poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozdział 2.


WERONIKA

Podniosłam się z mojego wygodnego łóżka i wolnym krokiem ruszyłam w kierunku swojej szafy. Przez dłuższą chwilę nie miałam pojęcia, co mogę na siebie włożyć. Szperałam w szafce przez dobre dwadzieścia minut. Postanowiłam w końcu coś wybrać, stanęło na białej koszuli, czarnych krótkich spodenkach i białych trampkach. Wzięłam wybrane ciuchy w ręce i skierowałam się do łazienki, która na moje nieszczęście była zajęta.
- Długo jeszcze?- mruknęłam, nieusatysfakcjonowana tym, że muszę czekać.
- Zaraz wychodzę!- odpowiedział mi głos mojej mamy zza drzwi. Prychnęłam pod nosem, wiedząc że może potrwać to jeszcze przez dłuższy czas, położyłam ubrania na szafce obok łazienki i skierowałam się do kuchni.
- Cześć słońce- z wielkim uśmiechem na ustach, powitała mnie mama mojej przyjaciółki. Uśmiechnęłam się szeroko, przyzwyczajona do pieszczotliwych zdrobnień kobiety- Zrobiłabym jedzenie, ale wiesz.. moje możliwości są dosyć ograniczone- powiedziała, patrząc na mnie znaczącym spojrzeniem. Zaśmiałam się głośno i ruchem ręki pokazałam, że ją wyręczę. Uśmiechając się promiennie, opuściła kuchnię kierując się schodami na górę. Stanęłam przed lodówką, szukając czegoś, co mogłoby posłużyć za nasze śniadanie. Domyśliłam się, że nasze mamy idą do pracy dopiero po południu, dlatego w tej chwili łazienka jest okupowana. Wyjęłam z lodówki wszystkie warzywa jakie znalazłam, oraz pudełko z jajkami. Stanęło na jajecznicy i sałatce.

Czekając na resztę domowników, usiadłam na szafce niedaleko kuchenki zaciekawiona spoglądając za okno. Jak na Londyn, dzień był bardzo słoneczny. Na zewnątrz panowała bardzo przyjemna atmosfera, zważając na lekki wiatr który nie przestawał wiać. Moją uwagę zwróciła grupka chłopaków, ganiających się po całym swoim ogrodzie, który znajdował się z przodu ich domu. Dwóch z nich, nie miało na sobie nic oprócz bokserek, które tak na marginesie były totalnie różowe. Momentalnie wybuchnęłam śmiechem, widząc wkurzoną twarz jednego z nich. W progu ich domu, stanął na całe szczęście, ubrany jak mniemam brązowo włosy chłopak, starający się uspokoić swoich znajomych. Wymachiwał rękoma, myśląc że w ten sposób jakoś ich ogarnie. Dopiero po chwili zdołałam zauważyć, że są to przecież idole moich przyjaciółek! Zakryłam usta dłonią, z niedowierzaniem patrząc za szybę. No to pięknie, teraz to się zacznie.

Zeszłam na dół w końcu ubrana w coś innego, niż za dużą koszulkę. Rozwaliłam się przed telewizorem, czekając na przyjaciółkę która od ponad godziny siedziała w kuchni. Jak mi się wydaje, obserwowała tam naszych sąsiadów, których wyczaiła już wczoraj. Westchnęłam ciężko i w celu wzięcia pilota od telewizora, podniosłam rękę do góry, co najwidoczniej nie było dobrym ruchem, ponieważ przywaliłam prosto w lampę stojącą na stoliku obok kanapy.
- Ups?- podrapałam się po głowie, widząc wkurzoną twarz mojej mamy. Uśmiechnęłam się do niej szeroko i momentalnie odwróciłam wzrok, zawieszając go na ekranie telewizora.
- Wydałam na nią majątek!- krzyknęła, ciężko wzdychając.
- Ups?- powtórzyłam, odwracając się do niej przodem. Rodzicielka pokręciła głową i przewracając oczami, ruszyła w stronę szafy w której trzymaliśmy wszystkie możliwe środki czystości i inne tego typu rzeczy. Wzruszyłam ramionami, z wielką nadzieją że limit rozwalania wartościowych rzeczy jak na dzisiaj, został wyczerpany. Sama, udałam się do łazienki w celu znalezienia apteczki, która w tej chwili bardzo by mi się przydała, ze względu na fakt iż lampa rozwaliła mi lewą rękę.

Po skończonym opatrywaniu swojej ręki, ruszyłam do kuchni zobaczyć czy moja przyjaciółka nadal podgląda naszych sąsiadów. Stanęłam w progu i wybuchnęłam głośnym śmiechem widząc moją przyjaciółkę, zapatrzoną w strojącego w oknie naprzeciwko chłopaka. Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w moją stronę i wystawiła mi język. Przeniosła wzrok na moją zabandażowaną rękę i tylko pokręciła głową. W tym samym momencie, do naszych uszu doszedł dźwięk dzwonka do drzwi. Ponownie westchnęłam i udałam się w ich stronę. Chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi, zapominając o zabandażowanej ręce.
- Cholera- mruknęłam cicho, jednak szybko podniosłam wzrok na osobę, która do nas przyszła. Dziwnie spojrzałam na chłopaka stojącego przed naszymi drzwiami. Mogę oddać swoją rękę, że to ten koleś na którego leci brunetka.
- Chciałem zapytać czy..- zaczął, jednak nie dając mu skończyć zamknęłam mu drzwi przed nosem.
- Kto to był?- spytała Vanessa, stając tuż za mną.
- Ten twój lowelas- mruknęłam, na co dziewczyna aż pisnęła i dorwała się do drzwi. Wzruszyłam ramionami i po raz kolejny zawróciłam do łazienki.


VANESSA

- Przepraszam za tę rudą- westchnęłam, spoglądając na oddalającą się sylwetkę dziewczyny.
- W odwecie za rudą wejdę do twojego pokoju w nocy i pomaluję na czarno wszystkie twoje plakaty!- krzyknęła, gwałtownie się odwracając. Puknęła się w głowę i weszła schodami na górę.
- Nie przejmuj się nią- wzruszyłam ramionami, szeroko uśmiechając się w stronę stojącego przede mną Liama. Natknęłam się na niego wczoraj w parku. Tyle kosztowało mnie, żeby się na niego nie rzucić że to jest normalnie poezja. Dość długo rozmawialiśmy, dopóki moja ukochana mama nie przerwała tej pięknej chwili.
- Chciałem zaprosić ciebie i twoje koleżanki na popołudnie. Moglibyśmy oprowadzić was po Londynie, wspominałaś że niezbyt znacie te okolice- uśmiechnął się do mnie w taki sposób, że nie potrafiłam mu odmówić. Energicznie pokiwałam głową i usłyszałam jakiś ogromny huk dobiegający z góry.
- Weronika, miałaś uważać! Najpierw wazon, teraz moja ulubiona zasłona. Dziewczyno, ja przez ciebie jakiegoś świra dostanę! Albo zmarszczek! Tak, tylko tego by brakowało- skrzywiłam się, słysząc dobiegające z góry krzyki i uderzyłam się ręką prosto w czoło.
- Chyba się nie nudzisz- zaśmiał się chłopak, patrząc na mnie rozbawiony.
- Nie da się nudzić w tym domu- westchnęłam, patrząc na niego kątem oka.
- Vanessa! Zbieraj się, jedziemy do szpitala! Weronika wbiła sobie szkło w rękę- jęknęłam cicho, kręcąc głową.
- To nie ja sobie wbiłam! To szkło mnie atakuje- ponownie jęknęłam, przepraszająco patrząc na chłopaka. Pokiwał głowa, uśmiechnął się szeroko i machając do mnie ręką udał się w stronę swojego domu. Zamknęłam za nim drzwi, chwilę patrząc jak odchodzi. Kiedy był już wystarczająco daleko, zaczęłam krzyczeć, piszczeć i tańczyć mój tradycyjny taniec szczęścia.


WERONIKA

- Musimy tam pójść!- krzyknęła na mnie Vanessa, kręcąc się po pokoju.
- Mam dziewięć szwów na lewej ręce. Jeszcze jakieś pytania?- mruknęłam, spoglądając na zabandażowaną rękę. Bandaż zajmował prawie całą część od łokcia do nadgarstka. Koniec był umiejscowiony niedaleko nad dłonią. - Idź sama. Albo weź Lenę.
- Nie mogę, bo Lena pojechała z mamą na zakupy, a sama nie pójdę! Zrób to dla mnie.
- Nie.
- Proszę?
- Nie.
- Ale proszę!
- Nie.
- Kupię ci te śliczną kremową koszulkę, którą widziałyśmy na wystawie!
- Nie. Albo niech będzie- powiedziałam uradowana, szeroko uśmiechając się do dziewczyny. Brunetka rzuciła się na mnie i mocno mnie do siebie przytuliła- Dziewięć szwów- przypomniałam, a ta momentalnie podniosła się ze mnie i pobiegła do swojego pokoju, jak mi się wydaje żeby zacząć szykować się na wyjście z jej lowelasami z naprzeciwka. Chyba tego nie przeżyję.

Vanessa po wyjściu z łazienki nie potrafiła usiedzieć na miejscu. Ciągle chodziła z jednej strony pokoju na drugą. Zirytowana jej podekscytowaniem, chwyciłam za swoją gitarę korzystając z okazji, że mamy jeszcze trzy godziny do wyjścia, skierowałam się w stronę drzwi. Dziewczyna nawet nie zauważyła, że postanowiłam opuścić dom więc uradowana ruszyłam w stronę lasu. Może to stosunkowo dziwne, że czuję się tam podejrzanie bezpiecznie, ale nie zaprzeczając jest tam po prostu inaczej. Przypomina mi to miejsce, w którym zawsze chodziłam razem z moim tatą, kiedy uczył mnie grać na gitarze. Każdą lekcję pamiętam bardzo dokładnie mimo tego, że miałam jedynie osiem lat. To, jak wściekał się na mnie, kiedy robiłam mu na złość i grałam jego znienawidzone piosenki, albo to kiedy zawsze głaskał mnie po głowie mimo tego ile błędów popełniałam podczas grania. Wiedziałam, że nawet jeśli zrobię coś źle, coś co może nawet przekreślić część mojego życia, mogę na niego liczyć. Mogę się do niego zwrócić, a on wysłucha mnie, najpierw na mnie nakrzyczy, ale później przytuli i powie, że trzeba wierzyć, a wszystko się uda. Nauczył mnie, że swoją siłą, która mamy w środku, możemy dojść do czegoś wyjątkowego. Bardzo za nim tęsknie, ale czuję jego obecność. Najbardziej, kiedy gram na gitarze. Po prostu wiem, że on i tak jest ze mną i na pewno jest dumny z tego, że kontynuuję jego największą pasję, którą przekazał mnie. Kocham go i nigdy w życiu nie pozwolę sobie o nim zapomnieć.

Rozsiadłam się w tym samym miejscu, w którym byłam ostatnio i zaczęłam grać wolną piosenkę, która należała do jednej z ulubionych melodii mojego taty. W ten sposób, chcę pokazać mu, że pamiętam i zawsze pamiętać będę. Na całe szczęście zabandażowana ręką, wcale nie przeszkadzał mi w graniu. Pomijając kilka zadrapań, które zrobiłam sobie podczas zbijania drogiego wazonu mojej mamy, wszystko było całkiem okej.


NIALL

Wyjrzałem przez okno swojego pokoju, skąd miałem idealny widok na ulicę. W oczy rzuciła mi się wykradająca się z domu rudowłosa dziewczyna, z gitarą w ręku. Błyskawicznie poderwałem się z miejsca i w biegu ubierając koszulkę, wyszedłem z domu, krzycząc krótkie 'wychodzę' w stronę chłopaków. Sam nie wiem dlaczego zareagowałem w taki sposób na jej widok, zwyczajnie przyciągnął mnie jej głos. Idąc kawałek za nią, mogłem przyjrzeć się jej uważniej niż poprzednio. Zdążyłem zauważyć, że rudowłosa za każdym razem, kiedy ją widzę ma zaplecionego warkoczyka wkoło swojej głowy. To chyba jej taki znak rozpoznawczy. Widziałem ją tylko kilka razy, a mógłbym przysiąc że miałem okazje gdzieś ją poznać. Absolutnie nie wiem gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach, ale byłem przekonany że ją poznałem. Dziewczyna, jakby poczuła że ktoś za nią idzie i odwróciła się do tyłu. Zdążyłem jedynie schować się w jednej z uliczek. Rudowłosa zmarszczyła brwi i wzruszając ramionami, odwróciła się i ruszyła przed siebie. Kiedy była już wystarczająco daleko, po raz kolejny ruszyłem za nią, uważnie śledząc każdy jej nowy ruch.

Przyglądałem się grającej dziewczynie, z każdą chwila uświadamiając sobie coraz bardziej, że na pewno skądś ją znam. Zwróciłem uwagę na bandaż zawiązany na jej lewej ręce. Kilkakrotnie skrzywiła się, starając się go jakoś poprawić, co i tak marnie jej wychodziło więc po chwili się poddawała. Miałem ogromną ochotę do niej podejść, ale musiałem się jakoś powstrzymać, bo przecież jak wytłumaczyłbym jest fakt, że znalazłem się w tym samym miejscu co ona, w tak ogromnym lesie? Samo za siebie mówi, że sam tu nie trafiłem.

Stanąłem w progu swojego domu, dziwnie patrząc na krzątających się po wszystkich możliwych kątach chłopakach. Wyglądali dość dziwnie, zważając na ich lekkie poddenerwowanie.
- Wychodzimy za pięć minut!- wrzasnął Liam, zaglądający pod wszystkie możliwe fotele. Zmarszczyłem brwi, myśląc że możliwe zapomniałem o jakimś występie, czy wywiadzie.
- A przepraszam gdzie?- spytałem, nawet o krok nie ruszając się z miejsca.
- Liam wyrwał nasze nowe sąsiadki- powiedział Zayn z flirciarskim uśmiechem, przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze. Szeroko otworzyłem oczy i z niedowierzaniem spojrzałem na przyjaciela, który nawet na mnie nie patrząc mrugał okiem do własnego odbicia.


WERONIKA

- Zaraz przyjdzie! Znaczy przyjdą!- powiedziała podekscytowana, kiedy wróciłam do domu. Obojętnie wzruszyłam ramionami i odstawiłam gitarę na jej stałe miejsce. Mogę się założyć, że kiedy całą piątką staną w progu naszego domu, dziewczyna będzie zachowywać stoicki spokój i jedynie szeroko uśmiechać się w ich stronę. Szkoda tylko, że muszę teraz znosić jej podjaraną stronę. Teatralnie ziewnęłam, za co dziewczyna rzuciła we mnie poduszką. Na szczęście w porę się schyliłam i nie oberwałam, co wcale nie było na rękę brunetce. Wystawiłam jej język i dumnie wypięłam pierś, na co dziewczyna tylko z rozczarowaniem spojrzała na poduszkę leżącą pod oknem. W tym samym momencie można było usłyszeć dźwięk dzwonka do drzwi, na który moja przyjaciółka energicznie podskoczyła i cicho zapiszczała. Przekręciłam oczami i ruszyłam za nią w stronę drzwi wejściowych.
- Cześć- dziewczyna, uśmiechając się promiennie zwróciła się w stronę piątki, równie uradowanych chłopaków co ona. Czy wspominałam, że tak rozległe szczęście mnie denerwuje? Nie? To wspominam- Masz być miła- mruknęła w moją stronę, klepiąc mnie w tyłek. Posłałam jej mordercze spojrzenie i w odpowiedzi wystawiłam jej język niczym mała dziewczynka. Vanessa zmroziła mnie spojrzeniem, na co ja spojrzałam na nią z cwaną miną- To idziemy?- dziewczyna odwróciła ode mnie wzrok, przerzucając go na chłopaków.
- Pewnie- odpowiedzieli chórkiem, usuwając się kawałek spod drzwi. Dziewczyna wyszła, ciągnąc mnie za rękaw koszuli.
- Jeśli jeszcze raz dotkniesz mojej ulubionej koszuli, to możesz pożegnać się ze swoim ukochanym pluszowym misiem- szepnęłam w jej kierunku, na co ona tylko poklepała mnie po plecach.
- Nawet nie poznaliśmy twojego imienia- jeden z nich, chyba nazywał się Louis, ale głowy nie dam, znacząco na mnie spojrzał.
- Nazywa się Weronika- wyręczyła mnie przyjaciółka, chyba przeczuwając że nie mam większej ochoty do nawiązywania nowych znajomości.
- To chyba nie jest angielskie imię- jakże dobitnie stwierdził, chyba Harry, uważnie mi się przyglądając.
- To polskie imię- wytłumaczyłam, sama dziwiąc się, że byłam zdolna wypowiedzieć jakiekolwiek słowa przy obcych mi osobach.
- Obie jesteśmy z Polski, chociaż Weronika, urodziła się w..- zaczęła dziewczyna, jednak ja skrzyżowała ręce i spojrzałam na nią spod byka. Dziewczyna momentalnie zamilkła, czując na sobie mój wzrok. Uśmiechnęłam się pod nosem szczęśliwa, że nie poznają całego mojego życiorysu przy pierwszym spotkaniu. Prawda, jestem Polką tylko w połowie. Ale kiedy miałam siedem lat przeprowadziliśmy się do Polski, więc raczej mogę siebie nazwać w większości Polką. To, że urodziłam się w Irlandii, jak na razie pozostawię dla siebie. Poza tym, kogo to obchodzi? Bo przecież gwiazdy światowego formatu nie mają co robić, tylko wysłuchiwać o pochodzeniu przyjaciółki jednej z ich fanek. W dwóch słowach – Bitch please.
- Jestem Zayn- obok mnie w błyskawicznym tempie pojawił się chłopak, o czarnych włosach i brązowych oczach. Zmarszczyłam brwi, posyłając mu bardzo dziwne spojrzenie.
- Fajnie- mruknęłam, po czym przyspieszyłam kroku i pociągnęłam brunetkę za rękaw- Mogę sobie pójść?- spytałam zbulwersowana.
- Kremowa koszulka- przypomniała z szerokim uśmiechem.
- Dziewięć szwów- obroniłam się, cwaniacko patrząc na dziewczynę. Posłała mi mordercze spojrzenie i kręcąc tyłkiem ruszyła w kierunku idących kawałek przed nami chłopaków. Westchnęłam ciężko, jednak posłusznie podążyłam za nią.
- Tak w ogóle, to proponowałbym coś zjeść- stwierdził blondyn, nie spuszczając ze mnie wzroku. Spojrzałam w jego stronę, z nieodgadniony wyrazem twarzy, na co chłopak uniósł brew do góry i momentalnie spuścił głowę w dół. Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na swoją przyjaciółkę, która właśnie flirtowała z niejakim Liamem. Przesłodko. Tak, że aż rzygam tęczą.
- Vanessa, skarbie! Strasznie boli mnie ta ręka, pozwolisz że potulnie powrócę do własnego pokoju- uśmiechnęłam się promiennie, na co dziewczyna tylko skrzyżowała ręce pod biustem.
- A na gitarze to mogłaś grać- powiedziała patrząc na mnie ze zwycięską miną.
- A to co innego- zaczęłam jednak dziewczyna przerwała mi i machnęła ręką.
- Oczywiście, bądź już cicho. Poza tym wieczorynka zaczyna się za kilka godzin- powiedziała usatysfakcjonowana swoja wypowiedzią.
- Właśnie! Wieczorynka! Dziękuję, że mi przypomniałaś. Pójdę do domu i sprawdzę jaka bajka dzisiaj leci- zawróciłam, na co już ostro wkurzona brunetka pociągnęła mnie za rękę w swoją stronę.
- Ona tak zawsze, to takie.. babskie żarty- wytłumaczyła, po czym walnęła mnie w głowę. Przewróciłam oczami i totalnie znudzona poszłam za nią.

- Coś nie sądzę, żebyś lubiła spędzać czas z chłopakami- stwierdził blondyn, kiedy zostaliśmy trochę z tyłu za resztą. Przeniosłam na niego wzrok i ponownie oblała mnie fala dziwnego i nieokreślonego uczucia, które po raz kolejny spowodował ten blondyn. Jestem pewna, że już go poznałam. Tylko za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć gdzie.
- To nie tak. Ja po prostu nie lubię osób, których nie znam- odpowiedział beznamiętnie, wbijając wzrok w swoje buty.
- Jestem Niall. Już mnie znasz- chłopak uśmiechnął się szeroko, ukazując przy tym swój ledwo widoczny aparat.
- Nie, żebym była niemiła, ale i tak cie nie lubię- wzruszyłam ramionami, tłumiąc uśmiech który niemiłosiernie wkradał mi się na twarz.
- No dobra, to jestem Niall i moim hobby jest jedzenie wszystkich jadalnych rzeczy. Coś się zmieniło?
- Dalej nic.
- A jak powiem ci, że nie jestem naturalnym blondynem?
- Plus za starania- zaśmiałam się, co samą mnie zdziwiło i poklepałam chłopaka po ramieniu. Puścił mi ogromny uśmiech, po czym zawiesił wzrok na moich oczach. Odwróciłam głowę w druga stronę i dorównałam kroku swojej przyjaciółce.

- Było bardzo miło- powiedziała uradowana Vanessa, puszczając dwuznaczne spojrzenia chłopakowi. Popatrzyłam na nią badawczym spojrzeniem, jednak tylko przewróciła oczami i złapałam za klamkę. Dziewczyna kopnęła mnie w kostkę i spojrzała na mnie znaczącym spojrzeniem.
- Tak, było miło- uśmiechnęłam się szeroko, głównie w stronę blondyna i ze względu na fakt iż koniecznie potrzebowałam odwiedzić moich zmyślonych przyjaciół biesiadujących w toalecie, pędem ruszyłam w kierunku pomieszczenia.
___________________________________________________
Taki surprajs, zanim pojadę sobie nad jezioro. Doznałam przypływu weny i postanowiłam ten fakt wykorzystać i w taki sposób powstało to coś u góry. Nie będę tego oceniać, bo w zasadzie od tego jesteście wy. Kolejny najprędzej w weekend, ze względu na to, iż jutro wyjeżdżam. Chyba musicie przyzwyczaić się do tak długich rozdziałów, bo jak zaczynam pisać, to nie mogę przestać. Kolejny rozdział na pięć stron dwunastką w Open Office. Nie wiem, jakim cudem tyle piszę.

Dziękuję za miłe słowa i tak liczny odzew z waszej strony, dotyczący nowej historii w moim wykonaniu. Jesteście po prostu niesamowici i dajecie mi takiej, jakiejś nieokreślonej energii, że sama siebie dziwię. I to, że mimo pierwszego rozdziału mam już ponad dwadzieścia obserwatorów i ponad pięćdziesięciu czytelników, uszczęśliwiło mnie bardziej niż Nutella. Uwielbiam was.

Jeśli chciałabyś być informowana o nowych rozdziałach, bądź po prostu porozmawiać napisz na moje GG: 23799456.

U góry pojawiła się zakładka z linkiem do mojego Twittera. Gdybyście czasem coś ode mnie chce cieli. Poza tym - wszyscy mają, nie chcę być gorsza. : D

18 komentarzy:

  1. uwielbiam już twojego bloga :) czekam na kolejny :)
    a w przerwie zapraszam do siebie another-world-with-you.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  2. UU ciekawi mnie skąd oni się znają .. znaczy Weronika i Niall oczywiście ;) A co do rozdziału to fantastico ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :)
    Może Niall i Weronika byli przyjaciółmi w Irlandii?
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział i mi tam w ogóle nie przeszkadza to, że rozdziały są długie. Moim zdaniem to jest tylko plus :D
    Zresztą jak czytam twoje opowiadanie to i tak rycze jak rozdział już się kończy, haha. Piszesz tak fajnie, że się chce to czytać,czytać i tylko czytaaaać! kocham twoje opowiadanie :D
    Wgl mnie ciekawi jak Niall i Weronika się spotkali.. może gdzieś w Irlandii? a może Weronika przyśniła się dla Nialla a on dla niej i teraz tak se myślą, że się znają. - Taka moja chora wyobraźnia xD heuhueuhue
    Btw nie wiem czemu, ale też ciekawi mnie osobowość Zayna :D
    Czekam na nn! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jaaaaaaał!
    fantastico seniorita . ;) czy coś .

    twój blog jest superekstragenialny! hahah . no tak, nie ma to jak połączenia Wiktorii . xDD

    chce mi się czytać i czytać i oderwać się nie mogę, chyba, że jakiś nowy rozdział się pojawił . ;P

    to tyle ode mnie, zapraszam do mnie:
    http://www.stolemyheartstory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. OMFG :p Super rozdział :D Weronika mnie powala. Czuję, że coś będzie między nią a Niallem? Podejrzewam, że mogą znać się z Irlandii... no może. Kocham Twoje blogi, zawsze jak coś dodasz to czytam z nieskrywaną ciekawością i powiem Ci, że nigdy się nie zawiodłam. No... to czekam na nn <3
    I zapraszam do mnie :
    http://zbieramisienarefleksje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miły ten suprajs =D,, wspaniale piszesz :**
    Znakomicie potrafisz opisać co czują poszczególne postacie ;)
    Dzięki temu coraz bardziej lubię, a wręcz kocham Weronikę C:
    Czy Weronika z Niallem znają się z Irlandii?? <3
    Nie wiem, ale chyba coś między nimi będzie =]
    Z czego osobiście się cieszę ;)
    Fajnie sprzeczała się z Vanessą xD I ten wazon+zasłona Phaha.., a myślałam że tylko ja taka niezdara ^.^
    Czekam na kolejny, miłego pobytu nad jeziorem n.n

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj na moim blogu kolejny rozdział! Mam nadzieję, że się spodoba chodź sama uważam, że mi nie wyszedł -> http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/ pozdrawiam Emily <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIE LUBIĘ SPAMU. Powinnam to przeliterować? Nienawidzę spamu. Spam mnie wkurza. Amen.

      Usuń
  9. Genialny jak każdy. Coś czuję, że Niall i Weronika kojarzą się z Irlandii . ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nice ! :D Moim zdaniem, to Nialler i ruda pasują do siebie idealnie . :P A historia o ojcu mnie poruszyła . <33 Czekam nie cierpliwie na następny ! :D Pozdro i miłego wyjazdu. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nowy rozdział na http://messing-with-my-head.blogspot.com zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. czytam wszystkie Twoje opowiadnia, są prześwitne.Szkoda, żę wszytskie główne bohaterki są do siebie tak podobne w zachowaniu, ale w sumie jakie to ma znaczenie;)
    walking-in-the-same-way.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow !!
    Coś czuję ze Niall i Weronika spotkali się w dzieciństwie.. ;p
    świetne ! ;****

    OdpowiedzUsuń
  15. #lovelovelove /Ptyś <3

    OdpowiedzUsuń