWOJE BLOGI, SZCZEGÓŁY PO KLIKNIĘCIU W ZAKŁADCE.

Jeśli chciałabyś być informowana o nowych notkach na tym blogu pisz na GG ( 23799456 ), bądź podaj swój Twitter w komentarzu, z dopiskiem, że chcesz być informowana. Sama się nie domyślę. : D

14 komentarzy:

  1. Cudowny, bardzo mi się podoba. Zastanawiam się nad Leną, wydaję się trochę dziwna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już ostatnio wspomniałam to uwielbiam Weronikę :** Jest moją ulubioną postacią w tym opowiadaniu, może dlatego że najwięcej piszesz z jej perspektywy, ale również dlatego że to moja siostrzynna dusza =D Niall chyba się w niej podkochuje i ona także coś do niego czuję ;) Co do Van i Liam'a to oni muszą być razem to rozkaz ^^ A Lena kogo wybierze?? Czkam na kolejny i życzę udanych wakacji!! x3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to opowiadanie ! :) yeey , weronika I Niall sa slodzudcy :) xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne , świetne ,świetne!
    Boże jak ja kocham Twojego bloga!
    Rozdział tradycyjnie zajebisty.
    Akcja pomiędzy Niall'em a Weroniką się rozkręca.
    Widać ,że dziewczyna przekonuje się do Horana.
    Vanessa i Liam = ♥
    I jeszcze Lena... Cóż moim zdaniem powinna być z Zayn'em.
    Tak jakoś mi do niego pasuje.
    Czekam na nexta.
    Życzę weny i udanych wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam kocham Lenę♥
    Lubię długie rozdziały, bo są zawsze takie arrr.
    Hahaha, wiem że ciężko to "arrr" zrozumieć ale to duży pozytyw;)
    Czekam na kolejny rozdział.
    I udanych wakacji

    OdpowiedzUsuń
  6. Weronika i Niall pasują do siebie, nie ma co ; ) A ja rozgryzłam chyba skąd się znają ; )) ciekawe czy miałam rację, poczytamy zobaczymy. pisz szybciutko i zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty powinnaś być pisarką. Dziewczyno masz wielki talent , gdybyś napisała książkę to na pewno miałabyś dużo czytelniczek , na pewno mnie. Tak dokładnie wszystko opisujesz , obserwacje świata. Snujesz głębokie przemyślenia na temat wszystkiego. Każdy ruch jest dokładnie opisany. Wczytuje się w napisany przez Ciebie tekst. Pochłaniam każde słowo. Gdy czytam zapominam o świecie a próbuje się znaleźć w świecie stworzonym przez Ciebie. Czytam już twoje drugie opowiadanie a wcale się nie nudzę. Zazdroszczę Ci talentu chciałabym co najmniej w połowie pisać tak jak ty. Każdy przez Ciebie rozdział na pewno mnie zachwyci , wiem to. Czasami bym chciała abym mogła napisać chodź jeden rozdział tak jak ty. Tak cudownie. Chciałabym aby moje opowiadanie stało się tak doskonałe tak jak twoje. Dziewczyno ja powinnam wziąć z Ciebie przykład . Ty zasługujesz na dużo więcej niż zwykłe komentarze. Bardzo się uciesze a nawet więcej gdy odwiedzisz mojego bloga dasz jakąś radę napiszesz komentarz. To był by dla mnie zaszczyt. Jak byś weszła na chociaż jednego mojego bloga. Najbardziej zależy mi na tell me a lie link w profilu. Te opowiadanie nie jest tak doskonałe jak twoje chociaż się staram . Bym skakała z radości gdy byś odwiedziła tego jedynego bloga. Ja powinnam brać z ciebie przykład.
    Verson ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. <3.<3
    Czytam twe opowiadanie i moje myśli, to tylko " me gusta, me gusta, me gusta " i tak w nieskończoność. :D
    Niall pasuje idealnie do Weroniki. Aż się prosi o romansik, choć wiem, że z nieśmiałością Niallera, to raczej trudno będzie. ;D
    Faktycznie, jak sobie wyobraziłam te jego rumieńce, to aż mi się piszczeć zachciało ... :D
    naj bar dziej za je bi ste opo wia da nie ja kie czy ta łam na tym glo bie . ^^ :D
    czekan na następne oczywiście ! A jak masz ochotę, do i do mnie wpadnij, prawie nowy rozdział jest na " I want (...) " :) pozdro ! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok, wcześniej nie miałam czasu. To poprawianie ocen po prostu doprowadzało mnie do szału, więc nie czytałam tego bloga. Teraz jest luz, więc zaczęłam. I JEST ŚWIETNIE!
    Naprawdę, strasznie podoba mi się twój styl pisania. Wszystkie uczucia opisujesz tak szczegółowo, że bez problemu sobie wszystko wyobrażam.
    Bardzo podoba mi się postać Weroniki. Przypomina mi ona Vivienne, też tak stroni od ludzi i też coś ją ciągnie do Niall'a :) Vanessa i Lena też mi się podobają. Ciekawe, w co wplątała się blondynka? Ona kojarzy mi się z Chanel.
    Czekam na kolejny ;*

    http://99-dni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny rozdział :D
    musze nadrobić straty. ; )
    http://buubsonlove.blogspot.com/
    + dodałam do obserwowanych.
    i wpadnij do mnie. ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. No wreszcie miałam czas aby sobie spokojnie przeczytać to opowiadanie. Podoba mi się, jak rozkręca się akcja między Niall'em, a Weroniką. Fajnie, fajnie. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam twoje blogi są niesamowite żałuję że dopiero teraz go znalazłam, a tyle spędziłam popołudni czytając inne opowiadania które nie bardzo przypadały mi do gustu. Zapraszam do mnie pojawił się pierwszy rozdział =]wszystkomaswojsens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. I wanted to thank you for this fantastic read!
    ! I absolutely enjoyed every little bit of
    it. I've got you book-marked to look at new things you post… wiÄ™Cej info tutaj, http://iycompany.sshel.com/board/index.php?mid=news&document_srl=1458

    OdpowiedzUsuń