niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 3.


WERONIKA


Stanęłam w progu kuchni, czego już po chwili pożałowałam ze względu na fakt, iż Vanessa i Lena spojrzały na mnie błagalnym wzrokiem. Bardzo dobrze wiem, że ja jako jedyna osoba w całym naszym domu potrafię cokolwiek ugotować. Mama Vanessy jak i Van, nie dają sobie rady w kuchni. Zazwyczaj, kiedy starają się zrobić obiad cierpi na tym cała kuchnia. Tak samo jak moja mama, nigdy nie potrafiła. Zawsze w domu gotował mój tato, który również mnie nauczył bez większych problemów obsługiwać się garnkami w kuchni. Westchnęłam ciężko i wskazałam ręką, żeby wyszły z kuchni. Brunetka posłała mi buziaka w powietrzu i ciągnąc za sobą blondynkę, opuściła kuchnię. Spojrzałam na przyjaciółki, jeszcze zanim wyszły. Czasem zadziwia mnie fakt, że Lena może ciągle chodzić w sukienkach. Osobiście lubię w nich chodzić, ale tylko czasami. Zazwyczaj mnie denerwują. 


Po zrobieniu obiadu dziewczynom, udałam się do swojego pokoju i wzięłam leżące na łóżku, wcześniej przygotowane ubrania. Mam tylko pół godziny, żeby się ubrać i dojechać do ortodonty, u którego jestem dzisiaj umówiona. Mogę się założyć, że kiedy od niego wrócę nie będę mogła jeść, mówić ani normalnie otwierać ust przez najbliższe dwa dni. Zawsze tak kończą się wizyty, które zaczynają mnie doprowadzać do szału a będą jeszcze trwały co najmniej rok. Na moje nieszczęście mam tyle wad jeśli chodzi o zęby, że ich leczenie potrwa jeszcze stosunkowo długo.


Wrzuciłam telefon do swojej kieszeni i poprawiając bandaż na ręce wyszłam z domu, kierując się w stronę gabinetu. Z tego co mi wiadomo, dziewczyny idą dzisiaj do kina z dwoma chłopakami, z wczoraj poznanych idoli moich przyjaciółek. Jestem świadoma, że Lena nie podejdzie do tego wszystkiego szczególnie poważnie. Mogę się założyć, że złamie któremuś z nim sich serce. Zawsze tak robi, bo jak twierdzi faceci to debile. Może i jest w tym trochę racji, ale nie sądzę żeby krzywdzenie innych ludzi było dobrym rozwiązaniem, jeśli chodzi o kontakty z innymi ludźmi. Co prawda, nie mam zbyt dużo do powiedzenia na ten temat ze względu na to, że raczej staram się unikać bliższych spotkań z innymi, ale jakby nie patrzeć czasem wydaje mi się, że wiem więcej niż blondynka. Lubi wykorzystywać ludzi, a mimo to zawsze ma takie ogromne szczęście i wszystko jej się udaje. Chyba mnie potrafię tego zrozumieć. Jedyny plus jest taki, że będzie z nią Vanessa, która jako jedyna potrafi przemówić jej do rozsądku. Mimo że się przyjaźnimy, mnie nigdy nie posłuchała. Zawsze i tak stawiała na swoim twierdząc, że ja i tak nie mam racji.


Usiadłam na jednym z krzeseł w poczekalni, dopiero teraz zauważając że usiadłam obok blondyna, którego miałam okazję wczoraj poznać. Błyskawicznie odwróciłam od niego swój wzrok i zajęłam się czytaniem książki, którą wzięłam ze sobą. Chłopak szturchnął mnie w rękę, więc byłam zmuszona oderwać swój wzrok od strony w książce.
- Znowu się spotykamy- uśmiechnął się do mnie chłopak, lustrując wzrokiem książkę, którą trzymałam w rękach. Podniosłam ją tak, żeby mógł zobaczyć okładkę- Romeo i Julia? Lubisz dramaty czy wielką miłość?- spytał, przyglądając się okładce książki.
- Lubię oba- stwierdziłam, przenosząc wzrok na uśmiechniętą twarz chłopaka. Skinął głową ze zrozumiem, przenosząc wzrok na uważnie przyglądającą się nam starszą kobietę. Otworzyłam książkę na ostatnio przeczytanej stronie i skupiłam całą swoją uwagę na zapisanych na niej słowach. Zawsze miałam słabość do książek, w których pokazana byłą wielka miłość. Nawet nie wiem dlaczego aż tak mnie do nich ciągnęło. Po prostu były dla mnie tak strasznie oderwane od rzeczywistości, że nie potrafiłam się od nich oderwać. Były jakby nieodłączną częścią mojego życia i pomimo tego, że wiedziałam iż mi się coś takiego nigdy nie przytrafi, nie umiałabym przestać czytać podobnych książek. Czułabym się, jakby ktoś oderwał kawałek mnie i wyrzucił go przez okno.
- Horan, zapraszam do środka- przed drzwi prowadzące do gabinetu ortodontycznego, wyszła asystentka z kruczoczarnymi włosami i cwanym uśmiechem. Wyglądała młodo, miała nie więcej niż dwadzieścia lat. Spojrzała na blondyna i posyłając mu flirciarski uśmiech, pokazała ręką żeby udał się za nią. Chłopak uśmiechnął się w jej stronę i podniósł się z miejsca, posyłając mi szeroki uśmiech. Przeniosłam wzrok na swoją książkę, po raz kolejny zajmując się czytaniem.


- Do zobaczenia za dwa miesiące, Weroniko- skinęłam głową i chwyciłam za klamkę. Ze względu na ciągle krwawiące dziąsło byłam zmuszona trzymać w buzi wacik i nie mogłam odezwać się ani słowem. Jęknęłam cicho, ze względu na nadal bolące zęby i stanęłam przy recepcji, podając rachunek i pieniądze. Po otrzymaniu pokwitowania, odwróciłam się i niechcący na kogoś wpadłam. O mało co się przewróciłam, jednak osoba którą zdążyłam już staranować przytrzymała mnie i na szczęście nie wylądowałam na podłodze.
- No cześć- zaśmiał się znajomy mi głos, nie wypuszczając mnie ze swoich objęć. Podniosłam głowę do góry i zauważyłam Nialla, który szeroko się do mnie uśmiechał. Skinęłam głową i wydostałam się z jego uścisku, po czym ręką wskazałam na buzię- Rozumiem, że bolą cię zęby- przytaknęłam ruchem głowy, poprawiając swoją koszulkę. Chłopak zaśmiał się delikatnie i wyciągnął ramię w moją stronę- Odprowadzić cię?- spytał chłopak, nie odrywając ode mnie wzroku. Wzruszyłam ramionami i łapiąc jego ramię, ruszyliśmy w drogę powrotną- Miałabyś ochotę wieczorem pójść ze mną na spacer?- spojrzałam na niego mrużąc oczy, jednak delikatnie się uśmiechnęłam i pokiwałam głową.




NIALL


Zamknąłem za sobą drzwi i odwróciłem się do nich tyłem. Przed sobą zauważyłem czwórkę chłopaków którzy z iskierką w oczach patrzyły w moją stronę. Zmarszczyłem brwi, nie do końca wiedząc o co im tak naprawdę chodzi i ruszyłem przed siebie, chcąc ich wyminąć. Niestety mi się to nie udało, bo Zayn pociągnął mnie za ramię, jednocześnie blokując wszystkie moje ruchy. Wspomógł go Harry, który z wielkim uśmiechem przyglądał się mojej zdezorientowanej twarzy.
- Podoba ci się nasza nowa sąsiadka!- krzyknął uradowany Louis, z ogromnym uśmiechem.
- Co? Chyba was pogrzało- mruknąłem od niechcenia, przewracając oczami. Miałem zamiar zakończyć rozmowę, jednak moi przyjaciele nie zgadzali się z moją wersją wydarzeń i nadal blokowali moje ruchy.
- Chrzanisz. Podoba ci się- podrzucił Harry, nie odwracając ode mnie przenikliwego spojrzenia.
- Znam ją od wczoraj, więc mi się nie podoba. Jakby nie patrzeć, żeby ktoś się komuś spodobał to najpierw musisz tego kogoś poznać- stwierdziłem, znacząco patrząc na Zayna. Mulat spojrzał na mnie po czym spuścił głowę w dół i kawałek się odsunął. Usatysfakcjonowany faktem, iż będę mógł mieć chociaż chwilowy święty spokój, wyminąłem ich i udałem się do kuchni. Liam widocznie nie chciał dać mi spokoju, bo ruszył za mną.
- Ale przyznaj, jest ładna- stwierdził, siadając na krześle. Spojrzałem na drzwi, upewniając się że żadnemu z chłopaków nie przyszło do głowy podsłuchiwać naszej rozmowy.
- Nawet nie o to chodzi. Po prostu wiem, że skądś ją znam. Tylko nie potrafię przypomnieć sobie skąd. Mam wrażenie, że ona też wie że się znamy, ale też nie wie jak i dlaczego. Strasznie dziwne uczucie- westchnąłem, siadając na krześle naprzeciwko niego.
- Porozmawiaj z nią. Może właśnie ona wie. Postaraj się ją poznać.
- Umówiłem się z nią dzisiaj. Muszę się dowiedzieć, czy znam ją naprawdę czy mam po prostu jakieś przewidzenia, których nie potrafię zrozumieć.
- Pogadam jeszcze z Vanessą. Dobrze się znają, może coś mi powie- skinąłem głową i kończąc robi sobie kanapkę, wyszedłem z kuchni. Usiadłem przy telewizorze i zająłem się uważnym przyglądaniem się postaciom w kreskówkach. Chwyciłem pilota i po raz kolejny przeglądałem wszystkie możliwe kanały szukając czegoś wartego mojej uwagi. 


- Zemsta jest słodka- z dumą stwierdził Louis, siadając obok mnie na kanapie. Spojrzałem na niego dziwnym spojrzeniem, dopiero po chwili rozumiejąc o czym mówi. Do salonu wpadł wściekły Zayn, nie przestający się drapać. Zdenerwowany spojrzał na Louisa, który praktycznie zwijał się ze śmiechu- Swędzący proszek zawsze spoko- wydukał przez śmiech. Sam wybuchnąłem głośnym śmiechem widząc biegającego po całym domu Zayna, z mocno wkurzoną miną. Błyskawicznie wbiegł do swojej łazienki, chwil później można było usłyszeć tylko lecącą wodę z prysznica. Po raz kolejny wybuchnąłem śmiechem i kręcąc głową zająłem się jedzeniem swoich chipsów. 
- Ja mam randkę za godzinę!- przez dłuższą chwilę, mogliśmy słyszeć narzekania wkurzonego Zayna, które dobiegały z łazienki. 
- Tylko pomogłem tej naiwnej dziewczynie- mruknął Louis i wzruszając ramionami udał się w kierunku drzwi wyjściowych- Idę po marchewki- wytłumaczył i zabierając swoje klucze z wieszaka, opuścił dom. 
- Oddaj moje spodnie ty nędzna niewiasto!- ryknął Harry, stając w progu salonu. Najwidoczniej również szukał Louisa, bo gdy zobaczył że już go tutaj nie ma tylko machnął ręką i powędrował na górę, jak mniemam ubrać spodnie. Westchnąłem, wyłączyłem telewizor i ruszyłem w kierunku swojego pokoju.




WERONIKA


- Kurwa- mruknęłam, kiedy potknęłam się o krawężnik i jak długa runęłam na chodniku. Westchnęłam ciężko i podniosłam się. Nie ma to jak wysłać swoją córkę, która może tragicznie zginąć na zakupy. Ja rozumiem, że jeśli skończy się mleko w domu, to jest jakiś niewielki problem, ale żeby tak od razu wszczynać akcję ratunkową i drzeć się na mnie, bo wypiłam mleko to chyba lekka przesada. Nawet nie mam pojęcia, dlaczego to ja muszę iść na zakupy. Każdy mieszkający w tym domu osobnik, mógł to mleko wypić. Gdybym była mądrzejsza, zwaliłabym winę na Vanessę. Szybszym krokiem ruszyłam w stronę najbliższego sklepu, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Chodzenie po mieście, którego totalnie nie znam wcale nie należy do moich ulubionych zajęć. Wręcz przeciwnie. 
- Cześć Weronika- spojrzałam w stronę, z której dobiegał głos. Przede mną stał uśmiechnięty chłopak, trzymający siatkę z marchewkami.
- Cześć..- zaczęłam, jednak wyleciało mi z głowy jego imię.
- Louis- podrzucił, śmiejąc się pod nosem.
- Zwał jak zwał- mruknęłam pod nosem, jednak szeroko uśmiechnęłam się w jego stronę- Przepraszam, spieszę się- dorzuciłam i błyskawicznie ruszyłam przed siebie.




NIALL


Zapukałem do drzwi domu Weroniki i uważnie przyglądałem się klamce. Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła rudowłosa dziewczyna, nieśmiało się do mnie uśmiechając. Wcześniej nawet nie zauważyłem, że dziewczyna jest aż tak ładna. Myśli skupiłem na fakcie, że muszę ją skądś znać, nawet nie zwracając uwagi na jej wygląd. Jej lekko blada cera, idealnie pasowała do rudych włosów i dużych, zielonych oczu. Dziewczyna zauważając, że uważnie jej się przyglądam zamknęła za sobą drzwi i stanęła naprzeciwko mnie.
- Do parku?- spytałem, jakby otrząsając się z transu w jaki potrafiła wprowadzić mnie dziewczyna.
- Jasne- uśmiechnęła się w taki sposób, który jakoś dziwnie wpłynął na bicie moje serca. Wolnym krokiem skierowaliśmy się we wskazaną wcześniej stronę. Spojrzałem na dziewczynę, która zawiesiła swój wzrok na jednym z szyldów sklepowych. 
- Co ci się stało w rękę?- spytałem, spoglądając na zabandażowaną rękę dziewczyny.
- Wiesz, jakby nie patrzeć jestem jedną z najbardziej pechowych osób na świecie. Zahaczyłam się o zasłonę i spadłam na szklany stolik, to znaczy tylko ręką na niego spadłam co i tak wystarczyło, żeby założyli mi dziewięć szwów. U mnie to norma- obojętnie wzruszyła ramionami, podnosząc na mnie wzrok- Poboli i przestanie- dorzuciła, uśmiechając się w moją stronę.




VANESSA


Usiadłam przed telewizorem z paczką ciastek czekoladowych w ręku. Kompletnie nie miałam co robić, ze względu na to, że moja przyjaciółka gdzieś wyszła, a Lena poszła na randkę z kolejnym naiwnym chłopakiem, który jeszcze nie miał okazji poznać jej natury. Już wcześniej wróciłam z kina, w którym byłam z Liamem i muszę przyznać, że ten chłopak ma w sobie coś, co nieźle do niego przyciąga. Nie wiem co to jest, ale jego opiekuńczość i troska, jaką obdarza praktycznie wszystkich jest imponująca. Widać, że to on jest najbardziej odpowiedzialny spośród jego znajomych, przejmuje się nimi i mogę się założyć, że jest trochę jak ich ojciec. Nie byłam w sumie z nimi wszystkimi naraz, żeby jakoś to ocenić, ale myślę że właśnie tak jest. 


Zastanawia mnie, gdzie poszła moja kochana i aspołeczna Weronika. Powiedziała, że opowie mi kiedy wróci, bo teraz nie ma czasu. Naprawdę mnie to zaintrygowało, dziewczyna raczej unika wychodzenia z domu, pomijając wycieczki z gitarą, które nawet nie wiem gdzie prowadzą. Nikt nie wie, gdzie ona tak naprawdę się udaje. Kiedy byliśmy jeszcze w Polsce, również podobnie znikała i do tej pory nie mam pojęcia, gdzie wtedy chodziła. Mam tylko nadzieję, że tak gdzie jest, jest bezpieczna i nic specjalnego jej nie grozi. Martwię się o nią bardziej niż ktokolwiek. Ona tylko udaje taką silną, dobrze wiem że przeżywa wszystko co się dzieje, w tym samym stopniu co ja. Może i chce wszystkim pokazać, że ją to nie rusza, co jej nawet wychodzi, ale jako jej przyjaciółka jesteś świadoma faktu, że jest jej okropnie ciężko. Zważając na śmierć jej ojca i dotyczącą tego depresję, nie mam co do tego wątpliwości. 


Przebrana w za dużą koszulkę i krótkie, jeansowe spodenki wróciłam przed telewizor. Mój zamiar oglądania nudnych filmów, został przerwany przez dźwięk dzwonka. Ziewnęłam, jednak w szybkim tempie znalazłam się pod drzwiami. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi, a przede mną zauważyłam sylwetkę Liama.
- Nie przeszkadzam?- spytał uśmiechnięty, nie przerywając uważnego przyglądania się mojej osobie.
- Pewnie, że nie. Poza tym strasznie się nudzę, wszyscy mnie olali- westchnęłam i odsunęłam się, żeby wpuścić chłopaka do środka.
- Dobrze się składa, ponudzimy się razem- odpowiedział, wchodząc do środka. Zaśmiałam się pod nosem i ręką wskazałam, żeby poszedł za mną. Chłopak z wielkim uśmiechem, podążył we wskazanym przeze mnie kierunku- Przyniosłem jakąś komedię. Mówili, że jest fajna- pokazał pudełko z płytą.
- Ratujesz mi życie- stwierdziłam i wzięłam od niego płytę. Włączyłam odtwarzacz i zaczęłam uruchamiać film. 
- Mogę ci je ratować częściej, wystarczy że napiszesz smsa- podrzucił chłopak, kiedy już usiadłam obok niego. 
- Zapamiętam to sobie- uśmiechnęłam się w jego stronę, przerzucając na niego wzrok- Następnym razem, kiedy moja przyjaciółka wyjdzie z domu i nie powie mi gdzie poszła, od razu dam ci znać.
- Weronika?- spytał, na co ja skinęłam głową- Weronika poszła gdzieś z Niallem.
- Żartujesz- stwierdziłam, bardzo dziwnie na niego patrząc. Spojrzał na mnie zamyślony i pokręcił przecząco głową- To trochę dziwne.
- Dlaczego?
- Weronika, raczej nie wychodzi z domu, to znaczy nie wychodziła z domu. Najwidoczniej zaczęła. Chyba powinnam podziękować Niallowi.
- Nie rozumiem, za co?
- Nie powinnam rozmawiać o życiu mojej przyjaciółki z kimś, kogo praktycznie nie zna. Byłoby mi głupio, wybacz- chłopak spojrzał na mnie, nie zmieniając swojego zamyślonego wyrazu twarz po czym szeroko się uśmiechnął i pokiwał głową. Jemu też powinnam podziękować, za to, że na nic nie naciska.


WERONIKA


- Cicho- szepnął w moją stronę blondyn, spoglądając za ścianę. Chłopak błyskawicznie oparł się o budynek i przyłożył palec do swoich ust. Zauważyliśmy biegnącego ochroniarza, który na całe szczęście ominął nas i pobiegł przed siebie- Poszedł- z widoczną ulgą stwierdził Niall. Wymieniliśmy spojrzenia i w tym samym momencie wybuchnęliśmy śmiechem. 
- Sprowadzasz mnie na złą drogę- stwierdziłam, kiedy już wyszliśmy z uliczki.
- Skąd miałem wiedzieć, że tam nie wolno chodzić?- skrzyżował ręce, powstrzymując się od śmiechu.
- Pisało „Wejście wzbronione”- po raz kolejny wybuchnęłam śmiechem.
- Mogłaś mi powiedzieć!- oburzył się, kręcąc głową.
- Chciałam zobaczyć twoją minę, jak się dowiesz- powiedziałam z powagą, patrząc w jego stronę. Chłopak oburzony, spojrzał na mnie z cwanym uśmiechem, na który ja momentalnie pobiegłam przed siebie. Dosyć szybko mnie złapał, oparł mnie o ścianę budynku i jedną rękę postawił obok mojej głowy- No dobra, przepraszam- powiedziałam, bez większego przekonania na co ten tylko przewrócił oczami i kawałek się odsunął.
- Jeszcze zobaczymy- powiedział prawie niesłyszalnie.
- Chyba powinnam już wracać, moja mama będzie w domu za jakieś pół godziny i będę miała wywiad- westchnęłam, na co chłopak jedynie zaśmiał się i skinął głową.


- Musimy to kiedyś powtórzyć- stwierdził chłopak, stając przed moimi drzwiami.
- Chyba masz rację- uśmiechnęłam się w jego stronę- To, do zobaczenia?- o żesz do kurwy nędzy. Czy Weronika Lewandowska, właśnie zasugerowała kolejne spotkanie chłopakowi, z którym zna się od kilku dni i który jest gwiazdą? Prawo, mała. Mogłaś rzucić się pod pociąg, efekt byłby taki sam.
- Do zobaczenia- potwierdził chłopak, szybko pocałował mnie w policzek, odwrócił się i ruszył przed siebie. Z nieodgadnionym wyrazem twarzy weszłam do domu i oparłam się plecami o drzwi wejściowe, niestety zabandażowaną ręką uderzyłam się o klamkę, czym zwróciłam uwagę wszystkich domowników.
- Żyjesz?- z salonu usłyszałam krzyk Vanessy.
- Tak, ale perfidnie mnie pojebało- stwierdziłam, przekraczając próg salonu, w którym zauważyłam również tak zwanego przyjaciela mojej przyjaciółki, czyli Liama. Pokręciłam głową i zdziwiona spojrzałam na Van- Pozwolisz, że pójdę zobaczyć, czy nie zerwałam sobie szwów- mruknęłam i w szybkim tempie pobiegłam na górę.




LIAM


- Nie wiem co zrobiłeś, ale chyba coś nowego dla Weroniki. Jak wróciła, to była totalnie nieobecna i nie kontaktowała. Poza tym, znowu się uderzyła. Nie wiem co jest z tą dziewczyną, ale ma tak ogromnego pecha, że aż mi jej szkoda- stwierdziłem, wchodząc do pokoju blondyna. Chłopak momentalnie się rozpromienił, odrywając wzrok od okna.
- To chyba dobrze- stwierdził po chwili z szerokim uśmiechem.
- Raczej tak. Poza tym, z tego co zdążyłem się dowiedzieć od Vanessy, Weronika miała jakieś problemy w szkole. Wiem też, że nie ma ojca, tylko nie mam pojęcia co i jak to się stało. Może sama ci powie, Vanessa nie za bardzo chce o tym rozmawiać. Nie dziwię jej się, możliwe że ją też jakoś przeszłość Weroniki dotknęła. Lepiej dać im czas i teraz o nic nie pytać. Jeśli będą chciały same powiedzą, poza tym krótko je znamy, więc teraz to i tak nic więcej nam nie powiedzą.
___________________________________________________________
Mówiłam, że będziecie musieli przyzwyczaić się do takich rozdziałów. Kolejny długi rozdział. Głównie dlatego, że dodaję raz a tydzień i chciałabym wam to jakoś zrekompensować. Ogólnie, to ocenę rozdziału pozostawię wam, ale powiem że nawet mi się podoba, chociaż nie ukrywać, że mógłby być lepszy. Wróciłam z wycieczki i jestem napakowana mnóstwem pozytywnej energii, pomijając kilka problemów w szkole, wszystko jest na swoim miejscu.

Nowego rozdziału, sama nie wiem kiedy możecie się spodziewać. Jeśli coś napiszę, to oczywiście od razu dodam.  Plus, zmieniłam sobie kursor na bardziej słitaśny. Mnie tam się podoba. : D

Dziękuję za miłe słowa zawarte w komentarzach jak i wiadomościach na Gadu. To naprawdę bardzo miłe, dziękuję wam za to.  Dziękuję również za wejścia, których jest już ponad 1 , 400. Co jak na dwa rozdziały, bardzo dużo. 



Jeśli chciałabyś być informowana o nowych rozdziałach, bądź zwyczajnie ze mną popisać, napisz na moje GG: 23799456 lub na Twittera.

20 komentarzy:

  1. Heja :p
    Super rozdział. Nie wiem co jeszcze... Zajebiście piszesz, bardzo przyjemnie się czyta. Czekam na nn <3
    I zapraszam do mnie:
    http://zbieramisienarefleksje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cappy jak widzę że dodałaś rozdział to serce bije mi szybciej z radości =D Uwielbiam Cię, twojego i twoj styl pisania ♥ Liam i Van do siebie pasują są podobni martwią się o innych ;)
    Zaś Weronika to jak moja siostra bliźniaczka, tylko że ja mam ojca ;\ No i ona gra na gitarze, a ja na fecie C: Chyba Niall zmieni jej życie ;]
    Napewno jeszcze to potrwa, ale będą razem :**
    Czekam na kolejny i zapraszam do mnie:
    http://there-is-only-onedirection.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne. Bardzo mi się podoba ta zmiana perspektyw w rozdziale. Zazdroszczę ci talentu pisania, mi tak nie wychodzi. Czekam na następny . ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny kursor ;) ii świetny rozdział!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :)
    Weronika się otwiera ;)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko zapowiada się ciekawie. Biorę się za czytanie poprzednich rozdziałów i będę wpadać tutaj częściej. < 3

    Zapraszam również do siebie. Zachęcam do czytania i komentowania. : D < 3
    myjudgementiscloudedliketonightssky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne.
    Dopiero dziś zaczełam czytać tego bloga bo ostatnio nie miałam czasu.
    Jest świetny !
    Mam nadzieje,że w końcu prozmawia z Weroniką o tym ,że się "chyba" znają.
    Czekam na następny z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  8. super rozdział! chcę kolejny ! i to szybko :)
    zapraszam do sb another-world-with-you.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest genialny.
    Kocham Twój styl pisania i ogólnie to, że Twoi bohaterowie są tacy realni.
    Chcę już kolejny.
    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak miło czyta się takie długie rozdziały. Warto czekać cały tydzień, by je przeczytać. Skaczę na krześle z ekscytacji, co takiego może stać się pomiędzy Weroniką i Niallem! <3

    [only-one-direction.blogspot.com]
    [playthesameoldgame.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uwielbiam długie rozdziały, tym bardziej, że Ty je piszesz. :DD
    kursor, jest uroczy, me gusta . :D
    W końcu Niall i ruda się spotkali. <3 oni będą słodko- pechową parą, tak mi się wydaje. :D
    pozostaje tylko czekać na nn. :) pozdro ! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na dalszy <3 Koooccchhhaaammm Czytac, wiec tym bardziej Kocham Ciebie, za te dlugie rozdzialy <33 A, pytanie, czy Weronika juz zamazala plakaty Vanessy? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie patrzeć, Vanessa więcej nie ruszyła koszuli Weroniki, więc oficjalnie - jeszcze nie. : D

      Usuń
  13. Świetny rozdział. < 3

    Zapraszam na mojego nowego bloga, który opowiada o chłopakach z One Direction. Zachęcam do czytania i komentowania. < 3

    myjudgementiscloudedliketonightssky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział genialny.. ;)) Nie ma to jak spotkanie u dentysty.;))Weronika jest intrygującą postacią, ale mnie bardziej zastanawia Lena.. Jeżeli rozwiniesz jej wątek, to może być całkiem w moim stylu.. ;) Trzymam kciuki za Van i Liama, aczkolwiek nie wiem czy na razie jest ku temu powód, to dopiero 3 odc i wszystko może się zdarzyć.xd
    Czekam, więc na następny i pozdrawiam gorąco.;))

    [braterstwo1d.blogspot.com]

    PS. Mi się bardzo podoba twoja nowa kursywa.; ))

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny:)
    Nie dam rady skomentować wszystkich rozdziałów, ale każdy by powiedział ;p boski, świetny, genialny, cudowny, fantastyczny, ciekawy... więc wiesz xD
    I zapraszam do siebie:) BYłabym wdzieczna jakbys mogla pozostawić po sobie jakiś znak :)

    http://one-thing-onedirection.blogspot.com/
    http://moments-in-times-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny... jesteś genialna... ;)

    http://dziumdzia.blogspot.com/
    to mój pierwszy blog licze że wejdziesz i skomentujesz
    tylko prosze o szczerośc bo jeżeli uważasz że jest zły to nie bd pisać dalej bo nie ma po co...;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest genialne dziewczyno!<3 zapraszam do mnie dopiero zaczynam;) wszystkomaswojsens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń