sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 1.


WERONIKA

Trzasnęłam drzwiami od swojego pokoju, starałam się w jakiś sposób zaprzestać planom zabójstwa swoich dwóch najlepszych przyjaciółek. Dobra, ja rozumiem że chcą pomóc mi wrócić do normalnego trybu życia, ale jak dla mnie to chyba za wcześnie na wychodzenie z jakimś znajomym, znajomych rodziców Leny. Po prostu ludzie są straszni. Dobrze, może nie wszyscy, ale zdecydowana większość jest dziwna, irytująca, wkurzająca i wiele podobnych synonimów do słowa denerwujący. Nawet nie rozumiem, dlaczego aż tak bardzo stara się wciągnąć mnie w swoje towarzystwo. Wcale nie prosiłam się o spotkania integracyjne. Jeśli bym chciała, to bym z kimś porozmawiała, ale najwidoczniej nie odczuwam większej potrzeby bliskiego kontaktu z ludźmi. Nawet ze zwierzętami nie potrzebuję. Chciałabym mieć święty spokój, który zagłusza mi właśnie moja przyjaciółka. Tak, miałam depresje. Tak, wyszłam z niej dopiero po dwóch latach leczenia. I tak, jestem odmianą samotnika, który woli siedzieć w pokoju i oglądać nędzne zagraniczne seriale niż wychodzić z domu. Wakacje zaczęły się dwa dni temu, i osobiście mam ochotę spędzić ten czas na nic nie robieniu. Nigdzie nie pójdę, nie zmuszą mnie do tego.

Przeprowadziłam się do tego cholernego Londynu razem z mamą, nie robiłam problemów więc mogliby mnie zostawić w spokoju. Gdyby nie to, że moja mama, mama Vanessy i mama Leny pracują razem i również razem dostały awans, to mogę się założyć że zrobiłabym wszystko, żeby zostać w Polsce. I tak źle się czuję z faktem, że jestem aż tak daleko od grobu swojego taty. Czuję, że zostawiłam tam część siebie, której za żadne skarby już nie odzyskam. Byłam jednocześnie wściekła i chętna to pozbycia się całej frustracji przez rozwalenie jakiegoś mało istotnego przedmiotu, ale patrząc z innej perspektywy mam szansę na to, żeby oderwać się od przeszłości i skupić na tym, co przyniesie mi przyszłość. Nie potrafię znaleźć dobrego rozwiązania z własnej sytuacji, nie potrafię nawet pogodzić się z faktem, że mojego taty już nie ma. I nigdy nie będzie, że po prostu odszedł na zawsze. I nie mogę pogodzić się z tym, że to wszystko widziałam. Jego śmierć, przerażenie, to jak bardzo martwił się nie tyle o siebie, co o mnie. W wieku czternastu lat nie da się jeszcze wszystkiego przeanalizować. Dopiero po całych dwóch latach od jego śmierci zrozumiałam, że gdybym nie była tak zarozumiała i zgodziła się na jego rozwiązanie, on byłby tu dalej. Jestem na siebie zła za to co zrobiłam, ale niestety nie potrafię cofnąć czasu choć tak bardzo bym tego chciała.

Nie chciałam się tutaj przeprowadzać. Niestety moja mama i rodzicielki moich przyjaciółek pracują razem i dostały takie zlecenie – przeprowadzka na dwa lata, za większą płacę i lepsze warunki w mieszkaniu. Mieszkam teraz z moją mamą, mamą Vanessy i Vanessą – obie nie mamy jednego z rodziców. Mojego taty już nie ma, a ojciec Vanessy postanowił zniszczyć życie swojej rodzinie, zdradził jej mamę i znalazł sobie nową rodzinę, pozostawiając starą w niepamięć. Jeśli jeszcze ktoś powie mi, że ludzie nie są okrutni to go wyśmieję. Lena jako jedyna z nas ma obojga rodziców i chyba jako jedyna z nas może w pełni powiedzieć, że jest szczęśliwa. Nigdy nie zdarzyło jej się czegoś zawalić, można powiedzieć że to takie dziecko szczęście. Van, jest taka pośrednia. Ni to szczęście, ni to pech. A ja? A ja mam pecha dokąd się urodziłam. Szpital mogę nazwać swoim drugim domem, a leki stałymi bywalcami w moim życiu. Od małego ciągle sobie coś robię. Przykładowo, przedwczoraj wylądowałam na ostrym dyżurze, bo uderzyłam się o framugę drzwi. Efekty był taki, że lekarze operacyjnie nastawiali mi rękę. Nie powiem, żeby było mi to „na rękę”.

Ubrałam się we wcześniej przygotowane ciuchy i ślamazarnym krokiem udałam się do kuchni, w której na swoje nieszczęście zastałam wkurzoną Vanessę. Kiedy mnie zauważyła, gwałtownie podniosła się z krzesła i z grobowa miną stanęła przede mną.
- Miałaś zejść pół godziny temu!- krzyknęła, zdenerwowana tupiąc nogą. Obojętnie wzruszyłam ramionami, za co zostałam obdarowana najbardziej wkurzonym spojrzeniem, na jakie było ją stać. Zirytowana, pociągnęła mnie w stronę drzwi wyjściowych, przy okazji ciągnąc za sobą roześmianą Lenę.
- Idźcie same, nie idę- bąknęłam, przewracając oczami. Wyrwałam swoją dłoń z uścisku dziewczyny i zawróciłam w stronę kuchni. Wydała z siebie bliżej nieokreślony dźwięk i mówiąc coś niezrozumiałego pod nosem, wybiegła z domu ciągnąc za sobą Lenę. Blondynka uśmiechnęła się do mnie, jakby pocieszająco i wyszła razem z przyjaciółką. Odetchnęłam ciężko i wróciłam do swojego pokoju. Zabrałam gitarę i szybkim krokiem wyszłam z domu.

Lena jest jedną z najbardziej optymistycznych osób jakie znam. Wszystkich zaraża energią, i nie przejmuje się absolutnie niczym. Jak twierdzi, zamartwianie się nie ma większego sensu. Jej zdaniem trzeba korzystać z życia. Dzięki jej blond włosom, zawsze o wiele łatwiej wszystko dostaje. Niebieskie oczy, które jak wszyscy sądzą są „bardzo hipnotyzujące” też dają jej ulgi. Wkurza się bardzo rzadko. Jestem ewidentną oazą spokoju, która zawsze bardzo mnie zadziwia. Jej energia jest mi zazwyczaj obca, niezbyt rozumiem jej ciągłe zafascynowanie światem. Jesteśmy absolutnie różne, a jednam kimo wszystko dogadujemy się wspaniale. Tego też nie rozumiem.

Vanessa, mimo wszystkiego co zdążyła już przeżyć patrzy na świat raczej pozytywnie. Miewa gorsze dni, w których lepiej jej nie irytować, ale ogólnie i tak jest optymistką. Muszę przyznać, że jest najbardziej stuknięta z naszej trójki. Zawsze ląduje w kozie, wszystkich denerwuje i jest absolutnie bezczelna. Nawet się z tym nie kryje. Są trzy rzeczy do których podchodzi na poważnie – rodzina, przyjaciele i miłość. Wszystko inne ma dla niej mniejsze znaczenie, nic w tym kierunku nie robi. Z natury jest brunetką, o dużych brązowych oczach. Już nie jednokrotnie zdarzyło się, żebym razem z Leną musiałam wyciągać ją z jakiejś afery. Zawsze wplącze się w jakąś sytuację, przez którą ma problemy w szkole i dwumiesięczny szlaban.

A ja? Ja to ja. Od urodzenia mam problemy z dostosowaniem się do grupy, wszyscy mnie irytują a mojego poglądu na świat lepiej nie znać. Raczej trzymam się na uboczu, chociaż wszyscy którzy ranią moich przyjaciół mają zapewnione wieczne piekło. Życie jest niesprawiedliwe. Mam naturalnie rude włosy, przez które zawsze miałam problemy. Aparat na zębach, może i działa, ale jest strasznie wkurzający. Mimo wszystko znam swoją wartość i chociaż w większości trzymam się z dala od ludzi, potrafię dopiąć swojego jeśli mi na czymś zależy. Pełnoprawne szare myszki zawsze mają pod górę, dlatego trzeba mieć jakieś pogranicze. Znać siebie, zwracać uwagi na zalety i walczyć z wadami. Z początku chciałam zmienić w sobie tę aspołeczność, ale z drugiej strony jeśli dopuszczę do siebie więcej ludzi, mogę być znowu zraniona, czy kogoś stracić. Wnioskuję, że drugi raz byłby dla mnie cięższy niż pierwszy. Poza tym, zawsze czułam jakbym była odtrącona przez rówieśników. Wszystkie znajome mi dziewczyny chodziły na randki, interesowały się wszystkim tym, co mnie kompletnie nie obchodziło. Jedyną wspólną cechą z dziewczynami w moim wieku, może być to że jestem absolutnie zakręcona na punkcie mody. Kiedy one zajmowały się szukaniem sobie wiecznej miłości, ja zajmowałam się czymś co miało sens dla mnie samej.

Usiadłam na swoim stałym miejscu, skupiając całą swoją uwagę na leżących przede mną nutach. Rozrzuciłam je jeszcze bardziej, uradowana że dzisiaj akurat nie ma wiatru i wzięłam w ręce gitarę. Tak naprawdę tylko tutaj miałam chwilę ciszy i spokoju, znalazłam to miejsce wczoraj i mimo tego, że nie powinnam chodzić po nie wiadomo jakich lasach, coś mnie do tego miejsca ciągnęło. Sama nie mogę rozszyfrować co, ale w środku czułam że właśnie tutaj coś ma się wydarzyć i ja nie mogę tego opuścić. Możliwe, że to jakiś nieokreślony nowy zmysł, którym nie wszyscy mogą się pochwalić. Możliwe też, że jestem wariatką wmawiając sobie jakieś brednie. Po prostu wiedziałam, że muszę tu być.


NIALL

Po kolejnej ciężkiej kłótni z przyjaciółmi, postanowiłem przejść się na spacer, żeby trochę od nich odpocząć. Nie wiem dlaczego, ale cała czwórka niemiłosiernie zaczęła mnie denerwować. Może to być spowodowane moim ostatnim zerwaniem, z którego na moje nieszczęście moi znajomi bardzo się cieszyli. Szkoda tylko, że nie wzięli pod uwagę moich uczuć. Kochałem ją. Kochałem, jak nikogo wcześniej. Nie często dowiadujesz się, że osoba która jest dla ciebie jedną z najważniejszych osób w życiu, podczas wyjazdu postanowiła zabawić się twoim kosztem. Zdrada jest ciężka do pojęcia, zrozumienia „dlaczego?”. Mówiąc szczerze nie ma co do tego gotowej definicji. Nie jestem w stanie zrozumieć, z jakiego powodu mnie zdradziła. Nie dawałem jej tego czego oczekiwała? Może coś jej się we mnie nie podobało? Przestała mnie kochać? Chyba nikt nie odpowie mi na te pytania. Nikt, poza nią. Tylko, że ona nie chce ze mną porozmawiać. Sam nie wiem, czy tego chcę. W końcu to przez nią wszystko się rozpadło. A mimo to, nadal nie potrafię przestać jej kochać.

Z następną serią pytań bez odpowiedzi, udałem się w głąb lasu. Trochę zdziwiły mnie dźwięki gitary, więc zaciekawiony owym dźwiękiem udałem się w jego stronę. Kiedy byłem wystarczająco blisko, schowałem się za jednym z drzew, starając się dostrzec osobę, która grała. Zdołałem zauważyć jedynie, że jest to dziewczyna. Widziałem tylko tył jej głowy, w oczy najbardziej rzuciły się jej rude włosy, z zaplecionym naokoło głowy warkoczykiem. Starałem się dostrzec jej twarz, co jednak mi się nie udało. Jej głos, miał w sobie coś przyciągającego, chcącego słuchać jeszcze. Miałem wrażenie, jakbym już kiedyś ją spotkał. Może nie widziałem jej twarzy, ale miałem bardzo dziwne uczucie, które z każdą sekundą się wzmacniało. Pokazywało mi, że muszę ją skądś znać. Jej głos, sam nie wiem z jakiego powodu, ale pozwolił mi chociaż na chwilę zapomnieć o tym, że kilkanaście godzin temu zerwała ze mną miłość, którą uważałem za miłość swojego życia. Zauważyłem, że dziewczyna zaczęła rozglądać się dookoła. Jakby zauważyła, że ktoś ją obserwuje. W szybkim tempie odwróciłem się tyłem i błyskawicznie ruszyłem w drogę powrotną. Wszystko, zaczęło wydawać się bardzo dziwne.

- Jestem głodny- stwierdziłem, znacząco patrząc na swojego przyjaciela. Harry spojrzał na mnie podejrzliwym spojrzeniem, po czym westchnął i skierował się do kuchni. Uśmiechnąłem się szeroko, machając do niego ręką.
- Mamy nowych sąsiadów. Uściślając sąsiadki. Widziałem, jak wchodziły wczoraj do tego domu naprzeciwko naszego. Nie powiem, całkiem ładne były. Może pójdziemy się przywitać?- spytał Zayn, nie odrywając wzroku od swojego odbicia w lusterku. W odpowiedzi przewróciłem oczami, nawet nie patrząc w jego kierunku. Jemu, to tylko dziewczyny w głowie. Mogę się założyć, że jeszcze wczoraj widziałem go z uroczą brunetką, którą pewnie dzisiaj już zostawił. Chyba nie mam do tego już siły. Poza tym, nie potrafię zrozumieć jego zachowania. Chyba jestem inny niż on.
- Zayn, darował byś sobie. Tak na marginesie, to umówiłeś się dzisiaj z tą dziewczyną z klubu, pamiętasz?- upomniał go Liam, zabierając lusterko sprzed jego oczu. Oburzony Mulat, posłał mu złowrogie spojrzenie na które Payne tylko machnął ręką. Sam do siebie się uśmiechnąłem, widząc że wszystko zaczyna wracać do normy.
- Jedzenie podano!- z kuchni dobiegł nas krzyk naszego kochanego kucharza. Momentalnie zerwałem się z kanapy i w błyskawicznym tempie popędziłem do kuchni, w której tradycyjnie znalazłem się pierwszy poza kucharzem. Zająłem swoje stałe miejsce, zaczynając jeść posiłek.
- O co w końcu chodzi z tym dzisiejszym wywiadem? - spytałem Liama, wpakowując do swoich ust kolejną porcję kurczaka.
- Idziemy do jakiegoś programu telewizyjnego. Mamy być na siedemnastą później mamy godzinę na przygotowanie i około osiemnastej wchodzimy do studia. A potem jak zawsze, śpiewamy piosenkę i potem jest wywiad. Jak zawsze, norma- odpowiedział, siadając obok mnie. Skinąłem głową i nie wnikając w rozmowy prowadzone przy stole, po raz kolejny tego dnia skupiłem swoje myśli na rudowłosej dziewczynie, której głos, jak i piosenka ciągle krążył mi po głowie.


WERONIKA

Wróciłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Mocniej ścisnęłam futerał ze swoją gitarą i rzuciłam klucze od domu na szafkę. Na moje nieszczęście nie trafiłam i walnęłam nimi prosto w lustro wiszące nad szafką, obok wieszaków. Skrzywiłam się i stanęłam, przyglądając się zbitemu przedmiotowi.
- Kochanie, miałaś na siebie uważać- westchnęła mama, pojawiając się w korytarzu. Uśmiechnęłam się szeroko i przeniosłam wzrok na podłogę- Uciekaj do siebie, ja to posprzątam. Jeszcze tego brakuje, żebyś się pokaleczyła- uśmiechnęła się do mnie troskliwie i zawróciła do kuchni. Westchnęłam ciężko i omijając każdy możliwy odłamek zepsutego lustra, ze zwycięsko miną stanęłam w salonie. Postawiłam gitarę pod ścianą i ruszyłam w kierunku kanapy, na której siedziały moje obie przyjaciółki. Niestety, zawinęłam nogę w dywan i jak długa runęłam na podłogę.
- Weronika, słońce. Przestań przytulać podłogę- po słowach brunetki, w głowie miałam wizję słodkiej zemsty na jej osobie. Mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem, podniosłam się z podłogi i usiadłam między dziewczynami.
- Tak w ogóle, to co będziecie oglądać?- spytałam, przenosząc wzrok z jednej dziewczyny na drugą.
- Jak to co? Zaraz będzie wywiad z One Direction! Dziewczyno, jak ty możesz tego nie wiedzieć?! Oni są tacy słodcy. A szczególnie Liam, on to normalnie wymiata!- i ponownie jestem zmuszona słuchać wykładu, na temat pięciu absolutnie przystojnych młodych chłopaków, którzy mają nieziemskie głosy. Naprawdę nie widzę powodów, żeby aż tak bardzo się nimi interesować. Nie powiem, urody im nie pożałowali, ale to jeszcze żaden powód, żeby zachowywać się jak stuknięta psychofanka. Kiedy tylko moje obie przyjaciółki są razem, to nie ma innego tematu niż właśnie oni. Zaczyna mnie to powoli męczyć.
- Tak, tak. Bo oni są tacy przystojni i bardzo chciałybyście mieć z nimi dzieci. Tak, wiem- mruknęłam, zabierając Vanessie paczkę żelków. Nawet nie zauważyła, że już ich nie trzyma. Chyba była zbyt podekscytowana tym całym wywiadem w telewizji. Uśmiechnięta od ucha do ucha, zabrałam się za jedzenie zabranych przyjaciółce żelek.
- Myślę, że pasowałabym do.. Nie ważne do którego, wszyscy są świetni! Wczoraj podobał mi się Louis, no ale jak tak teraz patrzę.. to, Zayn genialnie wygląda jak tak pada na niego światło-zaczęła blondynka, perfidnie śliniąc się do ekrany telewizora. Widząc jej wyraz twarzy momentalnie wybuchnęłam głośnym śmiechem, nawet nie myśląc że któraś zwróci na mnie uwagę. Pewnie by nie zwróciły.
- Pewnie pójdą po wywiadzie na sheka. Przejdziemy się, prawda?- spojrzały po sobie, energicznie kiwając głowami- Idziesz z nami?
- Jak obiecacie nie gadać o nich do końca tygodnia- powiedziałam, dumna ze swojego pomysłu. Westchnęły, jednak postanowiły przystać na moja propozycję.

Po obejrzeniu jakże emocjonującego wywiadu w telewizji, dziewczyny momentalnie poderwały się z miejsc. Spokojnie podniosłam się z miejsca, śmiejąc się z walczącą ze sznurówkami od swoich butów Leną. Blondynka prychnęła pod nosem, wystawiając mi język i jakoś zawiązała swoje różowe trampki. Przewróciłam oczami i w ich towarzystwie, wyszłam z domu. Wychodząc, rzuciłam okiem na swoją gitarę, która na całe szczęście stała tam gdzie powinna stać. Przez całą drogę, starałam się odwrócić swoją uwagę od rozmawiających na jeden temat dziewczyn. Ich słowa, wpadały do mojej głowy, jednak od razu z niej wychodziły. Szczerze nie interesowały mnie ich tematy, poszłam żeby mieć święty spokój. Weszłyśmy do budynku, ja niemiłosiernie znudzona ich ględzeniem, a one bardzo podekscytowane faktem, że mają szansę spotkać swoich idoli, w których są zakochane, a nawet ich nie znają. Jak dla mnie, to strasznie dziwne.

- Może lepiej ja pójdę po te shaki? Weronika pewnie wszystko po drodze rozleje- stwierdziła Vanessa, przewracając oczami. Chwyciłam za leżące na stole serwetki, zwinęłam je w kulkę i rzuciłam nimi w stronę cziemnowłosej. Dziewczyna prychnęła pod nosem i skrzyżowała ręce.
- Idziemy razem. A ty lepiej zostań- poparła ją blondynka i pociągnęła ją za rękę w stronę lady. Przekręciłam oczami i zajęłam się stukaniem palcami w blat stolika. Nie wiem z jakiego powodu, dziewczyny chciały usiąść przy podwójnym stoliku, ale nawet ciesze się, że nie mam wejścia do ich myśli. Wbiłam wzrok w blat stolika, czekając na powrót przyjaciółek. Dziewczyny wróciły i postawiły przede mną mojego ulubionego czekoladowego shake, po czym wbiły wzrok w drzwi wejściowe. Westchnęłam ciężko, na widok śliniących się do drzwi dziewczyn i wyjęłam telefon z kieszeni. Odstawiłam kubek na blat stołu i włączyłam grę, w której zbija się jakieś dziwne kulki, które ciągle uciekają. Całą swoja uwagę, skupiłam na grze, nawet nie zwracając uwagi na rozmowy dziewczyn. Usłyszałam charakterystyczny dzwonek, który dzwonił gdy ktoś wchodził do środka budynku. Przeniosłam wzrok na dziewczyny, które momentalnie się zaczerwieniły i błyskawicznie spuściły spojrzenia na podłogę. Wybuchnęłam głośnym śmiechem, przez co oberwałam od blondynki prosto w głowę.
- Bardzo cię proszę, że kieruj swojej ręki w kierunku mojej głowy. Byłam ostatnio w szpitalu i jakoś nie spieszy mi się, żeby tam wracać- mruknęłam, przewracając oczami. Dziewczyna puszczając tą uwagę mimo uszu, wbiła wzrok w siedzących przy stoliku z boku pięciu chłopaków. Pokręciłam głową i nie zwracając na nich większej uwagi zajęłam się kolejnym poziomem w grze. Ze względu na to, że po piętnastu minutach znudziła mi się gra, weszłam na jakąś stronę internetową w poszukiwaniu relacji z meczu piłki nożnej, który właśnie się odbywał. Nawet nie wiem, dlaczego mnie to interesuje. Weszłam w link, który pokazywał ten mecz na żywo. Podłączyłam słuchawki i wsłuchiwałam się w głos komentatorów sportowych- Jaka świnia, przecież nie było spalonego- prychnęłam, przewracając oczami. Wszystkie oczy zgromadzonych w całej sali, momentalnie skupiły się na mnie- Chyba trochę za głośno- stwierdziłam, chowając twarz za ulotką z wypisanymi shakami.


NIALL

- Przecież nie było spalonego!- głos jednej z dziewczyn, siedzących w tym samym miejscu co my, od razu skupił naszą uwagę. Spojrzeliśmy w jej stronę, tak samo jak prawie wszyscy ludzie w tym miejscu.
- No co?- zwróciła się do wszystkich, jak mi się wydaje jej przyjaciółka- Czy dziewczyna, nie może sobie po prostu pokrzyczeć w miejscu publicznym?- zaczęła brunetka, spokojnym i opanowanym tonem głosu- Tak w ogóle, to moja przyjaciółka ogląda teraz bardzo emocjonujący, jak ona sądzi, mecz, więc bardzo przepraszam, ale dajcie sobie na luz- prychnęła, ponownie siadając na swoim miejscu ze skrzyżowanymi rękoma. Przeniosłem wzrok na rudowłosą dziewczynę, która za wszelką cenę starała się schować głowę w menu. Od razu rzucił się w moje oczy warkoczyk, który zapleciony był dookoła głowy. W błyskawicznym tempie, do mojej głowy wrócił obraz dziewczyny, grającej w lesie. Nie odrywałem wzroku od dziewczyny, uważnie lustrując ją wzrokiem. Na moje nieszczęście, dziewczyna odwróciła się i spojrzała prosto na mnie. Trochę skrępowany, spuściłem wzrok z, na pewno, bardzo czerwonymi policzkami.
- Stary, laska oglądająca mecze i to jeszcze mieszkająca obok nas. Jestem w niebie!- stwierdził Zayn, nie spuszczając wzroku z rudowłosej. Dziewczyna spojrzała na niego, lekko przymrużyła oczy po czym skrzywiła się i wróciła do patrzenia w ekran swojego telefonu. Mina Malika, była wręcz bezcenna. Miałem ogromną chęć wybuchnąć śmiechem.
- Chyba cię nie polubi- stwierdził Liam, klepiąc Mulata po ramieniu. Ten jedynie prychnął i odwrócił się do niego bokiem. Coś mi się nie wydaje, żeby sobie ją odpuścił. Zanoszą się kłopoty.
_____________________________________________________
Postanowiłam jednak założyć całkiem nowego bloga, z całkiem nowymi postaciami i całkiem nową historią. Jedyne co zostało, to oczywiście cały skład 1D w jednych z głównych ról. Nie będę się zbytnio rozpisywać, bo tak naprawdę to nie mam o czym. Wstęp, jak wstęp. Trochę więcej przemyśleń niż dialogów. Mam nadzieję, że na tego bloga będziecie wchodzić tak samo chętnie, jak na poprzednie moje blogi. Z góry dziękuję za wszystkie opinie.

Jeśli chciałabyś być informowana o nowych rozdziałach na tym blogu, to napisz na moje GG: 23799456.

Bohaterów znajdziecie w zakładkach na górze.

20 komentarzy:

  1. Fajnie się zapowiada ale czekam ciągle na więcej.
    Ogólnie bardzo mi się podoba pomysł, bo z takim się jeszcze nie spotkałam.
    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się cudownie. Jestem ciekawa relacji dziewczyn z 1d. Czekam na następny . ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie.. Podoba mi się wątek Weroniki lubiącej sport :) Brdzo się cieszę postanowiłaś napisać nowe opowiadanie. Szczególnie że pomysł jest genialny :P
    Z niecierpliwością będe czekać na nowy rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog!
    Zapowiada się ciekawie!
    Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział mega długi ;) co mi się bardzo podoba xD
    + zajebiście się zaczyna ;*
    + na 1oo % będę czytać.
    Czekam na nexta z niecierpliwością ;* <3
    + zajebiste opowiadanie ;D
    A.

    OdpowiedzUsuń
  6. No suuper długi rozdział ;D ale to dobrze xd Super się zaczyna ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeee zajebiste! Czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko, takie długie się tak fajnie czyta !! :D No boskie, pomysł i cała otoczka jest genialne, boskie, zajebiste . <3 nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekam na nn . :)) cała idea jest boska, a postacie też ciekawe. Lubię, jak któraś z osób coś " przemyśli ", interesujące . :)) jestem miłośniczką twych opowiadań. <3 pozdro. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo mi się podoba obiecuję że będę komentować możesz mnie informować na tt o nowych rozdziałach mój twitter to @Pattie_Malik dzięki:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zajebisty rozdział i coś mi się zdaje, że będę zaglądać tutaj częściej. Bardzo mi się to przyjemnie czytało, tak lekko no i tak ogółem fajnie ;D
    Kocham twój styl pisania.
    Czekam na nn i obowiązkowo DODAJĘ do Obs :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Będę na pewno czytać. Zaciekawiło mnie twoje nowe opowiadanie.
    Łejtam na nexta ;3
    Zapraszam do mnie;d

    http://youaresostupidbutiloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. nie mogłam się od tego oderwać:D zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie czekam na nn;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny ;**
    Na pewno będę czytać ! :)
    - Czy dziewczyna, nie może sobie po prostu pokrzyczeć w miejscu publicznym? Hahaha :P
    Czyżby romansik z Niall'em ? :D
    Chyba , że Zayn się za nią weźmie xD
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh... świetne!!
    czekam na next!!

    http://friendshiploveandother.blogspot.com/
    http://looking-deeper-into.blogspot.com/
    Zapraszam... :D

    OdpowiedzUsuń
  15. O ja pierdziele, i znowu twoje boskie pomysły :P Jak się cieszę że trafiłam na swojego bloga moge czytać to co piszesz. Ja się zastanawiam skąd ty to wszystko bierzesz, tak genialne pomysły, też tak chce xD Ale strasznie czekam na nn. Powiem szczerze że juz po pierwszym rozdziale moge stwierdzić że blog jest super ;* Czekam na następny :* a to mój blog http://1directionstoryy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie nowy blog się podoba.
    Rozdział świetny :)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Heja ;P
    Mogłabym napisać super, czekam na nn i zapraszam do mnie, ale sama nie lubię kiedy ludzie tak piszą, więc postaram się rozwinąć :)

    Jak ja kocham Twoje blogi!!! Czuję, że kiedyś wydasz książkę ;] Super pomysł na historię, z resztą jak wszystkie Twoje pomysły. Rozdział zabawny i ogólnie zajebisty.
    Coś się kroi między Weroniką a Niallem, czyż nie? Szczerze mówiąc, fajnie byłoby gdybyś połączyła ją z Zaynem. Ale to Twoja historia, więc się nie wtrącam. Co tu jeszcze... No nic. Super, czekam na nn i zapraszam do mnie :D:
    http://zbieramisienarefleksje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Super blog =D ,, uwielbiam twoje opowiadania ♥♥
    Cappy masz bardzo fajny styl pisania zawsze opisujesz co czują i myślą postacie. Co sprawia że czytta się to wspaniale ;) Osobiście najbardziej spodobała mi się Weronika, czasem też nie mam ochoty słuchać innych i próbuje uciec od rzeczywistości..tylko ona gra wtedy na gitarze, a ja łapię za kartkę i ołówek i nie widzę świata wokół C: Czekam na kolejny wpis,, coś chyba będzie między Niall'em i Weroniką :**
    Dziękuję za komentarze na moim blogu =)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapowiada się ciekawie, więc będę wpadać częściej :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://lifechangeseveryminute.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zakochałam się od pierwszego słowa*___* W sumie jak zwykle w twoim wypadku:) Bardzo fajny początek :) Powodzenia z nowym blogiem i tym drugim, który (jeszcze) jest aktywny :)
    Pozdrawiam Słonko :***
    I♥U

    OdpowiedzUsuń